Adam Maksymowicz: Atomowe kontrowersje

W sprawie budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce napływają sprzeczne informacje. Każda inicjatywa, propozycja gospodarcza ma swoich zwolenników i krytyków. Wydaje się, że Pełnomocnik Rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej w osobie Hanny Trojanowskiej reprezentuje wszelkie kompetencje zawodowe i naukowe potrzebne do sprawowania tego urzędu. Pojawiające się jednak druzgocące opinie na temat programu, kosztów i realizacji tej inwestycji wzbudzają zaniepokojenie.


Jest ono tym większe, że równolegle nadal zachodzą procesy redukujące polskie górnictwo węgla kamiennego i brunatnego. Oba sektory jądrowy i węglowy nie są konkurencyjne i nie powodują w wyniku swego rozwoju wzajemnego ograniczenia w wytwarzaniu energii elektrycznej. Możliwe zahamowanie każdego z nich uderzy w polską energetykę bardzo boleśnie. Sprzeczne wiadomości jakie pojawiają się na ten temat wymagają przynajmniej sprostowań, których, jak na razie nie ma.


Krytyka


Publiczna krytyka programu budowy elektrowni jądrowej jest rzeczą naturalną. Gorzej jest, kiedy jest ona albo lekceważona przez rząd, albo się na nią nie zwraca żadnej uwagi. Przykładem są ostatnie wypowiedzi prof. Krzysztofa Żmijewskiego, sekretarza generalnego Społecznej Rady Konsultacyjnej Narodowego Programu Redukcji Emisji z Politechniki Warszawskiej. Co na to rząd? Wydaje się, że hołduje on w tych sprawach błędnej koncepcji, że „milczenie jest złotem”. Trzeba pamiętać, że sprawy te nie są ani łatwe, ani proste w zrozumieniu nawet dla osób jako tako zorientowanych w meandrach polskiej polityki gospodarczej, a szczególnie energetycznej. Na ogół rządowe milczenie przyjmowane jest za brak kontrargumentów w stosunku do krytyki. Stąd prosty wniosek, że krytycy mają rację, a rząd tylko obiecuje i markuje swoje działania na przetrwanie do następnej kadencji. W ten sposób narasta opór przeciwko rządowym pomysłom, planom i inwestycjom. Opór ten zaczyna przybierać charakter nie tyle polityczny, ile anarchiczny blokując nawet najbardziej rozsądne inicjatywy. Rząd jeżeli chce mieć zaufanie w społeczeństwie w stosunku do swoich planów, programów i inwestycji musi reagować na kierowaną pod jego adresem krytykę. Inaczej niezależnie od tego, czy jest ona słuszna, czy też nie, sparaliżuje ona wszystkie jego poczynania. Przykładem jest plan budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w okolicy Legnicy. Brak rządowych reakcji, otwartej dyskusji i zmierzenia się z krytykami tej inwestycji skutkuje narastaniem oporu. W tej chwili osiągnął on już taką skalę, że inicjatywy rządowe mogą okazać się całkowicie spóźnione i nieskuteczne. Trzeba będzie inwestycję te skreślić z „Polityki energetycznej Polski do 2030 roku” i szukać innych rozwiązań. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej będzie tak dla strony społecznej, jak i rządowej.


Koszta elektrowni atomowej


Oto idzie największy spór. „Program Polskiej Energetyki Jądrowej” przyjęty przez rząd w grudniu 2009 roku w załączniku nr 3 przedstawia „Przewidywane wydatki w latach 2011 – 2020, związane z wprowadzeniem energetyki jądrowej w Polsce”. Opiewają one na sumę 859,7 miliona złotych. Mylnie można przyjąć, że są to całkowite koszta. Przy bliższym zapoznaniu okazuje się, że są to tylko koszta administracyjne wprowadzenia tego programu w życie. Prawdziwe koszta budowy elektrowni jądrowej podaje w promowanej przez ministerstwo gospodarki książce Andrzej Strupczewski*. Jest to suma 5 – 6 milardów euro. Czyli ok. 25 miliardów złotych. Tymczasem wspomniany wyżej prof. Krzysztof Żmijewski twierdzi, że będzie to raczej wielkość w pobliżu dolnej granicy w wysokości 55 miliardów złotych! Czyli ponad dwa razy tyle ile wyliczyli rządowi eksperci! Być może, że w jakiejś części nieporozumienia te wynikają z planowanej mocy tej elektrowni. Profesor mówi o mocy 3 tys. MW, a rząd o połowę mniej. Nie mniej różnice w ocenie kosztów są tak diametralnie różne, że nie można przejść nad tym do porządku dziennego. Po prostu ktoś się myli i to w sposób zasadniczy. Jeżeli omyłka jest po stronie rządu, to wobec tak ogromnej różnicy ktoś z tego gremium winien podać się do dymisji. Być może, że myli się prof. K. Żmijewski, ale w tej sprawie eksperci rządowi winni zabrać głos i jasno to wykazać, jeżeli chcą oni zachować swój osobisty i rządowy autorytet. Dwadzieścia pięć miliardów i pięćdziesiąt pięć miliardów to sumy nie do pogodzenia. Nie wdając się w szczegóły wiadomo, że coś z tym trzeba zrobić.


Atomowa książka


Proszę się nie bać, nie jest to publikacja napromieniowana, nikomu krzywdy nie uczyni. Wydana przez stowarzyszenie Elektryków Polskich książka pt. „Nie bójmy się energetyki jądrowej”* jest pod każdym względem rewelacją na polskim rynku druków popularno – naukowych. Po pierwsze zwraca uwagę jej opracowanie i sfinansowanie przez ministerstwo gospodarki. Po drugie cechuje ją przystępny styl narracji pełen aktualnych wiadomości na temat budowy nowoczesnego reaktora do wytwarzania energii elektrycznej. I po trzecie jest to skrótowy przegląd tego, co obecnie w tematyce tej dzieje się na świecie. Po czwarte uzasadniono konieczność budowy kolejnych elektrowni atomowych w Polsce. Tych kolejnych jej zalet jest znacznie więcej i tylko na najważniejsze z nich zwrócimy uwagę w tej notatce.


Renesans


Po czarnobylskiej awarii w Europie nastąpił zastój w budowie nowych elektrowni atomowych. Pierwsi przełamali go Finowie, którzy budują reaktor w Olkiluoto. Jest to reaktor wodno ciśnieniowy (EPR) zapewniający podwyższone bezpieczeństwo i lepsze efekty ekonomiczne. Jego żywotność obliczona jest na 60 lat. Trzy dalsze elektrownie są w stadium początkowym ich budowy. Liderem w budowie elektrowni atomowych w europie jest Francja, która ze źródła tego pokrywa ok. 80 procent zapotrzebowania na energię. Również Wielka Brytania przystąpiła do programu budowy kolejnych reaktorów atomowych przeznaczonych do wytwarzania energii elektrycznej. Kraj ten postanowił znacznie zredukować swoje zaangażowanie w energetykę odnawialną (OZE) szczególnie wycofuje się on z inwestycji związanych z budową wiatraków, mimo prawie dwukrotnie większych prędkości wiatru niż w Polsce. Zamierzenia idą w kierunku podniesienia udziału energetyki jądrowej z obecnego stanu 20 procent do 35 – 40 procent w 2030 roku. Do szerokiego programu znacznie wyprzedzającego polskie plany w tej materii przystąpiły Włochy, Słowacja, Szwecja, Holandia, Czechy, Węgry, Bułgaria, Estonia, Szwajcaria, Albania, Chorwacja, Białoruś, Rosja, Chiny, Korea Południowa, Indie i Japonia. Podobnie dzieje się tyle tylko, że na wyższą skalę w USA, Turcji, Egipcie, Arabii Saudyjskiej, Indonezji, w RPA, Brazylii i Argentynie. Po prostu cały świat stawia na rozwój energetyki atomowej. Obecnie na świecie pracuje 441 jądrowych bloków energetycznych o łącznej zainstalowanej mocy netto 374,690 GWe. Kolejne 5 reaktorów znajduje się w stanie długoterminowego wyłączenia. W budowie znajduje się 65 bloków jądrowych. Z tego wynika, że energetyka jądrowa wszystkim na świecie się opłaci. Dlaczego w Polsce ma być inaczej? Jest to zagadka nie do rozwiązania, przynajmniej w tym szkicu na temat kosztów energetyki jądrowej.


Paliwo


Według rozeznani zasobów uranu starczy go dla wszystkich elektrowni na świecie w skali kilkuset lat. Na razie głównymi jego dostawcami są Australia, Kazachstan i Kanada, które pokrywają prawie dwie trzecie zapotrzebowania światowego na uran. Jego złoża odkrywane są na całym świecie również w Europie. Niezależnie jednak od tego ostanie decyzje o budowie nowych elektrowni jądrowych w wielu krajach spowodowały znaczny wzrost jego ceny. Waha się ona obecnie w granicach ok. 130 dolarów za kilogram. Nie jest to jednak suma przekraczająca nasze możliwości. Wynika to przede wszystkim z bardzo małego zapotrzebowania na uran tego rodzaju elektrowni. Wynosi ono ok. 22 tony uranu rocznie. Daje to sumę kosztów paliwa w skali ok. 3 milionów dolarów rocznie. Polska dysponuje również dużymi złożami rudy uranu, której na razie nie planuje się eksploatować. Mają one stanowić strategiczną rezerwę paliwową na wypadek kryzysu w jego dostawach. Polityka ta jest słuszna i celowa, przy jednoczesnym stałym doskonaleniu rozpoznania tych zasobów. Ocenia się, że złoża te wystarczą na ponad sto lat dla kilku elektrowni jądrowych w Polsce. Sygnalizując zasadniczy spór wokół ich kosztów, nie sposób nie zauważyć ożywczego i powszechnego zainteresowania się energetyką atomową, co już samo w sobie jest elementem bardzo pozytywnym.


*Andrzej Strupczewski – Nie bójmy się energetyki jądrowej. Stowarzyszenie Elektryków Polskich. Warszawa 2010.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.