(Nie)bezpieczny internet

W holu głównej siedziby Google’a w kalifornijskim Mountain View na ekranach komputerów wyświetlane są słowa, które użytkownicy w danej chwili wpisują do wyszukiwarki.

Firma zapewnia, że system jest tak zaprojektowany, by odsiewać wszelkie nieprzyzwoite i potencjalnie kompromitujące zapytania. Ale i tak fakt, iż goście oglądają sobie choćby ułamek wyszukiwań może zaszokować użytkowników, którzy uznają przeglądanie internetu za czysto prywatną sprawę – czytamy w Financial Times.

Stwarza to nowe wyzwanie dla Google’a oraz i innych firm oferujących podobne usługi. Zbudowały one wielomiliardowy biznes na kierowanej reklamie, która bazuje na informacjach, jakie użytkownicy ujawniają o sobie w internecie. Pod presją organizacji konsumenckich w USA i Europie cztery największe firmy z sektora podjęły kroki na rzecz większej ochrony danych.

Google zakomunikowało, że po 18 miesiącach będzie kasować informacje mogące powiązać treść zapytania z konkretnym komputerem lub użytkownikiem (wcześniej dane te pozostawały w bazie na zawsze). Ściślejsze kontrole zapowiedziały w ślad za Google także Yahoo, Microsoft i Ask.com. Ta ostatnia firma posunęła się nawet do tego, że użytkownik może wybrać opcję, w której dane o jego aktywności w ogóle nie będą rejestrowane.

Działacze ruchu na rzecz ochrony prywatności, od dawna krytyczni wobec strategii zbierania i wykorzystywania informacji o użytkownikach, powitali zmiany z zadowoleniem.

Microsoft lobbuje w amerykańskim Kongresie na rzecz nowej ustawy o prywatności w internecie. – Przez długie lata firmy były przeciwne szerokiemu traktowaniu sprawy, dziś dostrzegają korzyści z przyjęcia rozwiązań prawnych. Wzmacniają one zaufanie klientów – twierdzi Christopher Kuner, wspólnik brukselskiej kancelarii prawnej Hunton&Williams, która pomaga firmom internetowym dostosować się do przepisów o ochronie danych osobowych.

Pojawiła się silna motywacja finansowa, aby zająć się kwestią prywatności, mówi Viktor Mayer-Schoenberger, ekspert ds internetu w harvardziej szkole zarządzania. - Na rynku są klienci, którzy wybierają wyszukiwarkę według tego, jaką politykę ochrony prywatności oferuje dany serwis. Dlatego firmy się tym zajęły.

Wyszukiwarki rutynowo zapisują treść zapytania, jego datę, godzinę oraz z jakiego komputera przyszło. Większość zapisuje na komputerach użytkowników pliki cookie - małe pliki tekstowe służące do śledzenia ruchów użytkownika między witrynami. Wszystkie razem te dane tworzą szczegółówe dossier zainteresowań i poszukiwań poszczególnych internautów.

Wyszukiwarki jednak są tylko jednym z rodzajów firm internetowych, które stale gromadzą potencjalnie wrażliwe dane o użytkowniku. Sukces serwisów społecznościowych doprowadził do powstania wielkiej fali treści generowanych przez użytkownika, często natury osobistej.

Także dostawcy łączy internetowych zaczęli być uważnie monitorowani pod kątem ich praktyk dotyczących prywatności. Niektóre z tych firm mają łatwy dostęp do historii stron, jakie przeglądają ich abonenci.

Przykłady, które obiegły światowa prasę, jak ten kiedy reporterzy New York Timesa, dotarli do Thelmy Arnold, wdowy mieszkającej na wsi w stanie Georgia, korzystając tylko z jej zapytań wstukanych do wyszukiwarki, najlepiej dowodzą, że sprawa jest ważna. Oprócz jej tożsamości zdradzały one także, że poszukiwała architekta krajobrazu i interesowała się stanem zdrowia koleżanek. 
Ale nie wszystkie zapytania bywaja takie niewinne. Zdarzają się i pytania o konstrukcję bomby, czy pornografię.  

Przypomnijmy, że obowiązująca w UE od 1995 r. dyrektywa ochrony danych osobowych ściśle ogranicza sposoby, w jakich firmy internetowe mogą wykorzystywać informacje zbierane o swoich klientach. Ale państwa członkowskie mają nieco swobody we wdrażaniu tych zaleceń, co prowadzi do komplikacji, kiedy wyszukiwanie wpisane na komputerze w jednym kraju jest przechowywane w bazie danych na terytorium innego kraju. To jeszcze nieuporządkowany prawnie obszar.

Ile lat upłynie zanim w Polsce zaczniemy martwić się o bezpieczeństwo użytkowników w sieci.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zakład produkujący dla górnictwa z olbrzymim wsparciem

Zakład Nitroerg w Bieruniu, spółka z Grupy KGHM, zainwestuje około 300 mln zł w Krupskim Młynie w produkcję materiałów wybuchowych. Nitroerg i Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna podpisały w poniedziałek 3 sierpnia umowę o wsparciu dla inwestycji związanej z budową linii do produkcji pentrytu i heksogenu. Jest to jeden z kluczowych projektów w sektorze obronności.

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez całe lato

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez cały okres letni, choć eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby przejściowo zakłócić rozwój przemysłu - wynika z poniedziałkowego komentarza Erste Bank Polska do danych o PMI.

WIG20 przebił historyczne maksimum

Pierwsza w tym tygodniu sesja na GPW przyniosła wzrosty głównych indeksów i historyczne szczyty większości z nich. WIG20 przebił historyczne maksimum, pierwszy raz po ok. 19 latach, a mWIG40 i WIG poprawiły swoje rekordy z piątku. Motorami wzrostów są m.in. spółki energetyczne i największe banki.

Przybywa specjalistów, ale kształcenie nie jest dopasowane do potrzeb rynku pracy

Udział specjalistów w zatrudnieniu w Polsce jest wyższy od średniej UE, jednak przewaga absolwentów kierunków społecznych nad technicznymi i inżynieryjnymi wskazuje na niedopasowanie szkolnictwa wyższego do potrzeb nowoczesnej gospodarki - uważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.