\"Siltech\": 10 metrów dzieli ratowników od zasypanych

Zawał miał 10 m długości i nastąpił w chodniku badawczym nr 1 pokładu 504  na głębokości 248 m nowo drążonego przodka. Siedem metrów obudowy jest nienaruszonych.

 

- Ratownicy mają kontakt z zasypanymi, rejon jest przewietrzany - takie nowe informacje na temat zawału w zabrzanskiej, prywatnej kopalni "Siltech" uzyskał portal nettg.pl od Jolanty Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego.

 

Aby dotrzeć do zasypanych, ekipy ratownicze ręcznie drążą w rumowisku chodnik ratunkowy. Ile to im zabierze czasu, trudno przewidzieć. Według Adama Mirka, dyrektora departamentu górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, który jest na miejscu akcji, zależeć to będzie głównie od struktury zawału i  zachowywania się górotworu

 

Obudowa ugięła się niemal do samego spągu, jednakże przenośnik zgrzebłowy nie został unieruchomiony. Dzięki temu urządzeniu zasypani górnicy przekazali informację, że żyją. Przenośnik służy również ratownikom do odstawiania wybieranych w zawale skał.

 

Nienaruszona obudowa daje nadzieję, że zasypani górnicy mogli się schronić i dzięki temu prawdopodobnie nie odnieśli poważnych obrażeń. Ratownicy biorący udział w akcji nawiązali kontakt z uwięzionymi mężczyznami. Drużyny ratunkowe mają do pokonania około 10 metrów.

 

"Siltech" jest niewielkim prywatnym zakładem wydobywczym, ktory eksploatuje złoża po zlikwidowanej kopalni "Pstrowski" w Zabrzu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.