fot: ARC
fot: ARC
Co zadecydowało o tym, że w styczniu 1958 r., przed 50. laty, utworzono w Wodzisławiu Śl. Okręgową Stację Ratownictwa Górniczego?
- Powodem był gwałtowny po wojnie rozwój górnictwa w Rybnickim Okręgu Węglowym. Objawiło się to budową 10 nowych kopalń w rejonie Rybnika, Jastrzębia Zdroju, Wodzisławia Śląskiego i Żor. To był impuls do tego, że zapadła decyzja o budowie OSRG w Wodzisławiu. W tym czasie powstały także okręgowe stacje w Jaworznie, Tychach i Zabrzu.
Jak wyglądały początki?
- W początkowym okresie działania OSRG Wodzisław sprawowała nadzór nad ratownictwem górniczym w dziewięciu kopalniach ROW. Podlegało jej 700 ratowników. Obecnie jest w naszym obszarze 1600 ratowników, a kopalń dziewięć. Pięć należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej i cztery do Kompanii Węglowej.
Jest Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego, są okręgowe SRG i kopalniane SRG. Jaka jest rola w tej strukturze OSRG?
OSRG utrzymuje stałe pogotowie ratownicze, szkoli ratowników i mechaników sprzętu ratowniczego, organizuje ćwiczenia. Szkolimy także w zakresie ratownictwa górniczego osoby dozoru, które nie są ratownikami. Prowadzimy konsultacje w zakresie ratownictwa w kopalnianych stacjach ratowniczych. Ale najważniejsze nasze zadanie, to niesienie pomocy w przypadku wystąpienia zagrożenia.
OSRG w Wodzisławiu jest dobrze przygotowana do prowadzenia szkoleń i ćwiczeń?
- To konieczność. Każdy ratownik musi obowiązkowo odbyć u nas trzy ćwiczenia sprawdzające w ciągu roku. Prowadzimy wiele kursów, począwszy od podstawowych dla kandydatów na ratowników, mechaników sprzętu ratowniczego, poprzez ćwiczenia zastępowych czy kierowników akcji na dole oraz kierowników baz ratowniczych.
Minęło 50 lat. Jakby Pan ocenił zmiany, jakie zaszły w ratownictwie górniczym, w wyposażeniu ratowników?
- Kondycja ratownictwa jest uzależniona od sytuacji i tendencji w górnictwie. W naszej 50-letniej historii były różne okresy. Były lata chude, ale i czas gwałtownego, wręcz burzliwego rozwoju. W początkach działania wyposażenie stacji było skromne. Ratownicy, którzy do nas przyjeżdżali, przywozili swoje aparaty z kopalni. Narzędzia i sprzęt w latach 50. czy 60. były prostsze. Teraz dysponujemy wyposażeniem światowej klasy, począwszy od sprzętu pomiarowego, służącego do badania składu powietrza, poprzez urządzenia do lokalizacji ludzi, podnośniki pneumatyczne, hydrauliczne. Sprzętu jest obecnie bardzo dużo i jest on bardzo nowoczesny. Mamy na przykład programy komputerowe do określania wybuchowości mieszanin gazów. Pod względem wyposażenia i wyszkolenia jesteśmy przygotowani na każdą okoliczność.
Czy to oznacza, że ratownikom jest obecnie łatwiej prowadzić akcje, że ich życie i zdrowie jest lepiej chronione?
- Nie można tego tak jednoznacznie powiedzieć. Idąc do akcji ratownicy są lepiej zabezpieczeni i wyposażeni. Natomiast warunki górnicze w kopalniach są coraz trudniejsze.
Wraz z sięganiem po węgiel coraz głębiej, poniżej 1000 m, wzrasta liczba zagrożeń. Im głębiej, tym wyższa temperatura. Dlatego ratownicy muszą być wyposażeni w sprzęt, który poprawia im komfort pracy i komfort oddychania. Warunki pracy w górnictwie się pogarszają, natomiast wyposażenie sprawia, że praca staje się coraz bardziej bezpieczna. Jeżeli możemy w ogóle mówić o zupełnie bezpiecznej pracy na dole, bo mamy przecież do czynienia z naturą.
Warto w tym miejscu podkreślić, że w okresie minionych 50 lat, w około 200 akcjach ratowniczych prowadzonych w podległych OSRG Wodzisław kopalniach, nie zginął żaden ratownik górniczy.
Chętnych do tego aby być ratownikiem górniczym w kopalniach nie brakuje?
- Chętnych jest dużo, ale nie każdy może być ratownikiem górniczym. Kandydat musi mieć odpowiedni wiek, staż pracy w górnictwie, przejść wiele badań, oceniających stan zdrowia, przejść badania psychologiczne. Potem trzeba zaliczyć kursy. Na tym nie koniec, bo każdy ratownik musi się stale doskonalić.
Jakie cechy są u ratownika najważniejsze: kondycja fizyczna, wiedza, umiejętności, doświadczenie?
Wszystko to musi być razem. Co z tego, że ratownik będzie miał doskonałą wiedzę, a nie będzie miał umiejętności praktycznych, czy nie będzie miał odporności psychicznej w działaniu w sytuacji stresu. Kondycja fizyczna, wytrzymałość w pracy w trudnych warunkach też są niezbędne.
Jak długo jest Pan związany z ratownictwem górniczym?
- Już prawie 20 lat, bo od 1989 r. Zaczynałem jako ratownik górniczy w kopalni „Jastrzębie”. Od 11 lat pracuję w CSRG w Bytomiu, a ściślej w OSRG w Wodzisławiu, gdzie pełnię obecnie funkcję dyrektora.
Dlaczego chciał Pan być ratownikiem górniczym?
- Myślę, że to przede wszystkim kwestia powołania, ale także predyspozycji tak psychicznych, jak i fizycznych. Dla mnie najważniejszym zadaniem jest niesienie pomocy tym którzy jej potrzebują.
Kontynuuje pan tradycje rodzinne w górnictwie?
- Tak. Górnikami byli mój dziadek i ojciec.
Jak Pan ocenia ratowników z drużyn z kopalń JSW?
- Poziom ich wyszkolenia jest bardzo wysoki. Świadczą o tym m.in. wyniki organizowanych przez nas zawodów drużyn ratowniczych. W tym roku 7 i 8 października OSRG w Wodzisławiu była organizatorem Centralnych Zawodów Ratowniczych. Zwyciężyła w nich drużyna z należącej do JSW kopalni „Borynia”. Druga była drużyna z kopalni „Murcki”, a trzecia ze „Staszica”. Czwarta była drużyna z kopalni „Sobieski”, która zdobyła w tym roku tytuł wicemistrzów świata w międzynarodowych zawodach drużyn ratowniczych w USA.
Rozmawiał: Ryszard Stelmaszczyk