Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Władysław Mielczarski: Miniony rok oceniłbym na taką solidną trójkę z plusem. Bieżący 2023 rok przyniesie znacznie większe wyzwania

fot: Maciej Dorosiński

Nie będzie atomu, można to stwierdzić na sto proc. - mówi prof. Władysław Mielczarski

fot: Maciej Dorosiński

Czy Polsce udało się przejść przez trudny 2022 rok? Czy osoby odpowiedzialne za energetykę poradziły sobie w kryzysie? W rozmowie z portalem netTG.pl prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki z Politechniki Łódzkiej, podsumował 2022 r. w energetyce. 

- Jak podsumuje pan 2022 rok w energetyce? To, co się w niej działo, zostało zdeterminowane przez napad w lutym wojsk Putina na Ukrainę.
- Wojna w Ukrainie tak naprawdę tylko przyspieszyła procesy, które obserwowaliśmy od kilku lat. Już na rok przed atakiem mieliśmy bardzo szybki wzrost cen gazu. Od stycznia do września 2021 r. te ceny podskoczyły niemal dziesięciokrotnie! Po wybuchu wojny te kwoty znowu poszły w górę, ale potem spadły. Kolejna zwyżka miała miejsce po wysadzeniu rurociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Wyznacznikiem tego procesu nie tyle była sama wojna, bo w czasie jej trwania gaz płynął nadzwyczaj dobrze, dostawy były równomierne. Natomiast pojawiły się zagrożenia wynikające z braku energii. I te zagrożenia nadal istnieją, ba – będą narastać. W tej chwili Niemcom udało się napełnić zbiorniki rezerwowe, głównie gazem z Norwegii. Najgorszy rok jest jednak przed nami. Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje, że w 2023 r. zabraknie Europie Zachodniej, głównie zaś Niemcom, aż 60 mld m sześc. gazu, czyli tyle, ile tłoczył Nord Stream 1. Charakterystyczne dla minionego 2022 r. było to, że procesy wynikające z transformacji, które powoli się toczyły, nagle i gwałtownie nam przyspieszyły. Nabrały ogromnego tempa. Nie chcę powiedzieć, że to dobrze, bo każda wojna jest złem, ale stało się tak, że rzeczy, które i tak miały się zdarzyć za 2-3 lata – nastąpiły już. 

- I poprzez to tempo, brak przygotowania do zmian – zachwiały naszym bezpieczeństwem energetycznym.
- Zdecydowanie tak. To nasze bezpieczeństwo, co warto przypomnieć, składa się z kwestii technicznej, czyli ciągłości dostaw oraz cen. Oba te elementy zostały zaburzone. Proszę zobaczyć, co się stało w marcu, kiedy nasz rząd podjął decyzję o zatrzymaniu importu węgla z Rosji.

W mojej ocenie to była jak najbardziej słuszna ocena. Powinniśmy to dawno zrobić, bo tak naprawdę tego węgla nie potrzebujemy, mamy własny. Decyzja rządu wywołała panikę, którą na szczęście powoli udało się opanować i ustabilizować sytuację na rynku. Dlaczego tak się stało? Bo jednocześnie zamykaliśmy kopalnie. Gdyby nie to, to decyzja o zakazie przywozu węgla ze Wschodu byłaby neutralna dla gospodarki. Kopalnia Makoszowy, którą niestety zasypaliśmy, spokojnie nadal wydobywałaby rocznie nawet 10 mln t węgla dobrej jakości. Niestety te procesy się na siebie nakładają. Dlatego pojawiła się panika, olbrzymi wzrost cen. My sami poprzez decyzję o odchodzeniu od węgla postawiliśmy się w tej sytuacji. 

- Teraz z pewnych decyzji nie da się już wycofać. Jak powinniśmy się obecnie zachować, jakie decyzje podjąć?
- Odwrót nie jest możliwy. Szkoda, że zamykamy kopalnie, fizycznie je likwidując, zasypując, wysadzając, co powoduje nieodwracalne straty. Zakodowaliśmy się na Krajowym Planie Odbudowy i obiecanych miliardach euro z Unii. Wmówiliśmy tak sobie, jak i ludziom, że te pieniądze to będzie zwrot, szansa. Teraz już wiadomo, że tych środków nie dostaniemy, przez co stać nas jako kraj na bardziej swobodne ruchy polityczne i stanowcze powiedzenie: „pieniędzy nie dostaniemy, ale nie będziemy też likwidować kopalń, potrzebujemy tego węgla”. Jest na to spora szansa, bo złudzenia co do Komisji Europejskiej prysły. Jest wyraźne otrzeźwienie, że trzeba prowadzić własną politykę energetyczną, a nie liczyć na to, co możemy ewentualnie dostać. 

- Jak w pana ocenie Polsce udało się przejść przez ten trudny 2022 rok? Czy osoby odpowiedzialne za energetykę poradziły sobie w kryzysie?
- Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się znalazła Polska, oraz wcześniejsze decyzje związane z polityką dekarbonizacyjną – to poradziliśmy sobie zupełnie nieźle. Po początkowej panice, sporych perturbacjach, opanowany został rynek węgla. Ten surowiec jest obecnie dostępny. Na rynku odbiorców detalicznych nie ma większych zakłóceń. Został także zlikwidowany monopol giełdowy, który podwyższał ceny energii. Po trzecie – wprowadzono ograniczenie cen energii i zysków firm energetycznych, co wcześniej w pewnym momencie wymknęło się rządowi spod kontroli. Te działania, choć bolesne, były konieczne. Ten rok oceniłbym na taką solidną trójkę z plusem. Bieżący 2023 rok przyniesie znacznie większe wyzwania. Zobaczymy, jak rządzący poradzą sobie z nimi. 

- Jakie to będą wyzwania?
- Przede wszystkim będą duże problemy z dostawami gazu dla Europy, w tym także dla Polski. Nasze wydobycie własne to około 5 mld m sześc. Zapotrzebowanie zaś to 20 mld m sześc. Do końca nie wiemy, co się dzieje z Baltic Pipe. Docierają do nas jedynie szczątkowe informacje i to raczej typu propagandowego, ku pokrzepieniu serc. Prawda jest taka, że nasz rurociąg jest dołączony do niemieckiego, którego przepustowość jest obecnie wykorzystywana w 120 proc. Niemcy tłoczą nim z Norwegii gaz dla siebie. Nie ma w nim już wolnej przestrzeni dla naszego gazu. Obawiam się, że bańka pt. Baltic Pipe też pęknie i staniemy przed olbrzymimi problemami. Trzeba będzie m.in. ograniczać produkcję nawozów oraz inną produkcję chemiczną opartą na tym surowcu. Nie zastąpimy też węgla gazem w energetyce, bo zabraknie go nam nawet na obecne potrzeby. Drugie wyzwanie, z jakim będziemy mieć do czynienia, jeśli będziemy kontynuować dekarbonizację, to początek przerw w dostawach prądu. Musimy postawić się Komisji Europejskiej w sposób zdecydowany i zaprzestać odchodzenia od węgla. 

- Wiele osób podkreśla, że ratunkiem mogłoby stać się uwolnienie wiatru na lądzie. Jak pan ocenia ewentualny wpływ na nasze bezpieczeństwo energetyczne tzw. ustawy odległościowej?
- No właśnie ta ustawa wcale nie jest taka ważna. Dla mnie to dyskusja zastępcza. Jeśli nawet zmienilibyśmy przepisy i zaczęli stawiać wiatraki na lądzie, to i tak nie mielibyśmy ich do czego przyłączyć. Zdolności przyłączeniowe systemu elektroenergetycznego zostały u nas praktycznie w pełni wyczerpane, a te, które pozostają w rezerwie, są głównie przeznaczane na wiatraki morskie. Z drugiej strony, najlepsze miejsca dla wiatraków na lądzie już zostały wykorzystane, zajęte 10-15 lat temu przez małe wiatraki o niewielkiej mocy. One są daleko od siedzib ludzkich i można je po prostu zastąpić urządzeniami produkującymi dziesięciokrotnie więcej energii, bardziej nowoczesnymi. To dałoby nam ogromne zwiększenie energii produkowanej z wiatru. Proste rozwiązanie, niewymagające zmian w prawie. Natomiast moje obawy budzą pewne inne proponowane przepisy: jeśli wójt, prezydent zgodzi się na postawienie wiatraków, to gmina dostanie część energii, które one wyprodukują. 

- Przy obecnych cenach energii trudno się dziwić samorządowcom, że mogą być tym rozwiązaniem zainteresowani.
- Tak, tylko że to swego rodzaju łapówka, legalna korupcja. Tego w świetle prawa nie powinno się robić. Decyzja o umiejscowieniu wiatraków powinna wynikać ze względów technicznych, ekologicznych, zdrowotnych i zapotrzebowania, a nie z tego, jakie korzyści będzie miał samorząd. 

- W lutym minie rok od agresji Rosji na Ukrainę. Czy jest pan w stanie sobie wyobrazić, że po zakończeniu konfliktu moglibyśmy powrócić do handlu z Rosją, zakupu surowców – gazu, węgla, ropy – na ogromną skalę?
- Każda wojna kiedyś się kończy. Jestem przekonany, że to samo stanie się z tym konfliktem. Osobiście życzyłbym sobie, aby to się stało jak najszybciej, bo szkoda ludzi, którzy giną. Budynki, infrastrukturę – to wszystko można odbudować, ale życia tysięcy ludzi nie przywrócimy. Po jakimś czasie od zakończenia tego konfliktu, tak jak to się stało po II wojnie światowej, która przyniosła przecież miliony ofiar i ogromne zniszczenia, nadejdzie przywrócenie normalnych stosunków. Od wielu lat handlujemy z Niemcami, jesteśmy ich jednym z najlepszych kooperantów biznesowych. Po pewnym czasie, kiedy emocje przygasną, a krzywdy zostaną naprawione, sytuacja może się znormalizować. W końcu lepiej ze sobą handlować, niż do siebie strzelać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.