WUG: Polskie górnictwo bezpieczne, ale potrzebuje inwestycji
fot: Jolanta Talarczyk
fot: Jolanta Talarczyk
Taką ocenę stanu bezpieczeństwa w górnictwie w 2007 r. przedstawił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Buchwald.
W całym górnictwie w zeszłym roku, w porównaniu z 2006, kiedy doszło do tragedii w kopalni Halemba, liczba wypadków śmiertelnych była znacznie mniejsza – w kopalniach zginęły 23 osoby, rok wcześniej – 48. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy pod względem liczby wypadków śmiertelnych branża górnicza jest na szóstym miejscu.
O blisko 9 proc. wzrosła natomiast liczba innych wypadków – z 3067 w 2006 r. do 3341 w ubiegłym. Więcej – o 3 – było wypadków ciężkich, odpowiednio 23 w 2006 i 26 w ubiegłym.
W górnictwie węgla kamiennego zginęło 15 górników, w porównaniu do 44 ofiar rok wcześniej. Podobnie jak w całym górnictwie wzrosła natomiast ogólna liczba wypadków – o blisko 8 proc. i liczba wypadków ciężkich – 18 w porównaniu z 16 w 2006.
Wypadki zbiorowe pochłonęły w zeszłym roku 6 ofiar. Doszło do nich w zakładach KGHM Polska Miedź i kopalni Staszic.
- Ich główne przyczyny to przebywanie pracowników w miejscach niedozwolonych i niezgodnych z ustaleniami dotyczącymi organizacji pracy. Tych ludzi tam nie powinno być, gdzie się znajdowali. Poza tym brak bezpośredniego nadzoru robót i tolerowanie robót wykonywanych niezgodnie z opracowanymi technologiami – powiedział prezes Buchwald.
Pozostałych 16 wypadków śmiertelnych to wypadki pojedyncze. - Analizując poszczególne przypadki możemy powiedzieć, że blisko 80 proc. zdarzyło się z bezpośredniej winy pracownika. To, co gubi ludzi, to rutyna, pośpiech i kompletny brak oszacowania ryzyka – i ze strony dozoru średniego, wyższego, jak i pracowników fizycznych – mówił prezes Buchwald.
Jak mówił, polskie górnictwo pilnie potrzebuje dużych inwestycji, zaniechanych w połowie lat 90. w związku z restrukturyzacją branży. „Gdyby obecny stan utrzymywał się na dłuższą metę, górnictwo może mieć poważne problemy. Roboty inwestycyjne oczywiście są, ale ten temat został zatrzymany w 1994 r. i mogliśmy nie reagować przez pierwsze lata, bo nie był odczuwalny tak mocno, obecnie staje się jednak bardzo poważny” – dodał.
Jego zdaniem inwestycje powinny dotyczyć m.in. cienkich pokładów, dotychczas pomijanych w eksploatacji, do których dostęp jest relatywnie łatwy. Podkreślił też konieczność intensywnej wymiany parku maszynowego, przede wszystkim obudów zmechanizowanych i urządzeń transportowych, a także szkolenia przyszłych kadr dla górnictwa. - Nie chcę powiedzieć, że obecnie bierze się ludzi z łapanki, ale te szkolenia budzą nasze wątpliwości – mówił Piotr Buchwald.
Prezes WUG przypomniał też, że w 2006 r. polskie górnictwo było uznane za trzecie pod względem bezpieczeństwa na świecie, za Stanami Zjednoczonymi i Niemcami, przy czym amerykańskie warunki geologiczno-górnicze są znacznie łatwiejsze, niż polskie. Niemieckie są podobne, ale tamtejsze firmy górnicze rezygnują z wydobycia w szczególnie zagrożonych rejonach.