Tagor chce zwolnić 40 procent załogi
- To jakiś koszmarny sen. Jeszcze w czasie Barbórki byliśmy chwaleni za to, że fabryka osiągnęła najlepszy wynik ekonomiczny w historii i jest jednym z filarów Grupy Kopex. Przed świętami zmieniono prezesa i nagle okazało się, że fabryka jest w trudnej sytuacji finansowej, że brakuje rynków zbytu, a my jesteśmy drodzy i nierentowni – mówi Stefan Jacznik, szef zakładowej Solidarności w Tagorze.
Załoga nie zna jeszcze szczegółów planowanych zwolnień. - Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ma to się odbyć jak najmniejszym kosztem, czyli bez odpraw czy pakietów socjalnych. Połowa pracowników zakładu to osoby zatrudnione na czas określony, a jak wiadomo takich pracowników najłatwiej zwolnić. Po prostu nie przedłuża się umów - mówi Jacznik.
Kolejnych umów o pracę już nie podpisano z osobami, których kontrakty skończyły się wraz z nadejściem nowego roku.
Przedstawiciele zarządów Kopeksu i Tagoru odmówili w czwartek skomentowania tej informacji. Prezes grupy Kopex Marian Kostempski, w sprawie planowanych zwolnień w Tagorze odesłał dziennikarzy do zarządu tej firmy. W sekretariacie prezesa Tagoru poinformowano z kolei, że przedstawiciele firmy nie będą w czwartek wypowiadać się na ten temat.