Wyspy i pierścienie energetyczne mogą ochronić polskie metropolie przedblackoutami\"
fot: ARC
Szwedzki Vattenfall Sales Poland i niemiecki RWE Polska bez zgody Urzędu Regulacji Energetyki podnoszą od lutego ceny energii
fot: ARC
W środę w Warszawie rozmawiali na ten temat energetycy i przedstawiciele zarządów miast.
8 kwietnia 2008 roku obfite opady śniegu i deszczu spowodowały wyłączenie czterech linii najwyższych i wysokich napięć, zasilających lewobrzeżną część Szczecina. Prawie całe miasto i jego okolice zostały pozbawione prądu na wiele godzin. PSE Operator określił awarię jako lokalny blackout (lawinowa utrata mocy w sieci energetycznej na znacznym obszarze).
Pytany o to, czy od czasu awarii stan sieci w Szczecinie się poprawił, prezydent Szczecina Piotr Krzystek odpowiedział: - Pewne rzeczy są modernizowane - to widać - ale powinniśmy myśleć o wkopywaniu kabli elektrycznych w ziemię. Przyznał jednak, że prowadzenie linii energetycznych pod ziemią jest bardzo drogie. - To są na każdym kilometrze miliony złotych - ocenił.
- W wielu sytuacjach nie mogę się doprosić, żeby schować wiszący kabel - dodał Krzystek. Jego zdaniem takie kable energetyczne mogą w przypadku obfitych opadów śniegu nie wytrzymać obciążenia.
Ponadto, zdaniem Krzystka, Szczecin i inne miasta mogłyby być w lepszej sytuacji, gdyby lokalne elektrociepłownie mogły być \"wyłączane z sieci ogólnej\" w przypadku kryzysu. Wówczas ich praca mogłaby być podtrzymana niezależnie od zakłóceń sieciowych. - Prosiliśmy o to Eneę - dodał.
Wymagałoby to przystosowania sieci lokalnej, wraz z zasilającymi ją elektrowniami, do tzw. pracy wyspowej - wyjaśnił dyrektor pionu planowania PSE Operator Cezary Szwed. - Naturalnie w razie awarii sieciowych, PSE ma plany \"obrony i odbudowy systemu\" oraz przywrócenia zasilania, m.in. z wykorzystaniem innych źródeł energii, np. wodnej - podkreślił.
Szwed poinformował też, że za eksploatację i usuwanie awarii sieciowych w polskich miastach bezpośrednio odpowiadają operatorzy systemów dystrybucyjnych, tacy jak Enea w Szczecinie, czy RWE Stoen Operator w Warszawie. PSE natomiast zajmuje się siecią przesyłową najwyższych napięć i zasila sieci dystrybucyjne.
Zdaniem Szweda, najważniejsze dla polskich miast jest jednak \"zasilanie z różnych stron\". Umożliwiają to m.in. tzw. pierścienie, czyli połączenia elektroenergetyczne pomiędzy kilkoma stacjami elektroenergetycznymi (urządzenia przetwarzające i rozdzielające prąd). Wówczas, w przypadku awarii na którymś z odcinków, prąd może być dostarczany z kilku innych miejsc.
Dyrektor Unii Metropolii Polskich, Andrzej Lubiatowski podkreślał, że bolączką polskiej energetyki, a przez to zaopatrzenia w prąd dużych miast, jest brak \"restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstw energetycznych oraz zaszłości inwestycyjne\". - 80 procent sieci przesyłowej o napięciu 220 kilowoltów (kv) pracuje ponad 30 lat - podkreślał profesor Krzysztof Żmijewski, przewodniczący społecznej rady konsultacyjnej energetyki.
Jednak zdaniem Szweda, problemem jest nie tyle wiek sieci przesyłowej, ale ograniczenia w możliwościach jej rozbudowy. - Realizację nowych inwestycji utrudniają skomplikowane i długotrwałe procedury administracyjne, związane m.in. z pozyskiwania prawa drogi (do przeprowadzenia linii energetycznej
przez dany obszar - przyp. red.). Długo trwa także uwzględnienie inwestycji w planach zagospodarowania przestrzennego - powiedział.