28 mln zł kosztowała budowa spalarni osadów pościekowych w Olsztynie

28 mln zł kosztowała budowa spalarni osadów pościekowych w Olsztynie. Dofinansowanie unijne inwestycji, której oficjalne otwarcie nastąpiło w czwartek, wyniosło 25 proc.

Jak wyjaśnił prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Olsztynie Wiesław Pancer, firma na realizację tego przedsięwzięcia musiała zaciągnąć pożyczkę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Podkreślił, że w wyniku oczyszczania ścieków powstają osady stałe. Natomiast oczyszczona woda trafia z powrotem do środowiska i w tym przypadku zasila rzekę Łynę. Osady stałe poddawane są fermentacji, w wyniku czego powstaje biogaz, który przekształcany jest w energię cieplną i elektryczną.

Jak wyjaśnił Pancer, zarówno energia cieplna jak i elektryczna jest wykorzystywana do pracy oczyszczalni w Olsztynie. Natomiast osad powstający w trakcie oczyszczania jest odwadniany i suszony. Teraz, po otwarciu instalacji termicznej, będzie palony. Olsztyńska oczyszczalnia produkowała rocznie 350 wagonów osadów po 50 ton każdy. Dzięki instalacji spalanych będzie nawet 92 procent osadów, natomiast 8 procent będzie wykorzystywane do podbudowy dróg i innych inwestycji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.