Adam Maksymowicz: Problemy węgla brunatnego

W środę 13 kwietnia zakończył obrady trzydniowy VII Międzynarodowy Kongres Węgla Brunatnego w Bełchatowie. Jego plonem jest projekt pięciostronicowej uchwały podsumowującej przebieg obrad.

Prezentuje ona też wnioski z kilkudziesięciu wygłoszonych referatów. Trzeba przyznać, że są one kluczowe dla istnienia tej branży w Polsce. Jednak jako całość jest to dokument z tzw. „minionej epoki” o charakterze życzeniowym, nakładający na swoich partnerów szereg działań, zadań i zobowiązań. Na temat, co dla ich realizacji zrobi sama branża górnicza węgla brunatnego panuje głuche milczenie. Jego pozytywnym elementem jest stanowcza i bezkompromisowa krytyka polityki energetycznej UE. Pakiet klimatyczny wymaga zdecydowanego sprzeciwu i pod tym względem dokument te spełnia swoje zadanie. Hasłem przewodnim obrad była „Rola i miejsce węgla brunatnego w światowej energetyce XXI wieku”. Wspomniana uchwała tylko sygnalizacyjnie odnosi się do tego hasła. Natomiast w podstawowej treści podejmuje ona polskie problemy tej branży górniczej.

Prawo

Krytykując istniejące w Polsce prawo dokument zwraca uwagę na potrzebę zabezpieczenia złóż kopalin przeznaczonych do działalności górniczej. Wnioskuje się, aby złoża kopalin ujęte były w planach zagospodarowania przestrzennego oraz miały status inwestycji publicznych o znaczeniu krajowym. Tego rodzaju przepisy ograniczały by możliwości blokowania inwestycji przez gminy w sytuacji spełnienia przez przedsiębiorcę górniczego wszystkich wymogów prawnych. Jest to bardzo zakonspirowana krytyka dyskutowanego akurat w Sejmie projektu nowego prawa geologicznego i górniczego. O samym kontrowersyjnym jego projekcie uczestnicy Kongresu nie mają nic do powiedzenia, poza pilnowaniem tylko i wyłącznie swego branżowego interesu. Prawo, które ma zadecydować o rentowności i przyszłości górnictwa jako całości nikogo tu nie interesuje. Ta nuta przebija się też w krytyce protestów społecznych przeciwko inwestycjom górniczym węgla brunatnego w kraju oraz w UE. Przeciwnikom węgla brunatnego zarzuca się, że myślą jedynie w perspektywie kilku najbliższych lat. Jako klasyczny przykład dokument podaje złoże węgla brunatnego „Legnica”, które skutecznie jest blokowane. Autorzy dokumentu nie zauważają, że aby wyeliminować protesty społeczne trzeba by zmienić prawo geologiczne i górnicze. Tak, aby właściciele działek na których węgiel ten występuje otrzymywali chociaż część należnej ministerstwu środowiska opłaty eksploatacyjnej, koncesyjnej itp. Wtedy atmosfera protestu zamieniła by się w aprobatę i zabieganie o tego rodzaju inwestycje. Jest to jednak zadanie bardzo trudne, bo branża węgla brunatnego nie jest lubiana w społeczeństwie, a tak zyskała by jeszcze dodatkowych wrogów wśród polityków. Lepiej zatem niewygodne tematy omijać i udawać, że ich nie ma. Zachodzi obawa, że przysłowiowe chowanie głowy w piasek nie przyniesie branży nowych zwolenników, a można powiedzieć, że będzie wręcz przeciwnie.

Debata narodowa

Wobec niesłusznych i krzywdzących opinii o górnictwie dokument postuluje otwarcie ogólnonarodowej dyskusji nad stanem górnictwa i energetyki. Miała by ona przyczynić się do podjęcia przez władze państwowe optymalnych decyzji dla górnictwa węgla brunatnego i opartej na nim energetyki. Początkiem tej debaty ma być właśnie omawiana uchwała. Jeżeli krajowe i międzynarodowe górnictwo węgla brunatnego zamierza na tym poprzestać, to debatę tę można już uznać za zamkniętą. Poza negatywnymi opiniami prężnych i wspieranych przez środki masowego przekazu gminy, nikt nie ujmie się za węglem brunatnym. Pomijam w tym wypadku samych zainteresowanych, co jest zrozumiałe, że ich głos w tej dyskusji zostanie całkowicie zakrzyczany przez wspomniane media. Nad budową własnych portali internetowych, prasy, udziałów w radiu i telewizji nikt z branży węgla brunatnego nie chce się zająć. Uważa się, skądinąd słusznie, że branża jest powołana do wydobywania węgla brunatnego, a nie do opanowywania mass mediów. Nie mniej jednak w krytycznej dla niej sytuacji musi ona sięgnąć po środki nadzwyczajne. Do których należy przynajmniej krótkotrwały wpływ na kluczowe media Polsce. Po to aby był on skuteczny nie wystarczą same wydatki na ich finansowe pozyskanie za pośrednictwem reklamy itp. środków. Potrzebne są własne media. Na to pieniędzy nie można żałować, jeżeli chce się pozyskać polityków i przynajmniej znaczącą część społeczeństwa. Po prostu przekaz płynący z branży musi dochodzić do społeczeństwa bez zniekształceń. Jak wiadomo w demokratycznym państwie nie wystarczy mieć tylko rację. Z tą racją trzeba umieć dotrzeć do społeczeństwa. Trzeba je też przekonać, aby racja węgla brunatnego byłą też ich racją. Bez tego wszystkiego wołanie o debatę narodową nad górnictwem jest przysłowiowym wołaniem na puszczy.

Najtańsze paliwo

Podstawowym argumentem za istnieniem elektroenergetyki opartej na węglu brunatnym jest jej najniższa cena. Tak jest jednak tylko w tej chwili. Narzucone poszukiwania podziemnych zbiorników składowania wydzielanego przez węgiel brunatny dwutlenku węgla prawdopodobnie skutecznie podniosą jej koszta produkcji. W ten sposób ostatni i kluczowy zatem argument za istnieniem kopalń węgla brunatnego być może zostanie wkrótce anulowany. Podobnie ekologiczne obszary chronione w ramach programów unijnych będą preferować unikalne zwierzęta i rośliny nawet w jednostkowych egzemplarzach kosztem ewentualnej eksploatacji węgla brunatnego. Niewątpliwe w pierwszej fazie wydobycia niszczenie środowiska będzie wywoływać dramatyczne sprzeciwy obrońców nienaruszania istniejącego stanu równowagi przyrodniczej. W tej sytuacji najniższy koszt produkcji energii coraz bardziej staje się argumentem drugiej kategorii. Dzieje się tak w społeczeństwie, które uważa, że o wszystkim winna decydować ekonomia. Skomplikowana procedura udostępnienia złóż węgla brunatnego, a dopiero po latach eksploatacji rekultywacja zdewastowanych terenów pozwala na stosunkowo łatwe kwestionowanie wszystkich zamiarów tej branży.

Nauczanie szkolne

Kongresowa uchwała proponuje podjęcie działań polegających na właściwym przedstawianiu górnictwa i problematyki surowcowej w nauczaniu szkolnym. Powinno ono informować o potrzebach surowcowych oraz o roli górnictwa w rozwoju gospodarczym kraju i w tworzeniu nowych miejsc pracy. Postulaty te są kierowane do anonimowego odbiorcy. Nic nie mówią o tym, kto ma je realizować. Można się domyślać, że jest nim Ministerstwo Edukacji. Jest to jednak niewłaściwy adres, bo resort ten ogranicza do minimum wszelkie darmowe nauczanie. Najlepiej by było, gdyby branża węgla brunatnego sama zajęła się wypromowaniem kilku podręczników o tematyce surowcowej i górniczej. Jest wielu autorów, którzy mogą też przygotować odpowiednie pozycje popularno – naukowe na ten temat. Kopalnie węglowe mogą sponsorować nauczanie na poziomie technicznym, zawodowym, a nawet dawać stypendia naukowe i specjalistyczne studentom i różnym naukowcom na wyższych uczelniach. Wszystko to można zrobić własnymi siłami. Po prostu trzeba dbać o własny wizerunek w opinii publicznej. Jak się nic samemu nie robi w tej sprawie, tylko wymaga się aby inni o nas dobrze mówili, to jest jak jest. Narzekanie na ten stan nic jednak nie pomoże.

Rozmijanie się z rzeczywistością

Jednym z elementów poprawy sytuacji w górnictwie w ogóle miało by być powołanie Rady Górniczej przy premierze RP. Jest to postulat trochę dziwny. Przede wszystkim dlatego, że premier i jego partia ma dokładnie przeciwstawne na ten temat poglądy niż branża węgla brunatnego. Dawanie komuś rad, kto sobie tego nie życzy jest raczej zajęciem jałowym. Sygnałem tego stanowiska jest nieobecność na Kongresie jego honorowego patrona, jakim jest wicepremier i minister gospodarki. Najwyższą rangę rządową posiadał wiceminister środowiska, którego resort jest raczej przeciwny rozwojowi górnictwa w ogóle, a szczególnie węgla brunatnego. Tę przykrą sytuację łagodzi fakt, że obecny na Kongresie Główny Geolog Kraju w osobie dr Henryka Jacka Jezierskiego jest gorącym zwolennikiem górnictwa węgla brunatnego. Ostatnio wszelkie tego typu rady są rozwiązywane, jako stałe organy doradcze rządu. Popularne są powoływane dla tego celu doraźne zespoły. Pod projektem uchwały Kongresu Węgla Brunatnego w Bełchatowie podpisali się wybitni naukowcy reprezentujący Główny Instytut Górnictwa w Katowicach i Akademię Górniczo Hutniczą w Krakowie. Podpisali go też organizatorzy i przedstawiciele zagranicznych organizacji górniczych. Jest to zjawisko niepokojące i nie rokujące niczego dobrego na przyszłość dla tej branży, jeżeli jej najwybitniejsi reprezentanci rozmijać się będą z rzeczywistością zarówno społeczną, jak i polityczną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.