Adam Maksymowicz: Nasz naród jest jak lawa…

Lawa pap

fot: PAP

- Tragiczna śmierć pary prezydenckiej oraz towarzyszących im osób wywołała reakcje, jakich zapewne nikt się nie spodziewał. Nagle wszyscy jakby zbudzili się z długiego snu - pisze Adam Maksymowicz

fot: PAP

Przeżywając kolejno następujące po sobie wydarzenia w polskim życiu politycznym, społecznym, gospodarczym, nie sposób oprzeć się wrażeniu, jakie ponad półtora wieku temu odnotował poeta. Jeszcze kilka dni, tygodni i miesięcy poprzedzających tragiczną katastrofę w Smoleńsku wszelkie media kształtujące opinię publiczną czekały, kiedy urzędujący Prezydent RP ogłosi, że nie wystawi swojej kandydatury w zbliżających się wyborach. Twierdzono, że nie ma żadnych szans. Jeden z czołowych polityków udający błazna obrzucał Prezydenta RP błotem przy rechocie gawiedzi i rosnących słupkach poparcia dla jego konkurentów.

Lech Kaczyński nie skarżył się, nie targał swoich przeciwników po sądach, lecz wykonywał swoje obowiązki. Powszechnie odbierano to jako słabość, brak woli walki a nawet charakteru, co z góry miało przesądzić o jego porażce wyborczej. Wiadomo, że nikt z ludzi nie jest wolny od wad i błędów. Jednakże najdrobniejsze prezydenckie wady wyolbrzymiano, a propagandowym krzykiem o popełnianych błędach starano się zagłuszyć sukcesy tej prezydentury. Przy łagodnym charakterze prezydenta, mimo jego niebywałych zdolności i umiejętności, musiała to być dla niego droga przez mękę.
 

Smoleńsk


Katastrofa prezydenckiego TU154M na rosyjskiej ziemi, w której ginie kwiat polskiej elity politycznej, zapisuje się jako ostatni rozdział tragedii katyńskiej. Na razie nic nie wskazuje na to, że móglibyśmy mieć do czynienia z sabotażem, zamachem lub innym tego rodzaju działaniem umyślnym. Jednakże prokuratorzy prowadzący dochodzenie nie wykluczają i tego wątku. Na razie, jak po każdym tego rodzaju wydarzeniu, pojawiają się sprzeczne doniesienia, opinie, analizy i wypowiedzi ekspertów. Być może, że zawiniła obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, być może był to błąd pilotów popełniony w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, przy dużej presji psychicznej na wywiązanie się z zadania decydującego o wizerunku prezydenta i jego otoczenia.

Niemniej szereg okoliczności powoduje, że katastrofę tę przyrównuje się do podobnego wydarzenia w Gibraltarze. Wskazuje na to szereg skojarzeń. Od ostatniej katastrofy lotniczej, w której na pokładzie samolotu Casa zginęło kilku wybitnych generałów Wojska Polskiego obowiązywał zakaz lotów w jednym samolocie wybitnych polityków i wojskowych. Dlaczego w tym wypadku zakaz ten został złamany? Dlaczego tak wybitni polscy generałowie nie zapobiegli tej tragedii? Czy zawiniła tylko zwykła oszczędność, która w tym wypadku ma znaczenie groszowe i symboliczne? Czy zawiniła potrzeba zachowania prestiżu, jaki daje wspólny lot z Prezydentem RP?

Na odpowiedź na te wszystkie pytania przyjdzie jeszcze czas.
 

Rosyjska refleksja

Nie sposób nie odnotować wielkiej wagi, jaką Rosjanie przykładają do współpracy z Polską w sprawie wyjaśnienia okoliczności i przyczyn zaistniałego wypadku. Nie ulega żadnej wątpliwości, że wszystkie wyrazy żalu, rozpaczy i solidarności ludu rosyjskiego są w tej sprawie szczere i wzruszające. Po raz pierwszy od stuleci podobne są też reakcje najwyższych dostojników rosyjskiego państwa. Na tle tej tragedii po stronie polskiej pojawiają się coraz liczniejsze postulaty doprowadzenia do normalnych i przyjaznych stosunków z Rosją. Być może, że dopiero ta tragiczna katastrofa przełamie polsko-rosyjskie bariery, które do tej pory wydawały się nie do pokonania.

Wydaje się, że władze Rosji współdziałając w tej sprawie wspólnie z polskimi organami śledczymi chcą wykazać nie tylko swoją dobrą wolę, ale chcą jednocześnie stworzyć podstawy do przyszłych bezpośrednich i trwałych kontaktów polsko-rosyjskich. Dotychczasowy spór źle służył zarówno interesom rosyjskim, jak i polskim. Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie wygaszając wzajemne pretensje mają w tym również swój geopolityczny interes. Niewątpliwie chodzi im od odbudowanie ich pozycji w Europie Środkowej, gdzie rola naszego kraju jest bardzo znacząca. Tym jednak razem rosyjski interes nie zagraża ani naszej suwerenności, ani niepodległości, a być może, że nawet sprzyja ich umocnieniu. Wydaje się, że pod tym względem rosyjskie wpływy w Polsce nie będą już wiele się różniły od tych, jakie mają u nas inne europejskie i światowe demokracje. Strach, że Rosjanie będą dążyć do opanowania Polski, wydaje się być już ahistoryczny. Po prostu to już nie te czasy. Nie ta Polska i nie ta Rosja, nie ten świat i nie ta Europa.

Polacy coraz powszechniej zdają sobie sprawę z tego, że nasze interesy w Moskwie nie powinny być reprezentowane przez inne państwa, bo wyjdziemy na tym tak samo, jak po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Czas najwyższy podjąć w tej sprawie odważne, śmiałe, ale i odpowiedzialne własne decyzje.

Przełom

Poeta niezwykle trafnie odczytał polskie zalety i wady. Skupiając swoją uwagę na tych pierwszych cechach nie sposób nie zauważyć, że w powszechnej świadomości następuje „zstąpienie do głębi” i powrót do wartości „których i sto lat nie wyziębi”.

Tragiczna śmierć pary prezydenckiej oraz towarzyszących im osób wywołała reakcje, jakich zapewne nikt się nie spodziewał. Nagle wszyscy jakby zbudzili się z długiego snu. Środki masowego przekazu pokazały prawdę o życiu i pracy prezydenta. Zwykli ludzie masowo zaczęli wyrażać swoje uznanie i poparcie dla patriotyzmu, dla wartości, jakim służył prezydent i jego ekipa, dla potrzeby mówienia prawdy w życiu politycznym, prywatnym i rodzinnym. Wyrazem tego były niekończące się rzesze rodaków na trasie przejazdu konduktów żałobnych najpierw Prezydenta, a potem jego małżonki. Całe kobierce kwiatów, jakimi na trasie przejazdu obrzucono karawany wiozące ich szczątki, mówią same za siebie.

W całej Polsce odprawiane msze św. za spokój duszy ofiar smoleńskiej katastrofy gromadziły tysiące ludzi a świątynie wypełnione były po brzegi. Z ekranów telewizorów (i to prawie wszystkich stacji) zniknęli prześmiewcy, szydercy i krytykanci naszych cnót narodowych. Ich próby odzyskania poklasku dla swoich cynicznych wypowiedzi spotkały się z powszechną dezaprobatą i to zarówno ze strony rozmawiających z nimi redaktorów, jak i ich czytelników, widzów i słuchaczy. Wszystko to przypomina radykalne zmiany, jakie w podobnych okolicznościach nastąpiły w naszym kraju w roku 1956 i 1980 roku.

Ofiary też wtedy były ogromne. Na początku mordowano wszystkich, podejrzanych o opór wobec nowej władzy, potem robiono to bardziej skrycie, przewrotnie i w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziesiątki tysięcy ludzi straciło życie. Po tragicznych wydarzeniach poznańskiego czerwca wiadomo było, że Polska nie może już wrócić do stalinowskich metod sprawowania władzy. Tak i teraz po tragicznej katastrofie w Smoleńsku sprawujący władzę w Polsce nie mogą wykonywać jej w stylu, który zamazywał różnicę pomiędzy prymitywnym kabaretem a rzeczywistością.

Trwałość zmian

Niektórzy ludzie z rządzącej ekipy wypowiadają się tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie zmiany nastąpiły w świadomości narodu polskiego. Twierdzą oni, że demonstracje te to „słomiany ogień”, a jutro wszyscy o tym zapomną i sprawy wrócą do swego dawnego biegu. Są też oznaki cynizmu. W jednej z wrocławskich wyższych uczelni, gdzie rektor odczytał rezolucję senatu, zgromadzona młodzież nie chciała się rozejść. Chciała też zabrać głos. Na co jednak rektor nie wyraził zgody i zagroził użyciem sił porządkowych dla rozwiązania żałobnego wiecu.

Mimo wszystko są to wydarzenia marginalne, które będą spotykały się z coraz większym oporem społecznym. Wydaje się, że czas eskalacji brutalności w walce politycznej skończył się już bezpowrotnie. Wszystko wskazuje na to, że po tych wydarzeniach Polska będzie już innym krajem, lepszym krajem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.