Zbigniew Kasztelewicz o decyzjach szczytu UE dotyczących węgla

Kasztelewicz KK

fot: Krystian Krawczyk

Rozwój energetyki opartej w pierwszej kolejności na rodzimych surowcach to dalszy progres kopalń i elektrowni - uważa prof. Zbigniew Kasztelewicz

fot: Krystian Krawczyk

Dotychczas wiele ekip rządowych potwierdzało strategiczną rolę węgla, a realizacja tych wypowiedzi była różna. Według opinii naukowców i praktyków przemysłu wydobywczego bez wsparcia rządowego, bez mądrej, właściwej i długoplanowej polityki górniczej, wydobycie kopalin w okresie następnych dekad może zostać poważnie zachwiane z powodu wyczerpywania się udostępnionych zasobów podstawowych kopalin - tak energetycznych, jak i surowców skalnych – wyjaśnia dla portalu nettg.pl prof. Zbigniew Kasztelewicz z Katedry Górnictwa Odkrywkowego Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii AGH.


Zasoby operatywne węgla kamiennego i węgla brunatnego oraz niektórych surowców skalnych pozwolą w okresie najbliższych 20 lat na pokrycie zaledwie połowy obecnego wydobycia, co jest niezgodne polską racja stanu. Firmy górnicze niekiedy pozostawione są same sobie, a za przeciwników mają polityków unijnych, samorządowych, jak również zorganizowane grupy ekologów lub pseudoekologów. Niejednokrotnie ulega się wrażeniu, że interesy lokalne wydają się być ważniejsze od krajowych. A nasz kraj posiada wszystkie atuty dla kontynuacji i efektywnego rozwoju górnictwa. Atuty to między innymi: zasoby geologiczne (węgla kamiennego i brunatnego, rud metali czy surowców skalnych), zdobyte doświadczenie załóg, zaplecze naukowe i projektowe oraz firmy produkujące maszyny i urządzenia na światowym poziomie. Surowce energetyczne są i będą najważniejszymi atutami dla świata, Europy, a tym bardziej dla Polski w XXI wieku. Kraj, który będzie posiadał własne surowce będzie niezależny gospodarczo, a przede wszystkim energetycznie. Podaż surowców energetycznych będzie ulegała różnym zmianom, tak ilościowym jak i ekonomicznym. Europa w 2030 roku będzie posiadała tylko 30 proc. własnych surowców energetycznych i będzie uzależniona od dostawców zewnętrznych. Surowce energetyczne będą „bronią strategiczną” XXI wieku. W okresie ostatnich 10 lat wydobycie węgla na świecie wzrosło o ponad 60 proc. Największy wzrost nastąpił w Chinach (o ponad 120 proc.), w Rosji o ponad 75 proc., a w Indiach o około 50 proc. Z powyższych danych wynika, że jedynym krajem, który obniżył wydobycie (o ponad 30 proc.) jest Polska. Z kraju-eksportera stajemy się importerem. W ostatnich latach kupujemy ponad 12 mln ton węgla rocznie.


Światowe wydobycie węgla do 2030 roku wzrośnie o ponad 250 proc. Dziś światowa energetyka opiera się w 41 proc. na węglu. W 2030 roku udział ten ma się powiększyć do 44 proc. W tej sytuacji problem dwutlenku węgla nie jest wyznacznikiem dla świata, a tym bardziej nie może być hamulcem gospodarczym dla naszego kraju. Obecne wydobycie naszego węgla stanowi ok. 2 proc. światowej produkcji, ale za ponad 20 lat będzie stanowić już tylko 1 proc. Opinii przeciwników energetyki węglowej, że węgiel jest naszym przekleństwem, a nie skarbem – są sabotażem politycznym i nie można traktować ich poważnie. Na dowód warto sięgnąć pamięcią wstecz i przywołać kryzysy energetyczne z poprzednich dekad, które dotyczyły głównie ropy i gazu. Powodowały one konflikty regionalne i gwałtowne skoki cen. Również ostatnie zimowe kryzysy gazowe nie uciszyły głosicieli podobnych opinii, ale dobitnie pokazały czym jest niezależność energetyczna.


Analizując stan polskiej energetyki nasuwa się pytanie: dlaczego kraj, który jest potęgą węglową i w 95 proc. posiada energetykę opartą na węglu pragnie radykalnie ją zniszczyć, a budować nową, nieznaną nam zupełnie energetykę od podstaw na ruinach tamtej. Czyż nie byłoby bezpieczniej „nie podcinać gałęzi, na której się siedzi”. My górnicy nie jesteśmy przeciwni energetyce odnawialnej czy atomowej, ale według nas należy w pierwszej kolejności zapewnić stabilność podstawowej energetyce, a następnie budować inne struktury. My nie jesteśmy wprawdzie Kuwejtem, ale jesteśmy liczącą się jeszcze cały czas potęgą węglową. Należy stwierdzić, że w obecnych uwarunkowaniach energetyka polska jest energetyką bezpieczną. Węgiel jest rodzimym surowcem energetycznym, który stanowi o bezpieczeństwie energetycznym kraju oraz stwarza stabilne warunki pracy dla setek tysięcy pracowników - tak w firmach górniczych, jak i w otoczeniu technicznym. Unijna krytyka energetyki węglowej jest niesłuszna i krótkowzroczna i nie licząca się z dalekimi konsekwencjami gospodarczymi.


Emisja dwutlenku węgla i zmiany klimatyczne to sztucznie nagłaśniane obecnie zjawiska bez rzetelnego dowodu naukowego, gdyż naukowcom wiadomo, że zmiany klimatyczne mają swoje naturalne cykle, niezależne od człowieka i jego działalności, czego wielokrotnie mieliśmy dowody na przestrzeni geologicznej historii naszej planety. Ma to bardziej posmak chwytu propagandowego, zastosowanego dla osiągnięcia niejasnych, pewnie politycznych celów.


Przewiduje się, że technologie światowe zdecydowanie zmienią metody przetwarzania węgla na bardziej efektywne i przyjazne środowisku naturalnemu. Sprawność nowych elektrowni planowana jest na blisko 50 proc. Elektrownie będą produkować tanią i czystą energię elektryczną wykorzystując najnowsze światowe rozwiązania w zakresie wychwytywania i sekwestracji dwutlenku węgla. W tym miejscu należy dodać, że sama poprawa sprawności elektrowni o 10 proc. powoduje spadek emisji dwutlenku węgla o blisko 25 proc., to tyle ile nasz kraj ma obniżyć emisji dwutlenku węgla wg wymagań UE. Dodam, że nawet zakup pełnych praw do emisji dwutlenku węgla nie powoduje niekonkurencyjności produkcji energii elektrycznej z węgla w stosunku do energii odnawialnej, gazowej czy atomowej.


Polska powinna podjąć zdecydowane działania w rozmowach z Unią Europejską o roli węgla w europejskiej energetyce oraz w kwestii przydziału darmowych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla dla polskich elektrowni od 2013 roku. Drastyczne zmniejszenie zdolności wydobywczych branży węgla kamiennego i brak zabezpieczenia stabilizacji wydobycia węgla brunatnego w najbliższej przyszłości, przy rosnących potrzebach energetycznych kraju, wymagają wzrastającego importu gazu ziemnego, ropy naftowej i - co się wydaje kuriozalne - węgla kamiennego. Nawet przy znacznym wzroście wykorzystania energii odnawialnej, spowoduje to niepokojące obniżenie samowystarczalności energetycznej do poziomu 60 – 65 proc. w 2020 r., a w 2030 r. (zakończenie eksploatacji większości czynnych kopalń węgla kamiennego i brunatnego) do poziomu nieco ponad 40 proc. A czas nagli! Już dziś należy temu przeciwdziałać. Potrzeba zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju wymaga oddawania co roku nowych mocy energetycznych na poziomie 1500 MW. W okresie ostatnich 20 lat oddano tylko niecałe 1000 MW, a w 2011 roku planuje się uruchomienie bloku 858 MW w Elektrowni Bełchatów. W okresie do 2015 roku trudno będzie o oddanie nowych siłowni energetycznych. W przypadku nie zagospodarowania, więc nowych złóż węgla brunatnego w rejonie Legnicy, Gubina, Rogóźna czy Gostynia-Rawicza i braku postępów w uruchamianiu znacznych inwestycji na węglu kamiennym czy wystąpieniu opóźnień w budowie elektrowni atomowych - Polska z dużego eksportera węgla kamiennego może stać się jednym z największych importerów tego surowca w Europie. Import w 2030 roku może dojść do 50 mln ton, a w 2050 aż do 80-90 mln ton! Równocześnie należy sobie zdawać sprawę z faktu, że koszty importu dużej ilości paliw węglowodorowych wpłyną na znaczny wzrost kosztów energii elektrycznej.


Rozwój górnictwa i energetyki opartej w pierwszej kolejności na rodzimych surowcach energetycznych to dalszy rozwój kopalń i elektrowni oraz firm pracujących na rzecz tej branży, to nowe dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Utrzymanie i wzrost liczby miejsc pracy to wiano, jakie górnictwo może wnieść w krajową gospodarkę. W tym miejscu dodam, że inne nośniki energii elektrycznej to przede wszystkim miejsca pracy poza granicami Polski.

Obecnie w kraju wiele grup społecznych protestuje, że są zamykane całe firmy, że pracownicy tracą miejsca pracy. W tym samym czasie inne grupy społeczne protestują w kraju i na forum unijnym, że proponuję się zagospodarowanie złóż węgla brunatnego koło Legnicy czy Gubina. Złoża legnickie węgla brunatnego to największe w kraju i prawdopodobnie w Europie. Zasoby są 15 razy większe od zasobów w największej polskiej kopalni w Bełchatowie. Wydobycie węgla i produkcję energii elektrycznej można prowadzić 200 i więcej lat. Region Dolnośląski to obecnie kraina dobrobytu, ale za 20-30 lat zakończy się wydobywanie miedzi w KGHM czy węgla brunatnego w kopalni „Turów”. Organizatorzy dzisiejszych protestów myślą w perspektywie tylko kilku lat. Dodam, że nasi sąsiedzi Niemcy wydobywają 3 razy więcej węgla brunatnego i już posiadają plany sięgające połowy XXI wieku. Podobnie jest ze złożem w rejonie Gubina. Polacy protestują, a kilka kilometrów za naszą granicą Niemcy z tej samej platformy złożowej wydobywają 55 mln ton/rok – to tyle, co wszystkie kopalnie węgla brunatnego w Polsce. W przypadku braku powstrzymania obecnej spadkowej tendencji wydobywczej, za 30-40 lat pozostaną tylko wspomnienia, że Polska kiedyś była krajem z przodującym w Europie górnictwem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.