Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 155.56 USD (-0.05%)

Srebro

84.66 USD (-0.84%)

Ropa naftowa

100.06 USD (+3.28%)

Gaz ziemny

3.28 USD (+0.96%)

Miedź

5.83 USD (-0.86%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 155.56 USD (-0.05%)

Srebro

84.66 USD (-0.84%)

Ropa naftowa

100.06 USD (+3.28%)

Gaz ziemny

3.28 USD (+0.96%)

Miedź

5.83 USD (-0.86%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

To jedna z najsłynniejszych akcji. Dzięki śląskiemu fotoreporterowi świat poznał górników, którzy zostali wyrwani śmierci

09 archiwalne sj k3 m

fot: Stanisław Jakubowski

Niezwykłe emocje towarzyszące wyjazdowi na powierzchnię uwięzionych górników uchwycił fotoreporter Stanisław Jakubowski. Jego zdjęcia z akcji w kopalni Zawadzki zostały nagrodzone w konkursie World Press Photo.

fot: Stanisław Jakubowski

Akcja ratownicza w kopalni Generał Zawadzki już na dobre zapisała się w historii polskiego górnictwa, ale także w annałach polskiego fotoreportażu. Od wydarzeń, które miały miejsce w tej kopalni, w lipcu minęło 55 lat.

To właśnie w 1969 r. udało się uratować 79 górników, których pod ziemią uwięziła woda. Fotoreportaż pt. „Wyrwani śmierci”, który pokazywał przebieg akcji, otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie World Press Photo w kategorii „Photo Stories”. Jego autorem był wybitny śląski fotoreporter Stanisław Jakubowski, który w 1969 r. pracował w Centralnej Agencji Fotograficznej. Później był także fotoreporterem w „Trybunie Górniczej”. Warto dodać, że był pierwszym Polakiem, który zdobył tę nagrodę.

Woda, która wdarła się do kopalni, pochodziła z osadnika Jadwiga II. Powstał on w miejscu, gdzie w przeszłości wybierano węgiel metodą odkrywkową. Po zakończonej eksploatacji nie zasypano wyrobiska, tylko postanowiono je wykorzystać. Wpuszczano tam wodę popłuczkową i odzyskiwano miał, który był sprzedawany do elektrowni. Niestety 24 lipca około południa woda wdarła się do wyrobisk wentylacyjno-podsadzkowych doprowadzających podsadzkę do oddziałów wydobywczych G2 i G3, położonych na głębokości ok. 60 m. Potem spłynęła do przekopu materiałowego na głębokości 125 m, aż w końcu dostała się do głównego poziomu wydobywczego kopalni na głębokości 250 m. Oszacowano, że pod ziemię dostało się ponad 100 tys. m sześc. wody i mułu węglowego. W wyniku katastrofy w bezpośrednim zagrożeniu znalazło się 120 ludzi. Kierownictwo akcji stwierdziło, że w rejonie wyrobisk oddziału G3 przebywa 81 górników. Później ustalono, że na ratunek czeka jednak 80 pracowników. Do działań zaangażowano wojsko. Z Podkarpacia ściągnięto sprzęt i specjalistów wiertników, którzy wykonywali odwierty do wyrobisk, w których byli uwięzieni górnicy. Wiertnice stanęły przy poczcie głównej w Dąbrowie Górniczej. Pierwszy z otworów miał posłużyć do nawiązania kontaktu, a drugi do wytransportowania górników na powierzchnię.

Woda jednak zaczęła opadać i można było podjąć próby przedostania się do uwięzionych. Uczestnicy akcji przedzierali się przez zawały korytarzami ratowniczymi. Niektóre z nich miały wymiary 1x1 m. Tak próbowano dostać się do oddziału G3 poprzez pochylnię 33. Kontakt z górnikami nawiązano po ok. 30 godzinach akcji. Ratownicy usłyszeli uderzenie po rurociągu podsadzkowym. Dowiedzieli się od uwięzionych, że jest ich 79. Wcześniej ratownicy już na pierwszych metrach pochylni 33 znaleźli ciało 19-letniego Tadeusza Dereja (według innych źródeł górnik miał na imię Maciej lub Marian – red.). Aby dotrzeć do pracowników, trzeba było pokonać ok. 200 m zawalonego wyrobiska. Dzięki determinacji ratowników po blisko 80 godzinach udało się uwolnić górników. Wcześniej uwięzionym udało się podać za pośrednictwem rurociągu herbatę i czekolady.

Kierownictwo akcji zadecydowało, że górnicy na powierzchnię zostaną wywiezieni szybem Koszelew, który znajdował się około 4 km od oddziału G3. Innego wyjścia nie było. Najbliżej tego miejsca znajdowały się szyby Generał Zawadzki i Cieszkowski, ale z powodu katastrofy nie można było z nich korzystać. Szyb Koszelew był w tamtym czasie pogłębiany i poszerzany, nie było w nim klatki. Funkcjonował w nim kubeł i to właśnie on miał być przepustką na powierzchnię.

Nie wszyscy z 79 górników wrócili do pracy w kopalni. Dla niektórych trauma była zbyt duża. Sama kopalnia potrzebowała miesiąca, aby wznowić wydobycie. Po katastrofie fedrowała jeszcze przez 26 lat. 30 czerwca 1995 r. zakończono wydobycie, a 31 grudnia 1996 r. zakończono proces likwidacji. Wówczas zakład działał pod szyldem Paryż, który obowiązywał w latach 1865-1945, do nazwy tej powrócono w 1989 r.

O tym, jak ratowano górników z dąbrowskiej kopalni, świat dowiedział się dzięki fotoreporterowi Stanisławowi Jakubowskiemu.

– Byłem na dole w Zawadzkim kilka miesięcy przed tą katastrofą. Gdy do niej doszło, nie było mowy o zjeździe. Najpierw dokumentowałem to, co działo się na zewnątrz kopalni. To były głównie rodziny czekające na informacje. Potem nadszedł ten chwytający za serce moment wyjazdu, kiedy górnicy wychodzili z kubła. Te emocje widać m.in. na zdjęciu, na którym żona wita męża. Fotografowałem na początku z jednego miejsca, ale chciałem poszukać jakiegoś lepszego kadru. Chciałem być bliżej kubła. Wejścia pilnowała milicja. Postanowiłem się jednak przebić. Nagle poczułem chwyt na ramieniu. Złapał mnie jeden z funkcjonariuszy. Bez zastanowienia odepchnąłem go łokciem i szybko dostałem się do środka. Potem sobie pomyślałem: No to jak teraz stąd wyjdziesz, pewnie będą na ciebie czekać. Na szczęście nic takiego się nie stało – wspominał na łamach „Górniczej” wybitny fotoreporter, którego determinacja została nagrodzona w 1970 r. w konkursie World Press Photo w kategorii „Photo Stories”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.