Wlk. Brytania: węgiel może być cool, bo...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wielka Brytania nie poprzestaje jednak tylko na miękkich sojuszach bez żadnej mocy sprawczej i swoją pozycję wśród obrońców klimatu chce również podkreślić całkowitym pożegnaniem z węglem

fot: Andrzej Bęben/ARC

Na wprowadzeniu tzw. rynku mocy (capacity market) najbardziej zyskają istniejące brytyjskie elektrownie węglowe, a nie gazowe - przestrzega w raporcie Bloomberg New Energy Finance (BNEF).

Mechanizm rynku mocy powstał przede wszystkim w celu zapewnienia odpowiednich mocy rezerwowych na wypadek wystąpienia skoków zapotrzebowania na energię (głównie w okresach zimowych). Jest on częścią przyjętego pod koniec 2013 roku pakietu reform zwanego "Reformą rynku energetycznego".

Przewiduje on zawieranie przez operatora sieci przesyłowej kontraktów z wytwórcami energii, w których zadeklarują oni gotowość utrzymywania w gotowości określonych mocy wytwórczych. Za sam ten fakt otrzymywać będą oni stałą opłatę finansowaną z rachunków za energię płaconych przez konsumentów.

Kontrakty z wytwórcami podpisywane będą w drodze aukcji, która zaplanowana została na grudzień tego roku. Do przydzielenia będą kontrakty dla nieco ponad 50 GW mocy wytwórczych. W 2017 roku przeprowadzona będzie uzupełniająca aukcja na dodatkowe 2,5 GW mocy. Dostawy w ramach podpisanych kontraktów rozpoczną się zimą 2018/2019.

Same kontrakty podpisywane będą na 15 lat (w przypadku nowopowstających mocy), na rok dla już istniejących elektrowni i na trzy lata dla elektrowni, które planują modernizację.

W związku z faktem, że jest to forma pomocy publicznej, mechanizm ten wymagał zgody Komisji Europejskiej. Taka zgoda została udzielona pod koniec lipca.

Z mechanizmem duże nadzieje wiązali przede wszystkim wytwórcy energii z gazu, która jest uznawana za najbardziej optymalne źródło mocy rezerwowych ze względu na stosunkowo niski koszt wytwarzania i mniejszą niż w przypadku węgla emisyjność.

Według ekspertów BNEF to elektrownie węglowe najbardziej skorzystają na mechanizmie rynku mocy. Według nich sytuacja na rynkach surowcowych sprawia, że w tegorocznej aukcji wytwórcy energii węglowej będą w stanie zaoferować niższą cenę wytwarzania niż ich konkurenci z energetyki gazowej. Wyliczyli oni, że w przypadku węgla granica opłacalności utrzymania elektrowni w gotowości może wynieść 45 funtów za kilowat wyprodukowanej energii rocznie, a w wielu przypadkach nawet mniej. Tymczasem w przypadku elektrowni gazowych, które dopiero będą budowane granica ta zaczyna się od 49 funtów za kilowat.

Zdaniem ekspertów BNEF nie powstrzyma to jednak upadku energetyki węglowej. Przewidują oni, że nawet po uruchomieniu rynku mocy około 80 proc. istniejących obecnie mocy w energetyce węglowej zostanie zlikwidowane do 2024 roku w efekcie zaostrzających się norm emisyjnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiceminister Gołota: RAFAKO to dziś wielki projekt inwestycyjny

Czy pracownicy śląskiego przemysłu mogą znaleźć pracę w zbrojeniówce? M. in. o tym rozmawialiśmy z wiceministrem aktywów państwowych, Konradem Gołotą. 

Najbardziej we wrześniu podrożały słodycze, tłuszcze nadal tańsze niż rok temu

Spośród 17 kategorii produktów najbardziej we wrześniu podrożały słodycze i desery - średnio o 6,7 proc. rok do roku - wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Największe obniżki w ujęciu rocznym kolejny miesiąc z rzędu dotyczyły tłuszczów - tym razem ich ceny spadły o 8,1 proc.

Kiedyś te lokomotywy woziły węgiel, teraz trafiły do sprzedaży

PKP Cargo sprzedało 106 z 337 lokomotyw wyłączonych z eksploatacji za łączną kwotę 26,4 mln zł netto - poinformowała spółka w poniedziałkowym raporcie giełdowym. Środki mają wesprzeć realizację działań restrukturyzacyjnych przewidzianych w planie naprawczym.

Konflikt na Bliskim Wschodzie ma ograniczony wpływ na polską gospodarkę

Dane o produkcji przemysłowej, budowlano-montażowej oraz wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw wskazują m.in. na ograniczony wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na polską gospodarkę - ocenił starszy ekonomista Credit Agricole Krystian Jaworski, komentując wtorkowe dane GUS.