\"Śląsk\": Dwunastu górników nie żyje
fot: Jarosław Galusek
Prawdopodobnie o godz. 10.15 doszło do zapalenia metanu w obrębie Ruchu Śląsk w Rudzie Śląskiej Kochłowicach. W rejonie zagrożenia pracowało 38 górników
fot: Jarosław Galusek
Mirosław Żymła z oddziału robót przygotowawczych pracował w brygadzie na przodku, około kilometra od miejsca katastrofy. - Nagle tamy same otwarły się od silnego podmuchu, nic nie było widać - relacjonował Żymła reporterowi nettg.pl pod Ruchem \"Śląsk\". Dyspozytor powiadomił górników na przodku, że w kopalni doszło do zapłonu metanu i polecił iść z pomocą kolegom w ścianie. Jako pierwszy - jeszcze zanim przybyli ratownicy - dotarł do poparzonych. Wyniósł na noszach dwóch górników od napędu ściany do chodnika transportowego, gdzie rannych przejęli ratownicy: - Górnicy byli bardzo poparzeni i nieprzytomni - powiedział nettg.pl Żymła.