W imię ojca...
- Koledzy ojca, jak on sam, byli zwykłymi górnikami. Po szychcie często spotykali się u niego i zawzięcie rozmawiali o wszystkim tym, co ich bolało. Tak nasiąkłem atmosferą wolności, którą z czasem odnalazłem, „rozrabiając" w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W obecnej roli i w tym miejscu na pewno nie czuję się więc jak w biurze - mówi w