Złoty oddał część wcześniejszych zysków

W środę (26 listopada) podczas spokojnej sesji złoty oddał część osiągniętych w ostatnich dniach zysków wobec euro. Około godziny 17 za euro trzeba było zapłacić 4,18, za dolara 3,34, za franka szwajcarskiego - 3,47 zł.

Według analityka z Domu Maklerskiego mBanku Kamila Maliszewskiego środa na rynku złotego przebiegała bardzo spokojnie. Kurs EURPLN powrócił w okolice 4,18 oddając część umocnienia z ostatnich dni, a para USDPLN pozostawała pomiędzy 3,34 a 3,35.

- Najbliższe dwa dni na rynku walutowym mogą przebiegać także według podobnego scenariusza pod nieobecność inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, którzy będą obchodzić w czwartek Święto Dziękczynienia. Większego wpływu na złotego nie miały dzisiejsze wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy zaprezentowali przewidywalne stanowiska - poinformował Maliszewski.

Zwrócił uwagę, że Andrzej Rzońca z RPP wyraził obawy przed dalszymi obniżkami stóp procentowych, wskazując na ryzyko jakie niesie za sobą wprowadzanie niekonwencjonalnych działań w polityce monetarnej. Natomiast prezes NBP Marek Belka wprost przeciwne - wskazując na fakt, iż deflacja pozostawia sporo miejsc do dalszych obniżek.

- Z kolei bardziej wyważoną opinię zaprezentowała prof. Chojna Duch, która dopuszcza konieczność dalszych obniżek - zauważył Maliszewski. Dodał, że Chojna Duch zwraca uwagę na dane o PKB, które poznamy w najbliższy piątek. Jej zdaniem wartość dla gospodarki zapewnia stabilna i umiarkowana polityka pieniężna.

- Pokazało to jak na dłoni podziały wewnątrz RPP i najprawdopodobniej kwestia obniżek stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu znów może rozstrzygnąć się jednym głosem. Notowania złotego powinny w tej sytuacji być stabilne do końca tygodnia i jedynie wyraźne zaskoczenie ze strony szczegółowych danych o PKB za III kwartał, które poznamy w piątek, mogłoby wprowadzić większą zmienność na rynek - uważa analityk.

Główny analityk walutowy z Domu Maklerskiego BOŚ Marek Rogalski zwrócił natomiast uwagę na środowe osłabienie dolara.

- Kolejna seria danych makroekonomicznych, jakie poznaliśmy dzisiaj z USA wyraźnie rozczarowała. To szybko przełożyło się na osłabienie dolara względem głównych walut - ocenił.

Zwrócił uwagę, że gorsze od spodziewanych dane o bezrobociu, niższy od prognoz wzrost dochodów Amerykanów, mocniejszy spadek indeksu Chicago PMI obrazujący koniunkturę w tym regionie, słaby indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan oraz rozczarowanie danymi z rynku nieruchomości. Według Rogalskiego trudno oceniać ile dane są efektem gorszych warunków pogodowych, jakie miały miejsce w listopadzie.

- Niemniej, tak czy inaczej, inwestorzy mają pewne deja vu względem ostatniej zimy - tylko, że tym razem za chwilę możemy zobaczyć tzw. przerysowanie obaw związanych z powtórką tego scenariusza. Dla inwestorów zakładających rozwinięcie się korekty na rynku dolara będzie to jednak przysłowiowa woda na młyn - dodał. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nasza gospodarka odporna na negatywne czynniki geopolityczne? Tak twierdzą analitycy

W II kwartale koniunktura w Polsce okazała się korzystna, a gospodarka odporna na negatywne czynniki geopolityczne - ocenili analitycy ING, podkreślając dynamiczny wzrost sprzedaży detalicznej. Ich zdaniem wzrost gospodarczy w tym roku sięgnie 3,4-proc., choć może być wyższy.

Szukasz pracy? Jelcz przyjmuje do fabryki w Raciborzu

Fabryka Jelcza, która powstaje na terenie po Rafako w Raciborzu, rekrutuje pracowników. Pracę znajdą osoby o różnych specjalizacjach.

FPE z Będzina z dużym kontraktem dla PSE. W grze setki milionów i tysiące kilometrów sieci

Fabryka Przewodów Energetycznych S.A. w Będzinie wchodzi w nowy etap rozwoju. Spółka należąca do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) podpisała umowę ramową z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi S.A. na dostawy przewodów dla linii najwyższych napięć – poinformowała w środę, 22 lipca 2026 r., ARP. Kontrakt wpisuje się w największy w historii program inwestycyjny operatora systemu przesyłowego w Polsce.

Europa nie potrafi w upały. Zapłaci za to gospodarka

Rachunek dla Europy za upał dla gospodarki to setki miliardów euro strat. Jest najszybciej ocieplającym się kontynentem świata. Temperatury w regionie rosną około 2 razy szybciej niż średnia globalna i to zaczyna bezpośrednio uderzać w PKB, produktywność i stabilność finansów publicznych.