Według rozporządzenia rządu Julii Tymoszenko, od 1 kwietnia RosUkrEnergo (RUE) może dostarczać gaz wyłącznie na ukraiński rynek.
Po Gazpromie RUE jest drugim co do wielkości eksporterem gazu do Polski. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało z tą firmą kontrakt na dostawy 2,3 mld metrów sześciennych gazu rocznie, obowiązuje do końca 2009 roku. Porozumienie to zaspokaja jedną szóstą zapotrzebowania Polski na gaz.
Zdanie „Wyborczej” odsunięcie RosUkrEnergo odsunięte od tranzytu gazu na Zachód może skutkować brakiem tego paliwa w Polsce.
Michał Szubski, prezes PGNiG uspokaja, że gazu w Polsce po 1 kwietnia nie zabraknie.
- Na bieżąco obserwujemy negocjacje ukraińsko-rosyjskie. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkim stronami i w zależności od rozwoju sytuacji podejmiemy takie działania, które zapewnią niezakłóconą współpracę z dostawcami gazu – podkreśla Michał Szubski.
Dodaje jednocześnie, że zarząd PGNiG nie będzie czekać z reakcją na decyzje ukraińskiego rządu do 1 kwietnia. Nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Niewykluczone jednak, że w grę może wchodzić cesja umowy z RUE na Naftogaz. Chyba, że RUE odkupi gaz od Naftogazu na granicy polsko – ukraińskiej, co dopuszcza ukraiński rząd.
-Niezależnie od tego, jakie rozwiązania formalno - prawne przyjmiemy, gaz będzie płyną do Polski bez zakłóceń – zapewnia Michał Szubski.
Uspokaja także Polski rząd.
- Niezależnie od zmian, jakie zajdą na ukraińskim rynku gazowym, Ukraina gwarantuje stabilne dostawy gazu do państw Europy, w tym do Polski - powiedziała rzecznik Ministerstwa Gospodarki Agnieszka Gapys.
Decyzję rządu Tymoszenki mogą odczuć też inni klienci RUE w Europie Środkowej - Węgry, Słowacja i Rumunia – pisze onet.pl, powołując się na tekst, który ukazał się w „Wyborczej”.
RosUkrEnergo odsunięte od tranzytu gazu na Zachód