W koalicji rządzącej nie ma konsensusu co do przyszłości węgla

Same odnawialne źródła energii nie zapewnią Niemcom stabilnych dostaw energii

fot: ARC

Niemiecki koncern LEAG również z zadowoleniem przyjmuje możliwość rozbudowy elektrowni węglowych

fot: ARC

Same odnawialne źródła energii nie zapewnią Niemcom stabilnych dostaw energii

Nasi zachodni sąsiedzi należą do krajów europejskich, które nadal są silnie uzależnione od węgla w produkcji energii elektrycznej. Jego spalanie ma zakończyć się ostatecznie w 2038 r. W przypadku węgla brunatnego termin ten został wyznaczony na 2030 r. Pojawiają się jednak coraz większe wątpliwości co do realności tych dwóch dat.

Powodem ewentualnej zmiany są, jak podaje iDNES.cz, rosnące ceny gazu ziemnego i obawy o stabilność dostaw energii. Sytuację pogorszyły napięcia wokół Cieśniny Ormuz, które znacząco zakłóciły globalne rynki energii. Niemcy nadal produkują około jednej piątej energii elektrycznej z węgla.

Węgiel zostaje w miksie

Po zamknięciu ostatnich niemieckich elektrowni jądrowych węgiel pozostaje nieodzownym elementem miksu energetycznego. Dzieje się tak pomimo faktu, że dzięki dostępowi do Morza Północnego kraj ten w ostatnich latach dynamicznie rozwija odnawialne źródła energii. Według aktualnych danych, około 59 proc. produkowanej energii elektrycznej pochodzi z węgla. Największą słabością niemieckiego sektora energetycznego są miesiące zimowe, kiedy produkcja z elektrowni wiatrowych i słonecznych często nie wystarcza na pokrycie zapotrzebowania. Berlin liczył zatem na stopniowe zastępowanie węgla nowoczesnymi elektrowniami gazowymi, które produkują około połowę dwutlenku węgla w porównaniu ze źródłami węglowymi. Problem polega jednak na tym, że Niemcy muszą importować około 95 proc. gazu ziemnego. Z drugiej strony, posiadają duże zasoby węgla brunatnego we własnych złożach i należą do największych jego producentów na świecie.

Kanclerz Friedrich Merz rozpoczął wiosną br. dyskusję na temat możliwej ponownej oceny odejścia od węgla brunatnego – informuje BBC. Według niego rząd nie powinien narażać niemieckiego przemysłu na niebezpieczeństwo. Zagrożone może być również przedłużenie działalności sześciu elektrowni opalanych węglem kamiennym. Obecnie pełnią one głównie funkcję źródeł rezerwowych. Operator Steag Iqony Group, poinformował, że elektrownie te mogłyby zaopatrywać miliony niemieckich gospodarstw domowych w energię elektryczną przez kolejne kilka lat.

Niemiecka koncern LEAG również z zadowoleniem przyjmuje możliwość rozbudowy elektrowni węglowych. Przypomina, że po wstrzymaniu importu rosyjskiego gazu po inwazji na Ukrainę, szybko zwiększyła ona produkcję i pomogła ustabilizować niemiecki sektor energetyczny. Inna część niemieckiego przemysłu również opowiada się za utrzymaniem niektórych elektrowni węglowych. 

- Same odnawialne źródła energii nie zapewnią stabilnych dostaw energii. Firmy będą inwestować tylko wtedy, gdy będą miały pewność, że energia elektryczna będzie dostępna po konkurencyjnych cenach w perspektywie długoterminowej – powiedział BBC Wolfgang Grosse Entrup, dyrektor generalny Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Chemicznego.

Organizacje ekologiczne mają odmienne zdanie

Według badaczy z Öko-Institut, kraj powinien inwestować więcej w odnawialne źródła energii i magazyny energii zamiast przedłużać eksploatację elektrowni węglowych. Według BBC rozważania na temat dłuższego wykorzystywania węgla nie są wyłączną domeną Niemiec. Japonia złagodziła już przepisy dotyczące eksploatacji elektrowni węglowych, Włochy przełożyły zamknięcie ostatnich bloków węglowych do 2038 r., a Indie również przełożyły pierwotnie planowane zamknięcie niektórych elektrowni węglowych z powodu obaw o niedobory energii elektrycznej.

W koalicji rządzącej nie ma konsensusu co do przyszłości węgla. Konserwatywna CDU/CSU opowiada się za większą elastycznością i zwraca uwagę na wysokie ceny energii oraz potrzebę utrzymania konkurencyjności przemysłu. Socjaldemokraci (SPD) z kolei ostrzegają, że jakiekolwiek spowolnienie odchodzenia od węgla oznaczałoby cofnięcie się w transformacji energetycznej i przedłużenie uzależnienia kraju od paliw kopalnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W przyszłym tygodniu cena litra benzyny bezołowiowej 95 spadnie o 85 gr, diesla o 70 gr

- W nadchodzącym tygodniu średnia cena detaliczna benzyny 95 spadnie do 6,41 zł/l - o 85 gr; benzyny 98 do 7,20 zł/l - o 88 gr, oleju napędowego do 7,37 zł/l - o 70 gr, a autogazu do 3,02 zł/l, czyli o 2 gr - wynika z piątkowej prognozy analityków biura Reflex.

Miłosz Motyka: Na stacjach nie zabraknie paliwa w związku ze wznowieniem pakietu CPN

Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w piątek, że w związku ze wznowieniem części pakietu Ceny Paliwa Niżej, na polskich stacjach nie zabraknie paliwa. Dodał, że ze względu na dynamiczną sytuację na Bliskim Wschodzie nie da się obecnie określić, czy program zostanie wydłużony.

Ile zapłacimy za paliwo w poniedziałek? Jest obwieszczenie ministra energii

W poniedziałek, 17 sierpnia 2026 r., benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,41 zł/l, benzyna 98 - 7,20 zł/l, a olej napędowy - 7,37 zł/l - wynika z piątkowego obwieszczenia ministra energii.

PSE ogłaszają harmonogram przetargów na lata 2026–2027

PSE od września 2026 r. do końca III kwartału 2027 r. planują ogłosić przetargi o wartości do 4,94 mld zł – poinformowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne.