Brak nadziei by przeżył którykolwiek ze 181 górników, uwięzionych od ubiegłego piątku w zalanej przez falę powodziową kopalni w Szantungu - informują media. Nadal prowadzona jest akcja ratunkowa z udziałem kilku tysięcy specjalistów, usiłujących dotrzeć do zalanych przez wodę i błoto korytarzy.
Do tragedii doszło, gdy fala powodziowa zerwała tamy na rzece Wenhe w rejonie wsi Xintai (Sin-thaj). Z kopalni udało się wyprowadzić 584 górników.
Władze prowincji mają powołać specjalną komisję, która przeprowadzi śledztwo. Zapowiedziano też, że rodziny zaginionych górników otrzymają znaczne odszkodowania - podaje na stronach internetowych chiński dziennik anglojęzyczny "China Daily".
Chińskie kopalnie są uznawane za najbardziej niebezpieczne na świecie. Według oficjalnych danych, w 2006 roku straciło w nich życie ponad 4700 górników. Niezależne organizacje obrony praw pracowniczych szacują jednak liczbę ofiar aż na 20 tysięcy.