8 tysięcy ton na dobę – cel nieosiągalny? Dlaczego polskie kopalnie fedrują mniej niż światowa konkurencja
Technika to nie wszystko. Choć wyposażenie polskich kopalń nie odbiega od światowych standardów, wyniki wydobycia bywają rozczarowujące. O tym, dlaczego sama modernizacja sprzętu nie naprawi efektywności polskiego górnictwa, pisze Jacek Korski.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Technika to nie wszystko. Choć wyposażenie polskich kopalń nie odbiega od światowych standardów, wyniki wydobycia bywają rozczarowujące. O tym, dlaczego sama modernizacja sprzętu nie naprawi efektywności polskiego górnictwa, pisze Jacek Korski.
Jestem zwolennikiem dialogu i szukania kompromisów, ale przy okazji naszych świąt państwowych obserwuję, że coraz bardziej starają się oddzielić od siebie różne „polskie narody”. Świadomie używam liczby mnogiej, bo w ostatnich dniach słuchałem, jak niektórzy postrzegają Polskę i to, co się w niej dzieje. Minione już święta spowodowały nadużywanie nazwy naszego kraju i wysiłki na rzecz osobnego świętowania przez różne polskie narody. Polskie flagi można było kupić prawie wszędzie i niedrogo. I od lat w swojej dzielnicy i wszędzie widzę ubóstwo naszych narodowych barw, tak jakbyśmy wstydzili się przynależności do naszego narodu. No tak, ale patriotyzm słowny nie kosztuje wiele. Patriotyzm codziennych zachowań jest chyba zbyt trudny dla większości z nas. Pisałem wielokrotnie o bezinteresownym hejcie i nawet obchody naszych świąt nie były od niego wolne. Przy piwie i grillu nastroje są lepsze…
Podpisywałem obiegówkę Ernestowi Pohlowi
Niemal od urodzenia mieszkałem blisko stadionu imienia Ernesta Pohla w Zabrzu i bardzo ucieszyłem się sukcesem zabrzańskiego Górnika – po 54 latach Puchar Polski znów trafił do Zabrza. Kiedyś, dawno temu, chodziłem na ten stadion i wiele innych śląskich stadionów, bo komunikację mieliśmy w województwie katowickim niezłą i można było obejrzeć kilka meczów pierwszoligowych w tygodniu. Pamiętam jednak, że było bezpiecznie. Wybitnych piłkarzy, nie tylko Górnika, można było spotkać na ulicy w śląskich miastach.
Ernest Pohl mieszkał kilkadziesiąt metrów od nas, zawsze życzliwie rozmawiał z sąsiadami. Pierwszą skórzaną piłkę, czyli mocno zużytą piłkę treningową, dostaliśmy od Niego – cała dzielnica nam zazdrościła. Potem, po latach, kiedy byłem kierownikiem oddziału w kopalni Makoszowy, Ernest Pohl był jednym z jego pracowników. Faktycznie pracował na stadionie, który miał wtedy innego patrona. Jako kierownik miałem wtedy trochę kłopotów z Jego powodu, choć bez Jego winy. A na koniec podpisałem mu tzw. obiegówkę, bo odchodził na emeryturę i krótko potem wyjechał do Niemiec. Spotkaliśmy się potem tylko raz i przeżyłem wtedy szok, bo kilka miesięcy wcześniej przeczytałem w gazecie o jego śmierci.
Z sentymentem wspominam tamte czasy, a obecny sukces Górnika dodał jasnych barw tym wspomnieniom. I tak, nawiązując do pierwszego akapitu dzisiejszego tekstu: kiedy głośno powiedziałem o zwycięstwie Górnika, pewna pani zareagowała wyraźną złością. To nie jej drużyna wygrała…
Brak dyskusji o tym, co można zrobić dla poprawy produktywności ścian wydobywczych
A na naszym górniczym podwórku przeczytałem kilka dni temu, że w jednej z naszych kopalń uruchomiono ścianę z elektrohydraulicznym sterowaniem obudową zmechanizowaną. Trochę się zdziwiłem – sterowanie elektrohydrauliczne jest znane od kilkudziesięciu lat. Pierwsze polskie sterowania tego typu zastosowano w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w zautomatyzowanych ścianach ASI 1 i 2 oraz Besta. Potem nastąpił odwrót i dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych zagraniczne firmy oferowały naszym kopalniom po kilkadziesiąt takich sterowań. Policzyliśmy wtedy, że aby taka inwestycja i dodatkowe wyposażenie się zwróciło, ściana musiałaby fedrować ponad 8 tysięcy ton węgla na dobę. Jeszcze później widywałem takie sterowania w ścianach w wielu kopalniach na świecie, ale zawsze takich z dużym lub bardzo dużym wydobyciem dobowym.
Mam nadzieję, że i u nas wydobycie z nowej ściany będzie większe niż w poprzednich. Średnie wydobycie dobowe ze ściany w warunkach Górnośląskiego Zagłębia Węglowego to w ostatnich latach mniej niż 2500 ton na dobę, a w wielu krajach nikt nie uruchamiałby tak mało produktywnej ściany. Powodów jest wiele – od trudnych warunków górniczo-geologicznych, przez krótki czas pracy załogi, bo droga i czas dojazdu oraz dojścia są długie. Mimo że wyposażenie ścian w polskich kopalniach często nie odbiega technicznie od takiego samego w świecie, to nie daje takich wyników jak tam. Bo technika to nie wszystko, wiele zależy od technologii i organizacji pracy. Od kilku jednak lat nie słyszę głośniejszej dyskusji o tym, co można zrobić dla poprawy efektywności i produktywności ścian wydobywczych. Innych technologii wydobycia węgla praktycznie nie stosujemy…