Waży 140 kg i pracuje pod ziemią. Poznaj historię siłacza z kopalni Halemba
Od najmłodszych lat imponowali mu zawodnicy o potężnej budowie ciała i sile. Miał warunki fizyczne, więc zabrał się za treningi.
fot: archiwum A. Łaskawskiego
Górnik z kopalni Halemba Adam Łaskawski
fot: archiwum A. Łaskawskiego
Od najmłodszych lat imponowali mu zawodnicy o potężnej budowie ciała i sile. Miał warunki fizyczne, więc zabrał się za treningi.
Często myli się kulturystów ze strongmanami. W tej pierwszej dyscyplinie chodzi o doprowadzenie małymi ciężarami do jak największego wysiłku. Podejście strongmanów jest inne. Tu liczy się jak największy ciężar i liczba tzw. powtórzeń. Mnie bardziej interesowało wyciskanie sztangi i wybrałem tę drogę – opowiada potężnie zbudowany Adam Łaskawski.
To jeden z najbardziej znanych sportowców-górników. Na co dzień pracuje pod ziemią na stanowisku obsługi taśmowej w ruchu Halemba kopalni Ruda. Po szychcie poświęca się ulubionej dyscyplinie. O swojej karierze opowiedział właśnie podczas jednego z treningów.
– To istotna część mojego życia. Obecnie poświęcam na nie około półtorej godziny. To głównie treningi kulturystyczne, do których dodaję trochę bieżni. Ale nie biegam, bo przy mojej wadze po prostu tego się nie robi – tłumaczy, wyciskając kolejny ciężar.
Od najmłodszych lat miał potężną sylwetkę i dysponował dużą siłą. Dość powiedzieć, że w wieku zaledwie 16 lat ważył 82 kg. Wtedy też rozpoczął swoją przygodę ze sztangą w barwach KS Slavia Ruda Śląska. Miał więc wymarzone warunki, aby trenować sporty siłowe.
– Stare dzieje. Pieniądze się oszczędzało, a siłownie były drogie. Jedynym sposobem było wstąpienie do klubu sportowego. Tak też zrobiłem. Trenowałem wówczas podnoszenie ciężarów. Szło nieźle. Tyle co skończyłem osiemnastkę, to zdobyłem mistrzostwo Śląska na zawodach w Katowicach. Cieszyłem się, bo kto by się nie cieszył, ale wciąż czegoś mi brakowało. Wtedy nastały czasy strongmanów. Imponowali mi budową ciała i siłą – ciągnie dalej swą opowieść Łaskawski.
Medal za medalem
Na szersze wody jako wyczynowiec wypłynął dopiero w 2017 r. Wyjechał na Mistrzostwa Europy do Francji, gdzie nieoczekiwanie zdobył czwarte miejsce. Dwa lata później, zachęcony sukcesem, postanowił wybrać się na Mistrzostwa Świata do Tokio, skąd przywiózł brązowy medal. Na kolejnych mistrzostwach Europy sięgał już po srebrne i złote medale. Z Mistrzostw Świata Federacji GPC na Węgrzech przywiózł dwa trofea za wyciskanie sztangi leżąc. Złoto za pierwsze miejsce w kategorii wagowej do 140 kg i złoty medal w kategorii Open, który zdobył jako najlepszy zawodnik senior. Podniósł 255 kg. W cuglach wygrywał wszystkie mistrzostwa Polski, a także turnieje regionalne. Dziś same jego mięśnie ważą 100 kg, a całkowity ciężar ciała wynosi ok. 140 kg!
Warto wiedzieć, że „strongman” to określenie zawodnika dyscypliny sportu siłowego polegającej na podnoszeniu, podrzucaniu lub przemieszczaniu przedmiotów o dużej masie. Sto lat temu nazwano tak cyrkowców popisujących się unoszeniem ciężarów ponad głową. Z czasem strongmani zyskali status sportowców rywalizujących w dwuboju lub trójboju siłowym. Dwubój stał się nawet dyscypliną olimpijską. Składa się z rwania i podrzutu. Rwanie polega na „wrzuceniu” sztangi nad głowę na wyprostowanych łokciach. Podrzut z kolei na wybiciu sztangi na wysokość barków.
– W tym momencie jest „przystanek” w pozycji wyjściowej do przysiadu ze sztangą z przodu. Kolejnym krokiem jest dynamiczny przysiad, za to sztanga powinna zostać w górze, a zawodnik ma za zadanie się pod nią wsunąć, tak aby znalazła się nad jego głową na wyprostowanych stawach łokciowych. Z kolei trójbój siłowy, w przeciwieństwie do dwuboju, nie jest dyscypliną olimpijską. W jego skład wchodzą: przysiad ze sztangą na plecach, wyciskanie sztangi leżąc i martwy ciąg. Zawodnik staje twarzą do frontu pomostu. Dowolnym chwytem podnosi sztangę obiema rękami aż do pełnego wyprostowania. Na zakończenie nogi muszą być wyprostowane w kolanach, a barki odciągnięte do tyłu. Każde odejście sztangi od pomostu traktowane jest jako podejście – instruuje mistrz.
Liczy się taktyka
Podczas zawodów rywalizację rozpoczyna od 252,5 kg na sztandze i bacznie obserwuje, jak radzą sobie rywale.
– Im mniejsza jest waga danego zawodnika, tym wyższa punktacja w danej kategorii. Ja dla przykładu startuję w kategorii „minus 140”. Na widełkach jest rozpiętość od 125 kg do 140 kg i ma się trzy podejścia. Jeśli mądrze rozegram konkurencję, to mogę liczyć na wygraną. Trzeba więc dobrze pracować nad taktyką – tłumaczy.
W 2024 r. Adam Łaskawski wystartował w turnieju o nazwie Arnold Classic Europe & Fitness Sports Games w Madrycie. To jedne z najbardziej prestiżowych zawodów na świecie, znane jako międzynarodowe wydarzenie multisportowe dla wszystkich, którzy kochają zdrowy styl życia, sport i fitness. Impreza wzięła swój początek od Arnold Classic, dyscypliny stworzonej w 1989 r. przez amerykańskiego gwiazdora hollywoodzkiego, a zarazem siłacza Arnolda Schwarzeneggera, byłego gubernatora stanu Kalifornia, oraz Jamesa J. Lorimera. Z biegiem lat stawała się coraz popularniejsza. Ewoluowała z zawodów kulturystycznych w wydarzenie multisportowe z obecnością ponad 50 dyscyplin sportowych rozgrywanych w ciągu jednego weekendu. Adam Łaskawski nie krył, że przywiezienie medalu z takiej imprezy było zawsze jego marzeniem. Pech chciał, że podczas wcześniejszej rywalizacji w ramach mistrzostw Europy naderwał mięsień klatki piersiowej. Trochę się łamał, ale ostatecznie wznowił treningi. W końcu twardo postanowił: lecę do Madrytu. I poleciał, po srebrny medal. Nade wszystko z rozbrajającą szczerością przyznaje, że podczas startu w Hiszpanii myślami był na Mistrzostwach Świata w Pabianicach.
– To również prestiżowe zawody. Przywiozłem z nich trzy złote krążki zdobyte w swojej kategorii wagowej i srebro w kategorii open. Pobiłem również rekord świata w kategorii Submasters federacji WPA, zaliczając 261 kg – chwali się, prężąc muskuły.
Strongmanowi z Halemby siła przydaje się oczywiście także na co dzień w pracy. Przed zawodami jednak koledzy z oddziału bardzo dbają o to, by przypadkiem nie nabawił się kontuzji. Zawsze żartuje, że swoją ukochaną nosi na rękach i jest dla niego lekka jak piórko.
Poza tym czuje się bardzo związany z kopalnią. Wyciskanie sztangi leżąc jest w Polsce sportem niszowym. Jak tłumaczy Adam Łaskawski, mimo wielu zdobytych medali i tytułów zawodnicy muszą zabiegać o sponsorów, dzięki którym mogą brać udział w zawodach. Dodaje, że to dzięki wsparciu Polskiej Grupy Górniczej wziął udział między innymi w zawodach w Tokio, we Francji czy w Luksemburgu. Mógł też liczyć na wsparcie Urzędu Miasta w Rudzie Śląskiej i na kilku mniejszych sponsorów.