Adam Maksymowicz: Niemiecka propozycja

W pierwszej połowie tego roku nastąpiły niespodziewane zmiany na światowym rynku energetycznym. Można wymienić trzy wydarzenia, które miały na to decydujący wpływ. Pierwszym z nich była katastrofalna styczniowa powódź w Australii. Zatopiła ona wiele odkrywkowych i całkowicie zautomatyzowanych kopalń węgla kamiennego. Ich odbudowa potrwa jeszcze kilka lat. Drugim wydarzeniem było marcowe trzęsienie ziemi w Japonii, które spowodowało awarię elektrowni atomowych w tym kraju. Okazała się ona tak poważna, że w wielu krajach zakwestionowano dalszy rozwój energetyki jądrowej. Trzecim z nich była rezygnacja Niemiec z energetyki jądrowej. Wszystko to spowodowało, że ceny węgla kamiennego osiągnęły najwyższe notowania w swojej historii. W ten sposób polskie kopalnie stały się dochodowe i rentowne, mimo stałego spadku wydobycia.

 

Rosyjski monopol


Przy tej korzystnej sytuacji dla eksportu polskiego węgla kamiennego nieustannie trwa proces ograniczania jego zdolności wydobywczych. Jak słychać, Rosja zamierza dostarczać do Polski dowolne ilości węgla kamiennego. Jest to kolejny „sukces” dywersyfikacji dostaw energii dla naszej gospodarki. Zachodzi on stale i nieustannie, jakby w cieniu walki o dostawy gazu ziemnego. Prognoza rosyjskiej dominacji w węglu kamiennym na naszym rynku energetycznym miała by być zamianą za utratę tutejszego rynku gazowego. Jak wiadomo, rosyjski monopol gazowy ma zostać złamany przez amerykańskie inwestycje w poszukiwania, odkrycia i eksploatację gazu łupkowego.

 

Uzależnienie Polski od dostaw węgla kamiennego z Rosji, nie podoba się Niemcom. Upadek polskiego górnictwa węgla kamiennego to sygnał, że zostaną oni poddani kolejnemu rosyjskiemu monopolowi. Niezależnie od tego, jaki jest pogląd władz polskich na ten temat, Niemcy postanowili przejść pod tym względem do kontrofensywy.


Niemiecka energetyka


Decyzja o zamknięciu do 2022 roku wszystkich niemieckich elektrowni jądrowych, wydaje się już nieodwołalna. Ubytek prawie 30 procent produkowanej z tego źródła energii czymś trzeba zastąpić. Choć likwidacja energetyki atomowej jest procesem ciągłym, to jednak proponowana w to miejsce zielona energetyka, nie może nadążyć z uruchomieniem tak wielkich mocy. Doraźnie w rachubę wchodzi zakup energii poza granicami Niemiec. Nie może być to jednak rozwiązanie trwałe. Jeżeli nadal chce ona być liderem gospodarczym Europy, to musi posiadać własne i tanie źródła energii, zaspokajające krajowe zapotrzebowanie. Zdaje się, że węgiel brunatny w tym kraju osiągną swoje szczytowe możliwości. Wydobycie ok. 170 milionów ton rocznie tego surowca, jest największe na świecie. Ponad trzykrotnie przewyższa polskie możliwości pod tym względem.

 

Niemieckie protesty, przede wszystkim społeczności łużyckiej, są już na tyle skuteczne, że należy się liczyć z ograniczaniem jego możliwości rozwojowych. W tej sytuacji na placu boju pozostaje tylko węgiel kamienny i gaz ziemny. Własnego gazu Niemcy mają mniej więcej w tej samej ilości, jak Polska. Pozostaje import z coraz bardziej kurczących się zasobów Morza Północnego oraz z Rosji. Bałtycki rurociąg nie jest dla nich rozwiązaniem idealnym, lecz koniecznym ze względów bezpieczeństwa gazowych dostaw. Wobec możliwości polskiego eksportu gazu łupkowego do Niemiec, opłacalność tego rurociągu staje pod poważnym znakiem zapytania.

 

W obecnej sytuacji energetycznej Niemiec węgiel kamienny staje się jedyną ich szansą na zapewnienie swojej gospodarce wystarczających dostaw energii. Do tego czasu Niemcy likwidowali swoje górnictwo węgla kamiennego. Jego wydobycie ze 135,1 mln ton w 1965 r. spadło do 41,9 mln ton w 1998 r., czyli o 93,2 mln ton, aby 2009 r. osiągnąć 14 mln ton. W 2012 roku ma ono spaść do 10 mln ton. Koszt wydobycia jednej tony węgla wynosi tu ok. 170 euro! Subsydia dla i tak już niewielkiego wydobycia dochodzą do ok. 2 miliardów euro rocznie. W roku 2018 ma być zamknięta ostatnia kopalnia. Teraz zastanawiają się oni, jak sprywatyzować obecne istniejące jeszcze kopalnie i utrzymać ich wydobycie. Z drugiej jednak strony eksperci niemieccy są zdania, że już za 25 lat węgiel ponownie powróci do łask i stanie się najważniejszym surowcem energetycznym na świecie.

 

Wobec kontrowersyjnych decyzji o likwidacji elektrowni atomowych Niemcy wytwarzać będą w ok. 50 procentach energię z importowanego węgla kamiennego i ok. 15 procent z węgla brunatnego. Zaniepokojenie sytuacją wykazują też europejscy sąsiedzi Niemiec, którzy korzystają z zasobów gazu ziemnego na Morzu Północnym. Przewiduje się, że zostaną one wyeksploatowane do roku 2025. W tej sytuacji trwają na razie ukryte za dyplomatycznymi sformułowaniami zabiegi o udziały w eksploatacji polskiego węgla kamiennego. Pierwszym i najważniejszym partnerem w tym dziele są Niemcy. Podejmują oni szereg starań dla zmiany wizerunku tego surowca. Ich wyrazem są organizowane przez nich Europejskie Dni Węgla z udziałem rządowej elity Niemiec i UE. W tej sytuacji polski węgiel ma szansę w sposób trwały opanować rynek niemiecki i zapewnić bezpieczeństwo energetyczne zarówno sobie, jak i naszemu zachodniemu sąsiadowi.

 

Wizyta z Nadrenii Północnej-Westfalii


W połowie maja w katowickiej Fabryce Sprzętu i Narzędzi Górniczych FASING SA złożyli wizytę przedstawiciele rządu Nadrenii Północnej -Westfalii. Ich przybycie do tego zakładu nie jest przypadkowe. Wyroby polskiej fabryki FASING SA są na niemieckim rynku dobrze znane i wysoko cenione. Nadrenia Północna-Westfalia to jeden z najważniejszych przemysłowych landów Niemiec. Jest też jednym z najbardziej znaczących regionów metropolitalnych w Europie. Zamieszkuje go około 18 mln mieszkańców, z czego sam obszar Rhein-Ruhr porównywalny jest z takimi aglomeracjami jak Nowy Jork, Paryż czy Londyn i zamieszkuje go 11 mln mieszkańców. Do największych miast należą Kolonia (ok. 1 mln osób), Essen, Dortmund, Düsseldorf (ważne miasto targowe), Duisburg (największy w Europie port śródlądowy), Bochum, a także Bonn - była stolica Niemiec.

 

O ile Niemcy są dla Polski partnerem handlowym numer jeden, o tyle Nadrenia Północna-Westfalia ma największy udział w tej wymianie handlowej. Jej wartość w 2010 roku sięgnęła 13,9 mld euro, czyli tyle samo, ile wynoszą obroty między Nadrenią Północną-Westfalią a USA. Kraj związkowy NP-W sprzedała do Polski towary wartości ok. 6,9 mld euro (o 21 proc. więcej w porównaniu do 2009 r.), a zakupiła u nas za 7 mld euro (wzrost o 29,6 proc.).

 

Zmienia się też klimat rozmów polsko-niemieckich. Prezentacja dorobku i zamierzeń FASINGU nagrodzona została brawami niemieckich gości.

 

Niemiecka propozycja?


Jest ona ze znakiem zapytania, gdyż nie wszystkie wyniki rozmów międzyrządowych są podawane do publicznej wiadomości. Nie trzeba jednak wielkiej przenikliwości, aby w tej sytuacji domyślać się, że nasi zachodni sąsiedzi wolą brać węgiel kamienny od nas niż z Rosji. Oni też chcą dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w energię. Wystarczy im już dominacja rosyjskiego gazu. Oprócz tego za Polską przemawiają, krótsze drogi transportu, podobna konstrukcja prawna wszelkich umów i porozumień w UE.

 

Niemiecka propozycja zwiększonych zakupów polskiego węgla wymaga jednak odwrócenia u nas tendencji likwidacyjnych. Od roku zauważalna jest zmiana tonu w mediach. Ucichł zmasowanych atak na górnictwo węglowe. Jednakże ono samo z roku na rok zwija swoje interesy. Wyrazem tego jest stale spadające wydobycie. Trend ten musi zostać odwrócony, jeżeli chcemy być wiarygodnymi partnerami i zaspokoić niemieckie, i przy okazji nasze, własne ambicje.

 

Współpraca czynna, czy bierna?


Jedno jest pewne, że na rozwój naszych kopalń górnictwa węgla kamiennego znajdą się wystarczające środki. Jeżeli nie będą to nasze kredyty, to udzielą ich zainteresowane tym niemieckie banki. Być może, że na węglowym interesie z Niemcami wyjdziemy tak samo, jak na gazowo-łupkowym z Amerykanami. To znaczy, że my dajemy złoża, a oni pieniądze i technikę na ich eksploatację. Nam pozostaje siła robocza, opłata koncesyjna, podatki i symboliczna opłata eksploatacyjna. Zysk z wysokich cen za węgiel zabierze nasz sąsiad.

 

Jest to schemat biernej współpracy, żeby nie powiedzieć wręcz kolonialnej realizowanej na nasze własne życzenie. Czynna rola, na którą się jednak nie zanosi, to znalezienie własnych kapitałów na rozwój polskiego górnictwa. To realizacja planów zwiększenia własnego wydobycia i likwidacji ogromnego importu. Przynajmniej w tej samej skali z importera węgla kamiennego powinniśmy stać się jego eksporterem. Po prostu historia polskiej, niemieckiej i europejskiej gospodarki sprzyja nam jak nigdy dotąd. Kwestią otwartą jest, czy zechcemy z niej skorzystać w sposób bierny, czy też czynny.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.

URE zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu przez Gas Storage Poland

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu ziemnego przez spółkę Gas Storage Poland - podał Urząd. Stawki będą niższe o ok. 1,1 proc.

Wolny piątek w dwóch kopalniach PGG. Sprawdź, w których

Górnicy dwóch kopalń zespolonych w Polskiej Grupie Górniczej - ROW i Ruda - skorzystają w tym roku z wydłużonego weekendu na początku czerwca. Piątek po Bożym Ciele dyrekcje obu kopalń ogłosiły dniem wolnym od pracy.

PGG przypomina: Spotkanie w sprawie możliwości pracy w branży kolejowej dla górników już 3 czerwca

Polska Grupa Górnicza, Koleje Śląskie oraz spółka z grupy PGG – Synercom Usługi Wspólne na podstawie porozumienia podpisanego 3 listopada 2025 roku realizują wspólny projekt zatrudnienia byłych górników na stanowiskach związanych z utrzymaniem i prowadzeniem taboru kolejowego. 3 czerwca w odbędzie się kolejne spotkanie informacyjne dot. pracy w branży kolejowej.