Adam Maksymowicz: Papierowa wojna w KGHM

Truskawki kghm

fot: ZZPPM

Związkowcy KGHM zakpili sobie z rzeczniczki zarządu, która w radio próbowała wyśmiać ich sześć postulatów

fot: ZZPPM

Jak twierdzą klasycy materializmu naukowego ostatnią fazą upadku w każdej wojnie jest komedia. Obecna faza sporu związków zawodowych w Polskiej Miedzi z zarządem i rządem do złudzenia przypomina „kolejne 684. poważne chińskie ostrzeżenie” kierowane pod adresem USA, które w połowie minionego wieku notorycznie naruszały przestrzeń powietrzną tego państwa. Tak i obecnie związki najpierw ślą postulaty. Zarząd za pośrednictwem swego rzecznika prasowego szydzi z nich w sposób bezceremonialny. Związkowcy piszą kolejne listy, zwołują konferencje, zapraszają parlamentarzystów, polityków, premierów itp. itd. Całą tę pisaninę władze KGHM uważają za nieuzasadnioną i wydaje się, że nic nie jest w stanie zmienić ich zdania.

Twierdzą, że związki zawodowe nie mają uprawnień właścicielskich i nie są upoważnione do podejmowania decyzji o sprzedaży akcji tej firmy, co rząd dla ratowania budżetu zamierza właśnie uczynić. Tu przypomina się osobiste obietnice przedwyborcze samego premiera, który zapewniał wtedy, że nigdy do czegoś takiego nie dopuści. Przypominając te obietnice związkowi politycy zapominają, że premier też jest politykiem. Jego wyjaśnienia, że nikt nie mógł przewidzieć tak głębokiego kryzysu światowego, są na ogół przyjmowane ze zrozumieniem, tyle tylko, że nie w zagłębiu miedziowym, gdzie czasem wydaje się, że czas stanął w miejscu.

Wrogie przejęcie

Skarb Państwa posiada 41,7 proc. akcji KGHM, reszta jest wśród podmiotów rozproszonych. Jak napisano na stronach internetowych tej firmy, nikt z akcjonariuszy poza Skarbem nie posiada ponad 5 proc. akcji, a tylko o takich inwestorach podawane są tam informacje. Jest zatem minimum 15 inwestorów, z których każdy posiada niewielką działkę. W tej sytuacji „wrogie przejęcie”, o którym w kółko mówią związkowcy wydaje się praktycznie niemożliwe, a dalsze sprzedanie kolejnych 10 proc. akcji w tym samym trybie praktycznie niczego nie zmienia.

Oczywiście teoretycznie nawet 20 inwestorów może się zmówić, ale takie rzeczy na normalnie funkcjonującej giełdzie się nie zdarzają. Powstaje zatem pytanie, po co więc ta papierowa (i wszelka inna) awantura? Po co ta determinacja, groźby i prężenie muskułów? Po co straszenie ludzi i wywoływanie napięcia? Powstaje jeszcze jedno pytanie, czy aby w tej sprawie nie istnieje ciche porozumienie zarządu i rządu ze związkami zawodowymi, które w ten sposób skutecznie odwracają uwagę od istotnych, a jednocześnie niezbędnych reform w KGHM? Na to właśnie wskazuje marginalny charakter postulatów związkowych kierowanych do zarządu lub ich bezprzedmiotowy charakter, jak właśnie w sprawie sprzedaży akcji.

Zasłona dymna

Jeśli postulaty związkowe nie będą zrealizowane (czyli jeśli rząd nie ustąpi związkom zawodowym) to związki grożą wywołaniem strajku generalnego powołując się na swoje w tym kierunku doświadczenia z 1992 roku, kiedy po 32 dniach strajku rząd musiał odstąpić od zamiaru sprzedaży firmy. Trzeba przypomnieć, że to już nie te czasy i porównanie związkowe jest nieadekwatne. Wtedy sprzedawano całą firmę, a teraz zachowując nad nią kontrolę pod młotek idzie tylko jej 10 proc. To zasadnicza różnica. Oczywiście jak ktoś chce sporu za wszelką cenę, to żaden argument go nie przekona. Rząd mając wiedzę na ten temat na pewno nie ustąpi. Jeśli związki też się uprą, trzeba szukać przyczyn tej nieustępliwości poza postulatami, oświadczeniami i innymi papierowymi dokumentami, które zaczynają coraz skuteczniej pełnić rolę zasłony dymnej w całej grze. Zakładając, że pod jej osłoną rzeczywiście dojdzie do strajku generalnego, który w tym wypadku będzie prowadzony do wyczerpania się sił związkowych, to z pewnością dojdzie do bankructwa, zniszczenia lub nawet zatopienia wszystkich kopalń.

Komu na tym zależy?

Producent w pierwszej dziesiątce światowej zawsze jest pilnie obserwowany przez konkurencję. Dopóki wszystko działo się w PRL, gdzie zagraniczny kapitał miał bardzo ograniczone pole działania, póty pewny był los państwowego giganta miedziowego. Nadeszły jednak inne czasy. Pierwsza próba sprzedania firmy za przysłowiowe grosze w 1992 roku się nie powiodła.

Dziś złoża już jest mniej o kolejny miliard ton i jest ono nadal eksploatowane z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Czy jednak dla wszystkich? Niewidzialne nici powiązań osobowych oplatających kilkaset, a może nawet kilkadziesiąt najważniejszych stanowisk w tej firmie są tu bardzo trwałe i niezależne od podziałów politycznych, związkowych oraz zawodowych. Ta grupa ludzi decyduje o wszystkim. Jest to tutaj o tyle łatwe, że mieszkają oni na jednym osiedlu, codziennie się widzą w pracy i w domu. Po prostu decydują o firmie o każdej porze dnia i nocy nawet czasem niezależnie od tego, czy są w niej zatrudnieni.

Z jednej strony taką postawę może tłumaczyć szlachetne umiłowanie zawodu i swego miejsca pracy, z drugiej strony - być może jeszcze większe przywiązanie do wysokich profitów finansowych, jakie płyną z tego właśnie „umiłowania”. Ktoś postronny mógłby to zinterpretować jako wszechogarniającą korupcję, ale tak nie jest. To są zgodne decyzje w „interesie” firmy. Te rzeczywiście zgodne decyzje na ogół potwierdzają najwyższe autorytety naukowe, zawodowe, a także polityczne i społeczne.

Przykładem jest podjęta w tym samym trybie, właściwie jednogłośnie, likwidacja kopalni „Konrad”, dziś przez te same autorytety uważana za błąd. Powszechnie przyznanie się do błędu uważa się za cnotę. Tu trochę trudniej jest przyjąć taką klasyfikację, bo bezmyślność przy likwidacji \"Konrada\" przypomina prosty błąd ortograficzny, za który w normalnej szkole, niezależnie od przyznania się do winy, uzyskuje się stopień niedostateczny. Tymczasem w KGHM za tego rodzaju błędy są nagrody, awanse, wyróżnienia i inne gratyfikacje.

Ratować budżet

Rządowa propozycja sprzedaży owych 10 proc. akcji KGHM pozbawiona jest ekonomicznego uzasadnienia, bo firma przynosi dochody w postaci wszelkiego rodzaju podatków mniej więcej w połowie wartości tych sprzedanych akcji. Czyli po ok. dwóch latach mamy ten sam dochód, co uzyskaliśmy ze sprzedaży i jeszcze ten sam zysk na dalsze lata. Z tą różnicą, że po sprzedaży, po kolejnych dwóch latach zabiera go już kupujący, a nie budżet. Czy po dwóch latach pieniądze w budżecie nie będą już potrzebne? W tej sytuacji uzasadnienie ekonomiczne ratowania budżetu nie wytrzymuje krytyki. Wszak, jak słusznie zauważył poseł Ryszard Zbrzyzny, nie sprzedaje się kury, która znosi złote jaja.

Nowy wiceprezes

Powołany przez radę nadzorczą nowy wiceprezes zarządu KGHM, nie odpowiada związkowym liderom. Wyżej wspomniany związkowy poseł zarzucił mu prawnicze wykształcenie i w tym kontekście nieprzydatność do zajmowanego stanowiska w tak specjalistycznej firmie górniczej, szczególnie na stanowisku wiceprezesa ds. produkcji, a więc najważniejszego w KGHM działu będącego podstawą istnienia firmy. Pisanie na ten temat jest o tyle przykre, że wspomniany związkowy lider doskonale zna wszystkie okoliczności związane z powołaniem nowego wiceprezesa, któremu zarzuca brak wykształcenia górniczego. Otóż warto przypomnieć, że wiceprezes ten od blisko dwudziestu lat pełnił najwyższe stanowiska w firmach górniczych KGHM. Niezależnie od wszelkich zmian politycznych, zawodowych i innych, zawsze podległe sobie firmy pozostawiał w doskonałej kondycji finansowej i nigdy nie zarzucono mu jakichkolwiek nadużyć. Przez te ponad dwadzieścia lat jakoś nikomu nie przeszkadzało jego wykształcenie, teraz nagle związkowy lider obudził się i za wszelką cenę szuka zarzutów. Ich ranga jednak wskazuje na to, że jak wyżej wspomniano, gra idzie o coś całkiem innego, niż mówi się na konferencjach prasowych i deklaruje się w tej papierowej wojnie.

Koniec komedii

Wydaje się, że Polskiej Miedzi najbardziej zagraża tajfun nowych ludzi, nowego pokolenia, które domaga się unowocześnienia firmy, zerwania z zamkniętym klanem decydentów. Nowe pokolenie chce, by podejmowano tylko i wyłącznie korzystne rozwiązania, niezależnie od tego kto je zgłasza, wdraża i realizuje. Wtedy też los wszelkich prac naukowych i badawczych, które powstają w KGHM, zależałby od kryterium bezwzględnej przydatności. Strajk ma odwrócić uwagę od tego rodzaju problemów, ma utrzymać KGHM takim, jakim był zawsze, albo zlikwidować firmę jako niepotrzebną.

Jest to problem w rodzaju  „być, albo nie być”, do którego będziemy prawdopodobnie jeszcze długo powracać. Stara kadra związkowo-zarządowa ustąpić nie chce, ale musi. Realizacja czarnego scenariusza strajku generalnego grozi upadkiem totalnym, którego tak naprawdę też nikt nie chce. Toczy się więc pozorowaną wojnę papierową, która mieści się już w kategoriach komedii. Wszystko jednak wskazuje, że jak każda klasyczna komedia i ta szczęśliwie się wkrótce zakończy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kodeks dobrych praktyk w ostatniej fazie konsultacji

Ministerstwo Aktywów Państwowych jest otwarte na pomysły dotyczące wdrażania idei local content. Kodeks dobrych praktyk w tym obszarze jest w ostatniej fazie konsultacji i w najbliższym czasie może zostać podpisany przez premiera - poinformowała wiceminister aktywów państwowych Eliza Zeidler.

Rozruch Maszyn Industriady 2026 - 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson

To będzie artystyczna podróż między tradycją a technologią - 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson w Katowicach odbędzie się Rozruch Maszyn Industriady 2026. W programie wyjątkowe spektakle, nowoczesne multimedia i teatr uliczny. - Wydarzenie będzie efektownym prologiem przed weekendową Industriadą, organizowaną w 48 obiektach na terenie województwa śląskiego – podkreślają w Instytucie im. Wojciecha Korfantego, który organizuje festiwal.

Połączyli potencjał całej branży surowcowej

Wspólny front nauki, geologii i górnictwa dla cyberbezpieczeństwa sektora. Politechnika Śląska oraz Główny Instytut Górnictwa – Państwowy Instytut Badawczy dołączają do ISAC SIG — centrum wymiany i analizy informacji o zagrożeniach dla sektora surowców i georóżnorodności. Porozumienie w tej sprawie podpisano 10 czerwca br. w Politechnice Śląskiej. To kolejny etap budowy krajowej platformy współpracy na rzecz odporności cyfrowej górnictwa, energetyki, sektora surowcowego i infrastruktury krytycznej.

Zmiany w składzie zarządu JSW

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej poinformował, iż Rada Nadzorcza spółki podjęła uchwałę o powołaniu z dniem 10 czerwca 2026 roku Adama Rozmusa na stanowisko zastępcy prezesa zarządu ds. technicznych i operacyjnych spółki XII kadencji.