VI KonferencjaDziedzictwo i historia górnictwa\": Dawne górnictwo złota
Na zakończonej kilka dni temu VI Konferencji „Dziedzictwo i historia górnictwa” w Piechowicach przedstawiono tradycje prawie wszystkich dawnych robót górniczych na terenie całego kraju. Z roku na rok coraz więcej jednak pojawia się materiałów dotyczących zagadnień związanych z rozwojem górnictwa poza naszymi granicami. Najszersze tego typu opracowanie przedstawił prof. Mariusz Orion – Jędrysek w referacie „Krótka historia działań w zakresie złóż rud metali na dnach oceanów…”.
Kilka odczytów poświęcone było górnictwu w Czechach, Niemczech i w dalekiej Kornwalii. W tym ostatnim regionie dawne kopalnie cynku położone były na skalistych wybrzeżach oceanu. Ich wyrobiska podziemne osiągały głębokość 500 – 600 m i drążone były na odległość ok. 2 km pod dnem oceanu! Trwający jeszcze światowy kryzys ekonomiczny wywarł jednak i na tej konferencji swoje piętno. Blisko trzykrotny wzrost cen złota na światowych rynkach spowodował, że osią konferencji stały się zagadnienia związane z dawną eksploatacją złóż złota przede wszystkim w Sudetach, ale też i w całej Europie. Tym bardziej jest to istotne, że według prognoz maklerów cena tego kruszcu nadal będzie rosła.
Złoto Sudetów
Obszerne studium o występowaniu złota na Dolnym Śląsku przedstawił inicjator tych konferencji Maciej Madziarz z Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej i Malwina Kobylańska z KGHM CUPRUM we Wrocławiu. Jego tytuł już mówi sam za siebie: „Złoto dla zuchwałych – O perspektywach wznowienia poszukiwań i wydobycia złota w Sudetach w świetle sytuacji na rynku złota i przeglądu ośrodków dawnej eksploatacji”. Stwierdzili oni, że dawne wydobycie złota koncentrowało się tu w Złotym Stoku, w okolicach Lwówka Śląskiego i Bolesławca, Złotoryi, w rejonie Legnickiego Pola, Mikołajowic i Wądroża Wielkiego, Głuchołazów, Prudnika oraz Kleczy, Radomic i Pilchowic.
Próby jego eksploatacji podejmowano w wielu jeszcze innych miejscach na tym terenie. Pod względem geologicznym na całym obszarze Sudetów, a nawet na terenie przedsudeckim znajdują się złoża złota należącego do szeregu magmowego, jak i wtórne złoża okruchowe powstałe w wyniku wietrzenia i erozji pierwotnych złóż. Pomijając w tym miejscu wszystkie szczegółowe opisy dawnych miejsc wydobycia złota na Dolnym Śląsku, autorzy referatu stwierdzają, że nadal istnieją szanse na znalezienie przemysłowych zasobów tego cennego metalu.
Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w czeskich Sudetach od 1994 roku złoto jest eksploatowane na obszarze górniczym kopalni „Rozalia” na złożu „Svätozar”. Położone jest ono w miejscowości „Banska Hodruša” niedaleko od historycznego centrum górnictwa złota w „Bańskiej Szczawnicy”. „Złoto Sudetów” coraz bardziej interesuje nie tylko hobbystów i pasjonatów, ale coraz bardziej zwraca na nie uwagę kapitał krajowy i zagraniczny wykupując koncesje na jego poszukiwania. Nie sposób w krótkiej z natury rzeczy notatce oddać wszystkich pasjonujących wątków poruszonych w tej publikacji. Wydaje się, że efekty tego rodzaju studiów muszą kiedyś zakończyć się sukcesem.
Złoto Europy
Dwaj autorzy z Akademii Górniczo-Hutniczej: Edyta Sermet i Jerzy Górecki przedstawili wyniki swoich studiów nad pozyskiwaniem złota na starym kontynencie. Wygłoszony przez nich obszerny szkic nosi tytuł: „Krótka historia europejskiego złota”. Rozpoczęli oni swoje rozważania od roli złota w rozwoju cywilizacji. Jej początki jak wiadomo wiążą się z Egiptem.
To tam jeszcze 4 – 4,5 tys. lat temu rozpoczęto pierwszą eksploatację tego kruszcu. Staroegipskie kopalnie miały szyby o głębokości dochodzącej do 100 m. Prowadzono z nich chodniki o długości do 500 m. Ocenia się, że do czasów podbojów rzymskich w Egipcie wydobyto około 3200 ton złota. Europa w porównaniu do Egiptu była bardzo uboga w ten szlachetny metal. Przypuszcza się, że najstarsze kopalnie złota znajdowały się w rejonach Gór Sowich i Karkonoszy. Świadczą o tym charakterystyczne dla Celtów kształty starych szybików z przed ok. 2 – 2,5 tys. lat p.n.e.
Okazuje się, że „złoty” szczyt europejskiego wydobycia złota miał miejsce jeszcze w czasach antycznych, kiedy od IV do V w p.n.e. uzyskano ok. 4000 ton złota. W średniowieczu już tylko ok. 570 ton. Począwszy od XVI w. do czasów współczesnych tylko ok. 1 tys. ton. Łącznie w Europie pozyskano zaledwie 5,5% złota z tego, co wydobyto na całym świecie do czasów współczesnych.
Arrugi i koło wodne
Rzymskie imperium złoto pozyskiwało głównie z obszaru Półwyspu Iberyjskiego. Pierwsze wydobycie rozpoczęto z wypłukiwania go ze złóż wtórnych. Uzyskiwano je przede wszystkim z rozsypisk znajdujących się w dorzeczach największych rzek środkowej i południowej Hiszpanii – Tagu, Dero, Gwadalkiwiru. Po podbiciu przez Rzymian dzisiejszej Portugalii (Andaluzji, Austrii, Galicji i Luzytanii) podjęto eksploatację złóż pierwotnych. Występowały one w pociętych licznymi intruzjami granitowymi łupkach i piaskowcach.
Ówcześni Rzymianie wynaleźli oryginalny sposób ich eksploatacji ogromnymi odkrywkami o wymiarach ok. 300 m długości, 150 szerokości i ok. 100 m głębokości. Wyrobiska te nosiły nazwę „arrugi”. Ze stoku wzniesienia w głąb górotworu wykonywano szereg piętrowych wyrobisk poziomych połączonych szybami i szybikami. Górnym kanałem, dziś nazwalibyśmy go nadścianowym, akweduktami, lub ze specjalnie przygotowanych zbiorników doprowadzano do nich wodę, przemywając wyrobiska aż do ich zawalenia się. Cały zawalony urobek nadal przemywano odprowadzając wodę najniżej położonym kanałem do koryta wyłożonego gałęziami, grubymi kamieniami, łodygami i wrzosem. Na przeszkodach tych zatrzymywały się wymyte drobinki złota, które z nich odzyskiwano.
O skali prowadzonego wydobycia świadczy fakt, że w jednym tylko okręgu Lugo przemyto w arrugiach ok. 500 mln ton skał. Dla porównania jest to prawie 20 lat nowoczesnego wydobycia w kopalniach KGHM Polska Miedź S.A. Metoda arrugi była bardzo skuteczna i dawała ok. 6,5 tony złota rocznie. Zaznaczyć trzeba, że w arrugiach pracowali przede wszystkim więźniowie i niewolnicy, a więc praca w nich nie była opłacana. Był to system szalenie pracochłonny. Spowodował też zamulenie rzek, doprowadził do dezintegracji całych gór i do degradacji pól uprawnych. System arrugi szybko wyczerpał złoża położone powyżej naturalnego zwierciadła wody. Z eksploatacją trzeba było schodzić na niższe poziomy. Tam dopływała jednak woda.
Rzymianie jako pierwsi na świecie wymyślili koło wodne. Umożliwiało ono odwadnianie kopalń i zejście z robotami górniczymi nawet na głębokość ok. 200 m poniżej terenu. Jedyną wadą kół wodnych była ich ogromna średnica dochodząca do ok. 4,5 m. Wymagało to wykuwania ogromnych komór. Były one poruszane ręcznie przy pomocy podwójnych drewnianych szprych. Ich wydajność dochodziła do ok. ćwierć metra sześciennego na minutę, czyli ok. 15 metrów sześciennych na godzinę.
Brak złota
Wraz z upadkiem Imperium Rzymskiego nastąpił gwałtowny spadek wydobycia złota. Średniowieczny jego renesans był jednak tylko dalekim wspomnieniem szczytowych dostaw złota z czasów antycznych. Europa rozwijająca swoją sztukę militarną, kulturę i rzemiosło potrzebowała również uniwersalnego miernika wartości, jakim było złoto. W XV wieku zaczynają się wyczerpywać ostatnie europejskie jego złoża. Jego brak staje się tak dokuczliwy, tak degradujący, że najodważniejsi w poszukiwaniu jego źródeł wypływają na morza i oceany poza Europę. W ten sposób doszło do wielkich wypraw i kolejnych odkryć geograficznych.
Z nowych kontynentów do Europy zaczyna napływać złoto z całego świata. Przykładowo w ciągu jednego roku do Sewilli przybija 154 statków, a każdy z nich ma na swoim pokładzie minimum 2 tony kruszczu. Na nowych obszarach nadal trwają poszukiwania złóż złota. Obecnie na świecie jest czynnych ok. 2 tys. złóż złota. Światowa produkcja złota osiąga ok. 2500 ton rocznie i stale rośnie. W Polsce najwięcej złota w granicach ok. 1,5 tony rocznie uzyskuje w procesie hutniczym KGHM Polska Miedź S.A.
Złote myśli
Na konferencji w Piechowicach obok debaty na temat złóż złota padło wiele różnych pomysłów i propozycji „na wagę złota”. Jedną z nich zgłosił prof. Marek Nieć z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN w Krakowie. Dotyczy ona potrzeby popularyzacji wiedzy górniczej. Upowszechniania świadomości o znaczeniu eksploatacji surowców niezbędnych w codziennym życiu każdego społeczeństwa. Problem ten według profesora stanowi fundamentalną kwestię dla kształtowania postaw społecznych w stosunku do działalności górniczej. Problematyka ta winna też znaleźć swoje miejsce w szkołach. W tej sprawie profesor Marek Nieć ma sojusznika w naszym portalu, gdyż od lat twierdzimy i piszemy to samo.
Felietony Adama Maksymowicza