Wicemistrz z Chorzowa: Sezon, który przypomniał Polsce o Ruchu Chorzów

1749204154 ruch

fot: https://postimg.cc/9RLVxw1k źródło: AI Generated

fot: https://postimg.cc/9RLVxw1k źródło: AI Generated

Ruch Chorzów to klub z bardzo bogatą historią, choć w XXI wieku – przez wiele lat był cieniem samego siebie. Aż przyszedł sezon 2011/2012, w którym „Niebiescy” na chwilę znowu błysnęli. Wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski i powrót do europejskich pucharów – to był sezon, w którym Ruch przypomniał kibicom w całym kraju, że wciąż potrafi grać o najwyższe cele.

Nikt nie stawiał na Ruch

Jesienią 2011 roku praktycznie żaden z ekspertów nie stawiał na Ruch. Klub, który nie dysponował wielkim budżetem ani efektownym składem, miał być ligowym średniakiem – może solidnym, ale raczej niewybijającym się. Zwłaszcza że w sezonie 2010/2011 zajął 12. miejsce w tabeli. Tymczasem zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika grał z taką konsekwencją, jakby z góry wiedział, że nie zamierza walczyć o przetrwanie, tylko o podium.

Nie było w tym Ruchu gwiazd z pierwszych stron gazet. Byli za to zawodnicy z sercem, doświadczeniem i zmysłem do gry zespołowej. Arkadiusz Piech – napastnik, który przez lata był niedoceniany – odpalił jak petarda, strzelając 12 goli i kończąc sezon jako jeden z najskuteczniejszych w lidze. Maciej Jankowski dołożył swoje 8 trafień, a Marek Zieńczuk z lewej strony kreował akcje z precyzją i zanotował dziewięć asyst.

Fornalik zbudował drużynę na bazie prostych, ale skutecznych zasad: organizacja w defensywie, szybkie przejścia do ataku, wykorzystanie bocznych sektorów i maksymalna dyscyplina taktyczna.

Ekstraklasowy sen

Ruch przez większość sezonu trzymał się w ścisłej czołówce. Nie miał najdłuższej ławki rezerwowych, nie dominował posiadaniem piłki, ale zdobywał punkty tam, gdzie inni je tracili. Zwycięstwa nad Legią, Śląskiem i Lechem nie były przypadkiem – to były świadome, zaplanowane egzekucje. Kiedy inni mówili o niespodziance, Fornalik i jego zespół konsekwentnie robili swoje.

W końcowej tabeli Ruch zajął drugie miejsce – ustępując jedynie Śląskowi Wrocław. Aż do ostatniej kolejki zespół walczył o swój 15. tytuł mistrza kraju. 55 punktów w 30 meczach. Do pierwszego Śląska stracili tylko jedno “oczko”, ale mieli dwa więcej niż trzecia Legia oraz trzy więcej niż czwarty Lech Poznań.

To był najlepszy wynik klubu wielu, wielu lat. Dla fanów ze Śląska było to jak przebudzenie po długim śnie. Jeszcze niedawno martwili się, czy klub przetrwa, a teraz świętowali wicemistrzostwo Polski.

Jeśli interesuje cię obstawianie meczów Ekstraklasy, to sprawdź ofertę bukmachera GOBET. To operator, który oferuje wysokie kursy na wszystkie spotkania piłki nożnej. Dodatkowo każdy nowy gracz może otrzymać wysoki bonus powitalny, jeśli podczas rejestracji wpisze aktualny kod promocyjny GOBET.

Droga do Narodowego

Równolegle do ligowej kampanii, Ruch szedł jak burza w Pucharze Polski. Zaczęło się od ciężkiego meczu z ŁKS-em – wygranego dopiero po dogrywce. Potem przyszły kolejne batalie i triumf - znowu po dogrywce - z Cracovią, pewna wygrana 6:2 z Ruchem Zdzieszowice w dwumeczu, eliminacja Wisły Kraków - najpierw po dogrywce, a następnie po rzutach karnych. “Niebiescy” nie mieli łatwo, ale zawsze wychodzi z tych zaciętych spotkań zwycięsko.

Finał na Stadionie Narodowym miał być ukoronowaniem wielkiego sezonu. Przeciwnik? Legia Warszawa – zawsze trudna, zawsze niewygodna. Niestety, tego dnia Ruch wyglądał jak zespół zmęczony, wypalony długim sezonem. Legia była lepsza w każdym aspekcie gry i wygrała 3:0 po golach Michała Żyry, Miroslava Radovicia oraz Danijela Ljuboji. Kibice „Niebieskich” nie mieli jednak powodu do wstydu – ich drużyna dotarła do finału, czego nikt się nie spodziewał. Pokazała charakter i ambicję.

Ten sezon był świetny w wykonaniu Ruchu. Nie udało się co prawda zdobyć żadnego trofeum, ale wicemistrzostwo i drugie miejsce w Pucharze Polski każdy kibic wziąłby w ciemno. Kiedy tak świetny sezon się powtórzy? Fani “Niebieskich” wierzą w to, że długo nie będą musieli na to czekać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.  

Do połowy września zarejestrowano ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa

Zespoły CSIRT NASK, CSIRT GOV oraz CSIRT MON do połowy września zarejestrowały ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa - poinformował w czwartek Michał Strzelczyk z Ministerstwa Cyfryzacji (MC). Liczba ta wzrośnie w związku ze zwiększoną aktywnością oszustów w okresie wyprzedaży - dodał.

Kraków w jeden dzień bez bagażu: jak zaplanować zwiedzanie między pociągiem a samolotem

Jeśli masz w Krakowie tylko kilka godzin, na przykład między przyjazdem pociągu a wieczornym lotem, najwięcej czasu odzyskasz, pozbywając się bagażu na samym początku. Centrum Krakowa jest zwarte: z dworca Kraków Główny na Rynek Główny idzie się około 15 minut, a stamtąd na Wawel kolejne 10–15. To trasa, którą da się przejść pieszo, ale nie z walizką na kocich łbach i po schodach wzgórza wawelskiego.