Od blisko dwudziestu lat realizowany program walki z „z globalnym ociepleniem klimatu” przynosi pierwsze rezultaty. Ubiegłoroczna zima dała się we znaki w całej Europie, Azji i Ameryce Północnej. Zapowiadane chłodne lato też nie napawa optymizmem. W wyniku tych wszystkich zabiegów prawdopodobnie dojdzie do stopniowej jego likwidacji, na rzecz wiecznie trwającej zimy. Wszystkie zmierzające do tego działania prowadzone są pod przewrotnym hasłem „ochrony klimatu”. Przed czym i przed kim ma być chroniony ten klimat, nie wiadomo?
Polska zamierza odegrać kluczową rolę w tym przedsięwzięciu i to na skalę światową. Okazją do tego będzie tegoroczne polskie przewodnictwo w UE. Zanim to jednak nastąpi przyjrzyjmy się wydarzeniom, które miały miejsce pod koniec minionego roku. Podczas, gdy zima skuła Polskę i Europę, w dalekim Meksyku obradowała w Cancun (25.11 – 10.12.2010) Międzynarodowa Konferencja Klimatyczna. Jej celem było ograniczenie „globalnego ocieplenia klimatu”. Środkiem do tego miało być zawarcie międzynarodowego porozumienia w sprawie ograniczenia odprowadzenia do atmosfery dwutlenku węgla.
Polska inicjatywa
Na forum tym polski przedstawiciel Janusz Zalewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, wystąpił z dramatycznym apelem wzywającym wszystkie narody świata do zgody w spawie likwidacji źródeł dwutlenku węgla odprowadzanego do atmosfery. Swój apel skierował on przede wszystkim do wielkich mocarstw tego świata, produkujących ten gaz w wielkościach przekraczających wszelkie racjonalne normy. Apel ten spotkał się z gorącym i entuzjastycznym poparciem tzw. krajów Trzeciego Świata, które w sumie też produkują dwutlenek węgla bez żadnych ograniczeń. Trzeba wyjaśnić, że apel polskiego przedstawiciela kierowany był do obu stron.
Oczywiście strona silniejsza i bogatsza, czyli wielkie mocarstwa, miałyby według tego pomysłu ograniczyć u siebie wytwarzanie tego dwutlenku węgla i sfinansować wszelkie w tej materii zamierzenia w innych krajach. To ze wszech miar „sprawiedliwe” podejście do zagadnienia stało się przedmiotem niekończących się dyskusji. Ponieważ przeznaczony na debatę czas dwóch tygodni szybko minął, postanowiono za rok znów powrócić do tego tematu przy okazji kolejnej corocznej, dwutygodniowej konferencji międzynarodowej. Następne tego rodzaju spotkanie odbędzie się w tym roku w Republice Południowej Afryki.
Statystyka
Mimo co roku powtarzających się trzaskających mrozów i obfitych opadów śniegu, uważa się, że gaz ten powoduje statystyczne, czyli średnie, obliczeniowe ocieplenie klimatu, które wcale nie musi objawiać się namacalnie we wszystkich punktach naszego globu. Ponieważ problematyka ta jest wielce skomplikowana, dopuszcza się, tego rodzaju anomalie. Statystycznie jest coraz cieplej na naszym globie. Jest coraz więcej odpowiedzialnego za ten stan rzeczy dwutlenku węgla. Podobnie ciężka jak rok temu zima była blisko pół wieku temu, kiedy jednak o fatalnej roli dwutlenku węgla nikt jeszcze nawet nie słyszał. W statystyce takie wydarzenia się eliminuje, jako ekstremalne, które nie pasują do średniej statystycznej. Gorzej będzie, kiedy ilość pasujących wydarzeń do teorii „ocieplenia klimatu” będzie mniejsza od zdarzeń im przeciwnych. Nie należy się tym jednak przejmować, bo statystyków mamy doskonałych i potrafią oni wszystko to logicznie i sensownie wytłumaczyć. Zjawisko to jest w Polsce znane przynajmniej od zakończenia drugiej wojny światowej. Trafnie w formie fraszki ujął je satyryk Marian Załuckiń, pisząc: „Jak wiecie stopa najszybciej podnosi się w gazecie”.
Europejski lider
W sprawach zahamowania procesu ocieplenia klimatu Unia Europejska jako całość jest pod tym względem światowym liderem. Polska była dotąd uznawana za hamulcowego w tego rodzaju działaniach. Trudno, aby było inaczej, mając energetykę opartą na węglu kamiennym i brunatnym. Ich spalanie powoduje odprowadzenie do atmosfery niewyobrażalnych ilości dwutlenku węgla. Trzeba oddać sprawiedliwość polskim politykom i to niezależnie od konkretnych partii i ich programów, że ostro zabrali się oni za poprawę tego stanu rzeczy. Niestety, nie jest to zadanie łatwe. Otóż górnicy protestują, manifestują, a nawet strajkują i nie akceptują likwidacji ich miejsc pracy, jako metody walki ze stale ocieplającym się klimatem. Część z polityków mając słabe nerwy wycofała się nawet z tego programu, pozostawiając na placu boju zaprawionych w tej materii parlamentarzystów i rządowych ministrów. Wśród tych ostatnich kluczową rolę zaczyna odgrywać Ministerstwo Środowiska. Jego strategiczne znaczenie dla programu zwalczania ocieplenia klimatu jest bardzo wysoko oceniane przez Komisję Europejską. Ministerstwo to mając takie poparcie polityczne, ostro naciska na premiera i ministra gospodarki, aby porzucić węgiel na rzecz energii odnawialnej. Resort ten jest pewny swego sukcesu. Jest to dla nich tylko kwestią czasu i zręcznych legislacyjno-podatkowych przedsięwzięć, aby branżę węglową zastąpić energią odnawialną.
Polskie przewodnictwo
Od czerwca Polska na pół roku obejmuje przewodnictwo w UE. To nie jest tylko zwykła formalność. Ocenia się, że główną rolę w polityce europejskiej odegra nie premier, prezydent, MSZ, MSW, czy też Minister Gospodarki, ale właśnie Minister Środowiska. Unia Europejska nie może sobie pozwolić na to, aby przez te pół roku sprawa porozumień klimatycznych dotycząca ograniczenia ilości dwutlenku węgla w atmosferze przestała być głównym problemem polityki światowej. Polska musi pokazać, że w tej sprawie wyprzedza najbardziej rozwinięte kraje UE. Tylko pod tym warunkiem jej przewodnictwo będzie dobrze przyjęte.
Przeciwnicy tego rodzaju zmian podnoszą argument nawet trzykrotnego wzrostu cen energii, zarówno dla przemysłu, jak i dla gospodarstw indywidualnych. Spowoduje to wielokrotny wzrost bezrobocia, upadek wielu firm i drastyczny spadek stopy życiowej. Na co zwolennicy „zwalczania globalnego ocieplenia” nie bez słuszności odpowiadają, że nic za darmo. Trzeba cierpieć i być „solidarnym”, aby cały glob równomiernie i sprawiedliwie mógł się rozwijać oraz czerpać z darów natury.
Związki zawodowe
Nie godzą się na „czarny scenariusz” związany z iluzoryczną ich zdaniem teorią „ocieplenia klimatu”. W środowisku tym panuje powszechnie opinia, że cała „walka z ociepleniem klimatu” jest wywołana przez kraje, które zaopatrują się w energię ze znacznie droższych źródeł niż węgiel kamienny i brunatny. Po to, aby wyeliminować tańszą konkurencję, stworzono mit „globalnego ocieplenia klimatu”. To, że ma on naukowe podstawy, nie ulega żadnej wątpliwości. Podnoszą oni fakt, że marksizm, który ostatecznie zbankrutował w naszym kraju, też miał charakter „naukowy”. Były instytuty, katedry, profesorowe, docenci i doktoranci, a na końcu okazało się, że wszystko to była „wielka lipa”.
Kierownictwo związków łudzi się jeszcze, że pisząc listy, protesty, wyjaśnienia i stanowiska wpłynie na rząd w kierunku zmiany jego polityki. Związkowcy podnoszą fakt, że w wyniku wprowadzenia w życie tylko bardzo skromnego zakresu „pakietu klimatycznego”, 220 tysięcy ludzi znajdzie się na bruku. To wszystko rządzącym jest wiadome. Pisanie tego rodzaju listów do rządu, to przysłowiowe pisanie „na Berdyczów”. Decyzje w tej sprawie zapadły nie w polskim rządzie, ale na poziomie UE. Wszystkim wiadomo, że prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem krajowym. W tej sprawie klamka zapadła, a siekiera została już przyłożona do pnia.
Zmienimy klimat tego świata
Wracając do Międzynarodowej Konferencji Klimatycznej w Cancun to słowa sto pięćdziesiąt lat temu ustanowionej Międzynarodówki socjalistów, komunistów i anarchistów dobrze oddają jej istotę. Oto, grono nowoczesnych spadkobierców idei tej pieśni głoszącej „ruszymy z posad bryłę świata”, podejmuje teraz jej zmodernizowane wyzwanie: „zmienimy klimat tego świata”. Pieśni tej się już nie śpiewa, ale jej cele i przesłanie wdraża się w życie, z równie wielkim zapałem, przekonaniem i na równie wielką skalę. Można śmiało prognozować, że efekty tego będą identyczne.
Polacy pod tym względem mają duże doświadczenie. Dziś ze wszystkim potulnie się godzą. Nagle przychodzi jednak chwila, kiedy mają oni tego wszystkiego dosyć. Polski sierpień 1980 roku „zatrzymał bryłę tego świata” toczoną przez marksizm. Czy Polacy zatrzymają europejską ideologię „globalnego ocieplenia klimatu”, to się jeszcze okaże? Nie mniej rządzącym naszym krajem, a tym bardziej UE, radziłbym wziąć to pod uwagę i nie napinać struny, która w Polsce jest już bliska pęknięcia. Mimo zapowiadanej „wiecznej zimy”, atmosfera wokół tej problematyki robi się coraz bardziej ciepła. Wydaje się, że wkrótce stanie się ona gorąca i to zarówno w przenośnym, jak i dosłownym znaczeniu tego słowa.