fot: Andrzej Bęben/ARC
Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 0,17 proc., do 14.514,11 pkt.
fot: Andrzej Bęben/ARC
Poniedziałkowa (29 września) sesja na Wall Street przyniosła kontynuację spadków z ubiegłego tygodnia. W centrum uwagi znalazła się w poniedziałek ponownie geopolityka, tym razem źródłem niepokoju okazał się Hong Kong, gdzie trwają antyrządowe protesty.
Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 0,25 proc., do 17.071,22 pkt.
S&P 500 stracił również 0,25 proc. i wyniósł 1.977,80 pkt.
Nasdaq Comp. spadł o 0,14 proc. i wyniósł 4.505,85 pkt.
- Na rynku panuje przekonanie, że jakaś korekta musiała nastąpić. Mamy problemy z Rosją, a teraz do tego pojawiają się niepokoje w Chinach. Okazuje się, że poziom niepewności geopolitycznej dla inwestorów jest zbyt duży, aby mogli się temu spokojnie przyglądać - ocenił Drew Wilson, analityk Fenimore Asset Management.
Trwają prodemokratyczne protesty w Hong Kongu. W poniedziałek tysiące demonstrantów blokowało finansową dzielnicę miasta. Doszło do kolejnych starć z policją. Szef rządu Leung Chun-ying zaapelował o spokój. Zdementował pogłoski, jakoby poprosił chińską armię o pomoc w przywróceniu porządku w mieście.
Protesty, głównie studentów i wykładowców akademickich, rozpoczęły się tydzień temu. Demonstranci domagają się demokratycznych reform. Protestują także przeciwko narzuconym przez Pekin zasadom wyboru szefa lokalnej administracji w 2017 r.
W reakcji na protesty traci indeks giełdy w Hongkongu, który spadł w poniedziałek do najniższego poziomu od lipca.
Indeks S&P 500 zakończył ubiegły tydzień spadkiem o 0,8 proc., a do sprzedaży akcji skłaniały inwestorów informacje, że w rosyjskim parlamencie złożono projekt ustawy, która zakłada umożliwienie przejmowania zagranicznych aktywów na terytorium Rosji. Wielu inwestorów obawia się również końca programu luzowania ilościowego oraz podwyżek stóp procentowych przez Fed.