fot: Jarosław Galusek
Ponad 3,5 tys. wypadków zanotowano w ubiegłym roku w polskim górnictwie
fot: Jarosław Galusek
Zdaniem Jana Rutkowskiego z przedstawicielstwa Banku Światowego w Polsce, Polacy nie łączą kwestii wysokości emerytur z finansami publicznymi czy budżetem.
– Jesteśmy przekonani, że jeśli ktoś ciężko pracuje, to powinien zostać za to dobrze wynagrodzony, a ponieważ w ciągu dwudziestu lat kolejne rządy wolały dawać przywileje emerytalne zamiast podwyżek, to teraz nam się wydaje, że to sprawiedliwe – mówi Jan Rutkowski.
Najczęściej godzimy się na uprzywilejowany sposób liczenia świadczeń dla ciężko pracujących fizycznie, zwłaszcza górników. Najmniejsze, śladowe, poparcie ma ulgowe traktowanie emerytur sędziów. Największymi zwolennikami zróżnicowania zasad emerytalnych są oczywiście najmniej zarabiający.
- Ludzie nie mają pojęcia, że takie przywileje kosztują – powiedziała \"Rzeczpospolitej\" Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS a obecnie ekonomistka Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. – Nie wiedzą, że to oni z własnych podatków płacą na specjalne emerytury.
Żołnierze, policjanci, służby więzienne, sędziowie oraz prokuratorzy nie płacą składek, czyli ich emerytury są wypłacane z budżetu. Dodatkowo służby mundurowe mogą wcześniej przechodzić na emeryturę.
Górnicy mogą wcześniej kończyć pracę zawodową i mają bardziej korzystny sposób wyliczania emerytur.