Zamieszanie ze sprzedażą akcji PGE na giełdzie

W piątek na rynku pojawiły się niepokojące informacje, że maklerzy dzwonią do najbogatszych klientów, by sprzedawać jak najszybciej akcje PGE. Powód? Bank ING wycofał PGE z listy papierów do zabezpieczenia kredytu brokerskiego! - opisuje portal "Pulsu Biznesu", który prześledził nerwową sytuację na GPW.

Klientów zaniepokoiło, dlaczego spółka energetyczna miałaby spaść z listy biura ING Securities, jeśli figuruje na niej wiele spółek uznawanych za znacznie słabsze od PGE?

Okazało się, że zawinił błąd człowieka nadzorującego wyliczenia bankowo-brokerskie według stałego algorytmu: mechaniczne zestawienie wyników kwartalnych PGE dało nieadekwatnie zły wynik i uruchomiło alarmmową procedurę przymusowej sprzedaży akcji.

"Od Ryszarda Sikory, szefa departamentu klientów indywidualnych w ING Securities, dostaliśmy zapewnienie, że problem będzie szybko rozwiązany. Klientom zaproponowano na razie podpisanie aneksu o akceptacji zabezpieczenia spoza oficjalnej listy" - podał w sobotę rano portal pb.pl.

Jeszcze w piątek wieczorem PGE zostało przywrócone do listy zabezpieczeń. Po całym zamieszaniu uznano, że model zarządzania kryzysowego w banku i u brokera zadział prawidłowo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.