Wybuch cysterny - ponad 200 ofiar i 100 rannych

Ponad 200 osób zginęło, a 100 zostało rannych w eksplozji cysterny z benzyną w Demokratycznej Republice Konga - podała agencja Reutera, powołując się na gubernatora Sud-Kivu.

- Cysterna, która przyjechała z Tanzanii, wywróciła się w wiosce Sange. Doszło do wycieku paliwa i wybuchu, który zniszczył część chat w wiosce - opowiedział rzecznik rządu prowincji, Vincent Kabanga. Początkowe dane mówiły o ponad 100 ofiarach, jednak rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej tragiczna.

 

Oficer policji w Bukavu potwierdził, że pożar strawił kilkadziesiąt chat pokrytych strzechą, a przyczyną wypadku była "nadmierna prędkość ciężarówki".

 

- Niektórzy próbowali kraść paliwo, ale większość ofiar to ludzie, którzy w domach oglądali mecz mistrzostw świata - powiedział gubernator Marcellin Cisamvo prowincji Sud-Kivu.

 

Dodał, że wśród ofiar są też ONZ-owscy peacekeepersi, którzy próbowali nie dopuścić ludzi w pobliże cysterny. Organizacja Narodów Zjednoczonych powiedziała najpierw, że podczas eksplozji zginęło 5 żołnierzy. Później jednak zweryfikowała te dane i poinformowała o śmierci jednego peacekeepera.

 

Wioska Sange usytuowana jest w odległości 70 km na południe od Bukavu, stolicy prowincji Sud-Kivu, niedaleko granicy z Burundi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.