Zakończyła się akcja ratownicza w kopalni Borynia
- W kopalni Borynia w poniedzialek wieczorem zakończyła się akcja ratownicza – powiedziała nettg.pl Edyta Tomaszewska, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego.
- Dwie tamy przeciwwybuchowe, izolujące zagrożony rejon, zostały doszczelnione i zamknięte. Do wyrobiska wtłaczane są gazy inertne, głównie azot i dwutlenek węgla, aby zlikwidować zagrożenie pożarowe w tym rejonie. Tłoczy się je po to, aby wyparły tlen i doprowadziły do wygaśnięcia ewentualnego pożaru. O tym, że mogło do niego dojść, świadczyły podwyższone stężenia tlenku węgla - wyjaśnia Edyta Tomaszewska.
Cały czas z rejonu, w którym doszło do wybuchu metanu pobierane są próbki powietrza do szczegółowych analiz.
Dalsze działania w kopalni prowadzone będą na zasadzie akcji profilaktycznej. Oznacza to złagodzenie obowiązujących w takich przypadkach procedur działania.
Po zapaleniu i wybuchu metanu 900 metrów pod ziemią na miejscu zginęło czterech, a rannych zostało 19 górników. Dwaj z nich zmarli w kolejnych dniach. W Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich nadal przebywa pięciu górników, a w szpitalu w Jastrzębiu Zdroju trzech.
Czytaj także:
Samozapłon węgla przyczyną wybuchu w Borynii?