UOKiK w Sejmie: Koncerny paliwowe mogą naśladować trendy światowe
Krasnodębska-Tomkiel odpowiadała w czwartek na pytania posłów PSL-u dotyczące - ich zdaniem - zawyżonych cen benzyny i oleju napędowego na polskich stacjach.
- Benzyny mają narzut ponad 50 gr na litrze, a na olej napędowy stosuje się narzuty ponad 40 gr na litrze - powiedział poseł PSL Wiesław Woda. Zauważył, że chociaż ceny ropy na światowych rynkach spadają, a na stacjach tego nie widać.
- Działania prowadzące do windowania cen paliw na niektórych rynkach lokalnych są niestety uzasadnione ekonomicznie tzw. zachowaniami paralelnymi, czyli naśladownictwem cenowym, którego stosowanie potwierdzają szefowie niektórych koncernów paliwowych, a które nie jest zabronione przez obecnie obowiązujące przepisy prawa - odpowiedziała Krasnodębska-Tomkiel.
Prezes zwróciła uwagę, że rynek handlu paliwami w Polsce, przynajmniej w zakresie ustalania marż, nie jest regulowany, a więc ceny na nim nie są kontrolowane i interwencja jest możliwa jedynie przez UOKiK. - Prezes UOKiK nie może kwestionować wysokości marży, ale ma uprawnienia, by badać nadmiernie wygórowane ceny w sytuacji, kiedy są one przejawami nadużycia dominującej pozycji na rynku - wyjaśniła.
Przypomniała, że jej urząd prowadził postępowanie antymonopolowe w 2000 roku w stosunku do PKN Orlen. W ocenie urzędu ceny Orlenu były kształtowane w oderwaniu od analiz kosztowych m.in. cen paliw na giełdach światowych, jednak decyzja antymonopolowa została uchylona.
- Niestety stanowisko prezesa UOKiK, który stwierdzał wykorzystanie pozycji dominującej poprzez narzucenie nadmiernie wygórowanych cen nie znalazło akceptacji ze strony sądu (sądu UOKiK i Sądu Najwyższego - PAP) - podkreśliła Krasnodębska-Tomkiel. - Wskazano, że standardem zarówno w Europie, jak i na świecie, jest opieranie cen hurtowych paliw nie bezpośrednio o koszty produkcji, w tym zakup ropy naftowej, ale fakt, że koncerny paliwowe mają prawo odzwierciedlać w swoich cenach trendy występujące w popycie i podaży na rynkach światowych - powiedziała.
Dodała, że UOKiK bada teraz - na skutek otrzymywanych sygnałów - kwestię zmów cenowych na rynku paliwowym. Wymieniła, że w ostatnich latach badano m.in.: Włocławek, Inowrocław, Koszalin, Stalową Wolę, Sieradz, Bełchatów, Zduńską Wolę, Ostrów Wielkopolski, Gniezno oraz Gorzów Wielkopolski.
- Nie znajdujemy dowodów ma istnienie zmowy cenowej na poszczególnych rynkach lokalnych, która mogłaby być podstawą do ewentualnego nałożenia kary na przedsiębiorców - powiedziała prezes.