27 proc. Ukraińców deklaruje pozostanie w Polsce nawet w razie zakończenia wojny

1646314709 uchodzcy

fot: Depositphoto

Przez granicę polsko-ukraińską do Polski dostało się już ponad pół miliona uchodźców

fot: Depositphoto

71 proc. Ukraińców przyznaje, że utrzymuje się z własnych środków, a 44 proc. uznaje swoją sytuację materialną za średnią - wynika z najnowszego badania. 27 proc. ukraińskich uchodźców deklaruje, że zostanie w Polsce nawet, jeśli wojna w ich kraju się skończy - dodano.

Jak wynika z badania ARC Rynek i Opinia, 71 proc. badanych Ukraińców pochodzi z obwodów, które zostały dotknięte bezpośrednimi działaniami wojennymi. Większość badanych uchodźców to mieszkańcy średnich i dużych miast.

39 proc. całej badanej grupy stanowią mieszkańcy największych miast - powyżej 500 tys. mieszkańców. 36 proc. osób przybyło z terenów, które obecnie w znacznym stopniu zostały zniszczone lub znajdują się pod okupacją - przekazano we wtorkowej informacji prasowej.

Zdaniem autorów badania skala zniszczeń w miejscu zamieszkania może mieć wpływ na deklaracje dotyczące powrotu do kraju po zakończonej wojnie.

58 proc. uchodźców planuje pozostanie w naszym kraju, jeśli działania wojenne będą nadal prowadzone w ich ojczyźnie. Co ciekawe, ponad 1/5 badanych planuje zostać w Polsce nawet w sytuacji zakończenia wojny - wskazano.

Z badania wynika, że chęć pozostania w Polsce nawet po wojnie jest większa wśród osób z najmłodszych grup wiekowych. W grupie od 18 do 24 lat odsetek ten wynosi 30 proc., natomiast w grupie od 24 do 34 lat - 26 proc. Odsetek uchodźców, którzy nawet w sytuacji zakończenia wojny chcą pozostać w Polsce, jest też wyższy w grupie osób pracujących - wynosi on 30 proc.

Badanie pokazało, że 83 proc. uchodźców z Ukrainy nie pracuje, jednak ponad połowa (54 proc.) chciałaby podjąć pracę.

Pierwszą barierą wejścia na rynek pracy jest brak znajomości języka polskiego. Ta bariera może niedługo zniknąć, gdyż 78 proc. Ukraińców, którzy nie znają języka polskiego, mają zamiar się go uczyć lub już się go uczą - czy to samodzielnie, czy z nauczycielem w grupie lub indywidualnie - zauważyli autorzy badania.

Drugą barierą - jak dodano - jest opieka nad dziećmi. Niemal połowa uchodźców biorących udział w badaniu przybyła do Polski z nieletnimi dziećmi. Dlatego udostępnienie szkół i przedszkoli dla dzieci uchodźców - co już ma miejsce - może pozytywnie wpłynąć na poziom zatrudnienia rodziców, głównie matek, ponieważ to kobiety stanowią 91 proc. wszystkich uchodźców przybyłych do naszego kraju.

71 proc. Ukraińców deklaruje, że utrzymuje się w Polsce z własnych środków, w przypadku znalezienia zatrudnienia ten odsetek może istotnie wzrosnąć. Niemal taki sam odsetek deklaruje, że korzysta z pomocy materialnej rodzin, u których mieszkają (21 proc.), jak i z pomocy państwa polskiego (18 proc.) - przekazano. Z kolei po 16 proc. deklaruje, że korzysta z pomocy swojej rodziny mieszkającej w Polsce oraz organizacji pomocowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Trzęsienie w zarządzie czołowego przewoźnika węgla

Monika Starecka, kierująca zarządem spółki, deklaruje współpracę z zarządcą oraz radą nadzorczą, aby wypracować porozumienie z wierzycielami, zakończyć postępowanie sanacyjne i stworzyć solidne podstawy dla dalszego rozwoju PKP Cargo.

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

W kopalnianej szklarni wyrosły warzywa! Sukces projektu naukowego

- Jednym z naszych głównych partnerów jest Polska Grupa Górnicza, ale oczywiście myślimy o rozwinięciu projektu i zaproszeniu również Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz innych partnerów, którzy dysponują terenami poprzemysłowymi wymagającymi rekultywacji – podkreśla Marcin Głodniok z Głównego instytutu Górnictwa - PIB. Na czym polega projekt GI-mine?

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.