Węglokoks z nową strategią
fot: Jarosław Galusek
Jerzy Podsiadło został ponownie powołany przez radę nadzorczą Węglokoksu na stanowisko prezesa zarządu spółki
fot: Jarosław Galusek
Ma Pan za sobą istotne doświadczenia związane z restrukturyzacją i prywatyzacją dużego podmiotu gospodarczego – Polskich Hut Stali. Czy Pana obecność w Węglokoksie świadczy o tym, że firma ta przejdzie podobną drogę?
- Węglokoks jest obecnie tradycyjną centralą handlu zagranicznego, dinozaurem z minionej epoki, która zajmuje się prawie wyłącznie eksportem węgla. Dzisiaj w otoczeniu gospodarczym nie ma zbyt wiele miejsca dla tego typu działalności. Koniecznym jest zatem wypracowanie nowej strategii.
Na jakich kierunkach będzie koncentrować się działalność firmy?
- Chcemy rozszerzyć naszą działalność poza eksport węgla i wejść w tzw. obszar okołogórniczy. Trudno mi teraz mówić o szczegółach, bo prace nad strategią nadal trwają i dokument nie został zatwierdzony przez właściciela. Myślę, że to wkrótce nastąpi.
Możemy już mówić o terminach?
- Do końca roku powinno być jasne, w jakim kierunku pójdziemy.
Wicepremier Waldemar Pawlak podczas swojej niedawnej wizyty na Śląsku podkreślał dużą rolę firm okołogórniczych dla funkcjonowania całej branży. Podkreślił jednocześnie szczególną rolę Węglokoksu.
- Uważam, że doświadczenie pracowników naszej firmy przekazywane z pokolenia na pokolenie, a także nasze kontakty i zgromadzony kapitał, mogą być wykorzystane z pożytkiem dla branży. Do tego właśnie dążymy. Na pewno w większym niż dotąd stopniu, jak już powiedziałem, zaangażujemy się w biznes okołogórniczy, nie rezygnując oczywiście z eksportu węgla, który jest i w najbliższym czasie pozostanie głównym obszarem naszej działalności.
Czy możliwe jest zaangażowanie kapitałowe Węglokoksu w Centralny Ośrodek Informatyki Górnictwa?
- Tak, takie rozwiązanie jest rozważane. Nie wykluczam, że zaangażujemy się w to przedsiębiorstwo, ale żadne decyzje nie zostały dotąd podjęte. Wszystko zależy od rezultatów planowanego due diligence. Aktualnie jesteśmy na wstępnym etapie tego procesu.
Kiedy przed rokiem poprzedni zarząd Węglokoksu zastanawiał się nad dywersyfikacją działalności, pod uwagę wzięto import węgla. Ta decyzja nie okazała się trafna. Jak Pan ją ocenia?
- W tej materii jesteśmy pomiędzy młotem a kowadłem. Trudno opierać swój podstawowy biznes na kooperacji ze spółkami węglowymi i jednocześnie działać na ich niekorzyść, importując węgiel. Z drugiej strony węgiel ten wciąż dostarczany jest na rynek krajowy. W zeszłym roku wielkość importu wyniosła ponad 10 mln ton, a za pierwsze 8 miesięcy br. – ponad 6,6 mln ton. Niezależnie więc od tego, czy Węglokoks zaangażuje się w ten proces, czy też nie, import będzie miał miejsce, bo o tym decydują relacje ekonomiczne, a nie czyjaś wola. Jeżeli w przyszłości zaangażujemy się w import, to na pewno w takie typy i sortymenty węgla i w taki sposób, żeby nie szkodzić interesom spółek górniczych, z którymi kooperujemy.
Żelazną rezerwą przez lata były dla Węglokoksu akcje Polkomtela. Czy firma zamierza nadal utrzymywać posiadany pakiet?
- Inwestycja w Polkomtela była traktowana jako inwestycja kapitałowa i to nie jest nasz podstawowy biznes. W tej chwili sytuacja jest dość złożona, ponieważ niektórzy współakcjonariusze, tacy jak: PKN Orlen, KGHM Polska Miedź – zamierzają wyjść z tej inwestycji. Węglokoks posiada niewielki pakiet, tj. 4,98 proc akcji, więc sami o niczym nie możemy decydować i będziemy musieli przyłączyć się do decyzji podjętych w tej sprawie przez większość polskich akcjonariuszy. Z tego przynajmniej względu, aby uzyskać lepszą cenę.
Jaką opcję prywatyzacji bierze pod uwagę obecny zarząd Węglokoksu?
- Najbardziej czytelną opcją byłaby prywatyzacja poprzez giełdę i będziemy takie rozwiązanie preferować w rozmowach z właścicielem. Na ustalenie ewentualnych terminów jest jednak jeszcze za wcześnie.
Węglokoks zawarł w ubiegłym tygodniu duży kontrakt ramowy z Kompanią Węglową.
- Kompania Węglowa jest naszym podstawowym partnerem w biznesie. Podpisany kontrakt na 2010 rok jest więc dla nas niezmiernie istotny. Umowa dotyczy w głównej mierze węgla energetycznego i drobnych ilości węgla koksowego typu 34. Wcześniej podpisaliśmy także kontrakt na 2010 rok z Katowickim Holdingiem Węglowym. Trwają też rozmowy z Jastrzębską Spółką Węglową, które, mam nadzieję, zakończą się w ciągu kilku najbliższych dni podpisaniem kolejnej umowy.
Dla JSW kontrakt ten będzie szczególnie cenny, biorąc pod uwagę niedawną sytuację na rynku węgla koksującego?
- Sytuacja na rynku węgla koksującego jest bardzo dynamiczna. Do współpracy z Jastrzębską Spółką Węglową przywiązujemy dużą wagę, ponieważ jest to jedyny w Polsce producent węgla typu 35. Dysponując wieloletnim doświadczeniem w eksporcie tego typu węgla, Węglokoks już niejednokrotnie udowodnił, że jego działanie w tym zakresie było bardzo skuteczne. Oczekujemy zatem na podpisanie stosownej umowy.
Pracował m.in. w Polskiej Izbie Handlu Zagranicznego w Katowicach, spółce Stalexport SA jako dyrektor finansowy – wiceprezes zarządu, pełnił funkcję prezesa Towarzystwa Inwestycyjnego „Merkury” SA oraz wiceprezesa Prinż SA. Od listopada 2001 r., jako prezes zarządów, kierował równocześnie Hutą Katowice i Hutą im. T. Sendzimira.
W maju 2002 r. został prezesem zarządu holdingu Polskie Huty Stali SA, przekształconego 1 stycznia 2003 r. w jednolite przedsiębiorstwo Polskie Huty Stali SA. Od momentu prywatyzacji firmy, w marcu 2004 r., Jerzy Podsiadło pełnił funkcję wiceprezesa zarządu Mittal Steel Poland SA a potem ArcelorMittal Poland. 11 grudnia 2008 r. złożył rezygnację. 10 sierpnia, w wyniku przeprowadzonego konkursu, został powołany na stanowisko prezesa zarządu spółki Węglokoks SA.