Adam Maksymowicz: Inwestycje w górnictwie

Urbaniec michal PIOTR SOBCZAK JSW

fot: Piotr Sobczak/JSW

- Podpisuję się pod tą akcją obiema rękami i z miłą chęcią „oddaję” jej swoją twarz - mówi Michał Urbaniec

fot: Piotr Sobczak/JSW

Profesor ekonomii Jerzy Żyżyński z Uniwersytetu Warszawskiego w swoich wykładach, wywiadach i odczytach uzasadnia, że każda gospodarka rozwija się nie tylko dzięki produkcji, ale przede wszystkim poprzez inwestycje. To one decydują o postępie, nowych technologiach i dochodach gospodarki. Mając to na uwadze, warto zastanowić się, jak to wygląda w polskim górnictwie?

Jest to jeszcze nasz przemysł narodowy. Nie wynika to z żadnego nakazu, życzenia, czy z potrzeby propagandowego sukcesu. Po prostu Polska jest jednym z najbogatszych krajów świata, w którym znajdują się wszelkie możliwe surowce. Wszyscy nam zazdroszczą, a my jakby tego niedoceniamy.

Zapotrzebowanie na surowce się pogłębia, ceny idą w górę niezależnie od panującego kryzysu. Na świecie trwa zażarta walka o dostęp do surowców. Wszędzie rośnie wydobycie, trwają intensywne poszukiwania, rozwija się w tym sektorze kolejne inwestycje.

Polska doktryna gospodarcza zapatrzona w kraje, które nie mają żadnych bogactw naturalnych, uważa górnictwo za obciążenie. Tymczasem nie jest tajemnicą, że ci, którzy namawiają nas do likwidacji górnictwa tylko czekają na upadek tej branży, aby ją przejąć pod swoje skrzydła. Raport z likwidacji służb WSI ujawnił, że niektóre kraje zawarły w tej sprawie tajne porozumienia, które są konsekwentnie realizowane. Nie oburzając się na naszych sąsiadów (bo każdy ma prawo do obrony swoich interesów) zastanówmy się, czy nie podcinamy gałęzi, na której siedzimy.
 

Deficyt

Symbolem, wizytówką i podstawą polskiego górnictwa jest wydobycie węgla kamiennego. Po roku 1989 wraz ze zmianą polityki gospodarczej państwa zaprzestano inwestowania w ten sektor. Kopalnie miały być samowystarczalne i wypracowywać fundusz inwestycyjny lub zaciągać na ten cel komercyjne pożyczki. Wysokie oprocentowanie kredytów stwarzało ryzyko trudności z ich spłacaniem.

O wszelkich inwestycjach zewnętrznych zapomniano. Zaczęło brakować pieniędzy na bieżące wydobycie, na roboty udostępniające i przygotowawcze. Ich sukcesywne ograniczanie stało się powodem stałego spadku wydobycia. Wiadomo, że przy stałych warunkach utrzymania górniczej infrastruktury powoduje to wzrost kosztów. Skutkiem tego jest deficyt. Nakłady na wydobycie przekraczają zyski ze sprzedaży. W rezultacie następuje spadek konkurencyjności i coraz bardziej znaczący import tańszego węgla z zagranicy.

W tej sytuacji widmo likwidacji polskiego górnictwa węgla kamiennego staje się coraz bardziej realne. Ministerstwo Gospodarki podejmuje przeciwdziałania uzyskując minimalne kwoty na inwestycje podtrzymujące istnienie tego sektora.

Wiadomo, że choroba górnictwa węgla kamiennego jest już chroniczna. Tak, jak każda inna prowadzi ona do przedwczesnej śmierci. Jest to obraz zapewne bardzo uproszczony, bo nie pasuje do niego choćby dobry stan finansowy KWK "Bogdanka". Niemniej ogólny stan tego górnictwa jawi się raczej w czarnych kolorach.

 

Inwestycje w węgiel brunatny

W ciągu ostatnich dwudziestu lat rząd zdobył się jedynie na zainwestowanie w udostępnienie złoża węgla brunatnego „Szczerców”. Jest to inwestycja „ratunkowa” i najtańsza z możliwych. Kilkanaście kilometrów od złoża istnieje już jedna z największych w Europie elektrownia „Bełchatów”. Groziło jej zatrzymanie w związku z wyczerpywaniem się złoża tego surowca z własnej odkrywki. Alternatywą była jej kosztowna modernizacja i przystosowanie do spalania węgla kamiennego, z czego szczęśliwie zrezygnowano.

Wiadomo, że w najbliższych latach Polska przeżywać będzie kryzys elektroenergetyczny związany z likwidacją ok. 40 proc. potencjału istniejących obecnie elektrowni.

Wynika to z przestarzałych i zużytych technologii polskich siłowni budowanych w połowie minionego wieku. Jeżeli na szerszą skalę nie nastąpią inwestycje energetyczne, może zabraknąć nam wystarczającej ilości prądu elektrycznego. Kupić za granicą energii elektrycznej nie można. Nie ma sieci przesyłowych.

 

Kryzys węgla kamiennego

Po 1989 roku kolejne rządy mając na uwadze, jak skończyły władze PRL, które preferowały rozwój górnictwa i przemysłu ciężkiego, przyjęły politykę odwrotną. Cichego dezawuowania tej branży i wstrzymywania w niej inwestycji. Jest to polityka błędna z samego założenia. Władze PRL upadły ze względu na realizowaną doktrynę polityczną, a nie z powodu rozwoju górnictwa.

Tymczasem w górnictwie wszystkich branż we wspomnianych czasach odnoszono sukcesy, które do dzisiaj przynoszą nam efekty. Wspomnieć tu można o Lubelskim Zagłębiu Węglowym, budowie kopalń węgla brunatnego i zagłębia miedziowego.

Największymi kosztami społecznymi i ekonomicznymi inwestycje te były obciążone na Górnym Śląsku. Wydaje się, że naprawianie błędów przez tych samych ludzi, którzy je popełniali, jest jedną z przyczyn stale trwającego tu kryzysu. Oznaką tego kryzysu jest cena węgla płacona kopalni i przynajmniej dwukrotnie wyższa na rynku. Różnicę zgarniają spekulanci, którzy na ogół powiązani są z branżą.

Zewnętrznym obrazem kryzysu są ostatnie dramatyczne wypadki w kopalniach i dochodzenia oraz poszukiwania winnych. Tych ostatnich nie ma, a jeżeli już się znajdują,  to okazuje się, że należą do nich warunki przyrodnicze, naturalne, geologiczne i górnicze. Tych natomiast ani zmienić, ani ukarać nie można. Siła wyższa.

Inwestycyjny strach

Kapitał zagraniczny chętnie inwestowałby w polskie górnictwo, ale mając na uwadze krytyczne pod jego adresem nastawienie polskiego rządu wstrzymuje się od ryzykownego wydawania pieniędzy.

Bezinwestycyjne przejmowanie istniejących kopalń, zakładów, gdzie za półdarmo można pozyskać kolosalny majątek, to tak. Pod tym względem najwięcej inwencji przejawia przygraniczny sąsiad czeski. Reszta inwestorów czeka na lepsze okazje. Budowa od podstaw nowych zakładów górniczych nie wchodzi jednak w żadną rachubę.


To wszystko działa zniechęcająco. Przykładem marazmu jest złoże niklu w Szklarch koło Ząbkowic Śląskich na Dolnym Śląsku. Zalegające przy powierzchni ziemi około 14 mln ton rudy i 120 tys. ton niklu wartości ok. 2 mld dolarów nie może znaleźć inwestora. Pobliskie KGHM przejęte swoją dziejową misją poszukuje inwestycji wszędzie tylko nie we własnym kraju. Zainteresowani tym złożem austriaccy i nowozelandzcy inwestorzy wobec braku współpracy na szczeblu rządowym wycofali się z tego pomysłu. Nie dowierzają oni nawet najlepszym ekspertyzom. Jeżeli rząd polski jest niechętny, to uważają oni, że za całą sprawą kryje się podstęp i lepiej unikać niepewnych interesów. Podobnie sprawa ma się z ogromnymi złożami wanadu, tytanu i żelaza w rejonie Suwałk.

Ta inwestycyjna powściągliwość ma swoje głębokie uzasadnienie. Jej miarą jest zawsze poparcie rządu, który w jakiejś mierze bierze odpowiedzialność przynajmniej za zasoby i rozpoznanie. Jest on jedynym wiarygodnym partnerem dla tego rodzaju inwestycji. Tego rodzaju wymóg jest konieczny. Wiąże się on z chęcią uniknięcia najbardziej podstępnych spekulacji, które - wobec trudności w sprawdzaniu informacji geologicznych - poddane są spekulacji.

Tak było np. w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku z indonezyjskimi odkryciami dużych przypowierzchniowych złóż złota. Pokazano ich dokumentacje, próbki, wybudowano kopalnie. Cena złota spadła na giełdzie. Po jakimś czasie okazało się, że złoto jest tylko na papierze. Podczas kontrolnego lotu helikopterem nad złożem z wysokości ok. 3 km wypadł z kabiny geolog, który wcześniej sporządził jego dokumentację. Międzynarodowe konsorcjum zbankrutowało, a spekulanci zarobili na tym setki milionów dolarów.

 

Porządni inwestorzy nauczeni smutnym doświadczeniem uważają, że bez gwarancji rządowych nie będą uczestniczyć w żadnej poważnej inwestycji górniczej.
 

Nowoczesne górnictwo

To nie jest slogan, że nowoczesne górnictwo potrafi przywrócić zniszczone tereny do stanu czasem znacznie korzystniejszego, niż był on przed rozpoczęciem eksploatacji. W szczególnych wypadkach potrafi ono też tak poprowadzić swoje roboty, że pod względem zachowania naturalnych warunków otoczenia nie różnią się one od wszystkich innych zakładów pracy. To tylko trzeba chcieć. Dzisiejszy poziom techniki, rekultywacji i wszelkich zabiegów agrotechnicznych pozwala to osiągnąć.

Warunkiem wstępnym jednak musi być inicjatywa rządu do podjęcia tego rodzaju inwestycji. Rząd nie podejmie jednak tego tematu, jeżeli samo górnictwo i skupiona w nim kadra dowódcza nie rozpocznie wcześniejszej szerokiej akcji informującej polskie społeczeństwo o pożytkach z górnictwa. Służący temu zadaniu niniejszy portal i tygodnik „Trybuna Górnicza”, to trochę za mało. Potrzebne są książki, broszury, filmy, gazety i szeroka akcja informacyjna w internecie. Niezbędny jest znacznie większy udział w tym procesie nauki górniczej, politechnik i uniwersytetów.

 

Pamiętać też trzeba, że powszechna akceptacja dla tego rodzaju inwestycji prędzej czy później przełoży się na zbieżne stanowisko rządowe. Jest to jedna z dróg, które mogą nas poprowadzić do rozwoju polskiego górnictwa.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Presja kosztowa w tym ceny paliwa, może podbić ceny żywności przed Bożym Narodzeniem

Presja kosztowa w rolnictwie może skutkować podwyżkami cen żywności już w IV kwartale 2026 r., a dodatkowym czynnikiem ryzyka jest sytuacja w cieśninie Ormuz - oceniają analitycy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Atomowa wikipedia

Podpisali porozumienie o współpracy z kanadyjskim dozorem jądrowym

Państwowa Agencja Atomistyki podpisała z Kanadyjską Komisją Bezpieczeństwa Jądrowego (CNSC) porozumienie o współpracy w zakresie nadzoru nad pokojowym wykorzystaniem energii jądrowej - poinformowała we wtorek PAA.

W wyniku ugody wykonawca bloku energetycznego nr 7 w Elektrowni Turów wypłacił PGE GiEK 135 mln zł

Wykonawca bloku energetycznego nr 7 w Elektrowni Turów zapłacił PGE GiEK 135 mln zł w wyniku zawartej ugody dotyczącej realizacji kontraktu na zaprojektowanie i budowę tej inwestycji - podała we wtorek w komunikacie PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Wypadek w kopalni Rudna. Ciężko ranny górnik

Do poważnego wypadku doszło we wtorek 22 września w Zakładach Górniczych Rudna. W wyniku osunięcia się skał, poszkodowany został jeden z górników. Jego stan określany jest jako ciężki.