Walka o ropę u wybrzeży USA
Zakaz Kongres wprowadził w 1982 r. z powodów ekologicznych. W 1990 r. wsparł go ukazem prezydenckim ojciec obecnego prezydenta - George Bush senior. Ropy nie można wydobywać w pasie od 2 do 100 lub 200 mil od wybrzeża - napisała „Gazeta Wyborcza”.
Od czasu, gdy rok temu ceny paliw zaczęły gwałtownie rosnąć, amerykański biznes i duża część Partii Republikańskiej zaczęły wzywać do zniesienia zakazu. Gdy go nakładano, USA importowały jedną trzecią potrzebnej im ropy, dziś importują niemal dwa razy więcej.
U wybrzeży znajdują się złoża 16 mld baryłek ropy, czyli ok. 21 proc. zasobów USA. Konserwatyści podkreślają, że wiele państw na świecie, w tym Wielka Brytania czy Norwegia, wiercą u swych wybrzeży. Jako najbardziej denerwujący dają przykład Cieśniny Florydzkiej, gdzie wydobywają ropę Kubańczycy, a Amerykanie nie mogą.
Najtańsza benzyna 87-oktanowa kosztuje teraz w USA 4 dol. za galon, czyli niecałe 2,5 zł za litr. W ciągu roku jej cena wzrosła o blisko jedną trzecią.
Wczoraj Bush mówił, że zakaz jest \"przestarzały i kontrproduktywny\". Demokraci kontrolujący Kongres od razu odrzucili jednak jego propozycję. Gdy ten pytał ich, dlaczego benzyna za 4 dol. nie skłania ich do działania, odpowiedział mu kandydat lewicy na prezydenta Barack Obama. Stwierdził, że zniesienia zakazu na krótką metę i tak nic nie da, bo sięgnięcie po morskie złoża zajmie całe lata. Tymczasem \"na dłuższą metę trzeba szukać innych rozwiązań\".
Zwiększenie niezależności energetycznej Ameryki to jeden z głównych tematów kampanii prezydenckiej w USA. Obama uważa, że trzeba głównie zmniejszać konsumpcję energii i szukać alternatywnych źródeł - słonecznych, wiatrowych oraz biopaliw. John McCain, kandydat Republikanów, do niedawna w większości się z nim zgadzał, choć kładł nacisk na energię atomową i jest przeciwny dotacjom do biopaliw. W ostatnich dniach poparł zniesienie zakazu wiercenia u wybrzeży, choć nadal - w przeciwieństwie do Busha - jest przeciw wydobywaniu ropy na terenach szczególnie cennych przyrodniczo.
Aż 67 proc. Amerykanów popiera wiercenia u wybrzeży i spodziewa się, że zmniejszy to ceny ropy w USA.