WUG: W zagrożonym rejonie przebywało około 60-70 osób. To była zmiana konserwacyjno-remontowa
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Jest to rejon w otoczeniu którego wykonano szereg robót górniczych i mówiąc językiem górniczym jest to bardzo duża przestrzeń zrobowa, którą trudno jest dokładnie uszczelnić - wyjaśnia Zbigniew Rawicki
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Ne mogę powiedzieć, ilu górników może znajdować się pod ziemią, w rejonie wstrząsu, rozliczanie jeszcze trwa – przyznał Zbigniew Rawicki, dyrektor Departamentu Górnictwa w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach, który udał się do ruchu Rydułtowy kopalni ROW.
Wstrząs miał miejsce 1200 m pod ziemią. Jego siłę określono na 8 x10 do 7 J.
W zagrożonym rejonie – jak dodał Zbigniew Rawicki- przebywało około 60-70 osób. Wiadomo, że większość górników po wstrząsie usiłowała ratować się ucieczką do różnych wyrobisk, w tym zagrożonych.
- Epicentrum wstrząsu miało miejsce niedaleko miejsca, gdzie drążone jest wyrobisko przygotowawcze, przy czym na tej zmianie, kiedy doszło do wstrząsu robót związanych z drążeniem nie prowadzono. To była zmiana konserwacyjno-remontowa – przekazał Zbigniew Rawicki.
Jak przekazała Aleksandra Wysocka-Siembiga, rzeczniczka PGG, z dwoma górnikami nie ma kontaktu. Nie ma dokładnych informacji ilu górników wyjechało już na powierzchnię.