Stosowanie ochroną pod lupą lustratorów
W przeglądy było zaangażowanych kilkaset osób. Obok przedstawicieli kierownictw kopalń w zespołach lustracyjnych zwyczajowo brali udział zakładowi i oddziałowi społeczni inspektorzy pracy, reprezentanci związków zawodowych oraz lekarze medycyny pracy.
Uczestnicy zespołów przeglądowych szczególną uwagę zwracali na stan dróg dojścia załogi, obudowy wyrobisk i poprawność składowania materiałów. Interesowali się również stanem technicznym maszyn i urządzeń oraz wyposażeniem brygad przodkowych w niezbędne narzędzia. Sprawdzali zarazem, czy pracownicy przeszli wymagane instruktaże stanowiskowe i pouczenia behapowskie, ich znajomość dróg ucieczkowych oraz zdolność oceny ryzyka zawodowego. Dociekali, czy – na wypadek sytuacji awaryjnych – oddziały są wyposażone w niezbędne środki pierwszej pomocy, nosze i inny sprzęt, czy pracownicy mogą liczyć na pomoc sanitariuszy, itp.
W obu ruchach kopalni „Wujek” w przegląd było zaangażowanych 49 komisji. Każda liczyła na ogół 4 osoby. Jak gdzie indziej oceniali stan bezpieczeństwa w każdym ze wspomnianych obszarów. Jednak głównym motywem przeglądu uczyniono kontrolę właściwego doboru środków ochrony indywidualnej oraz to, czy są one stosowane przez pracowników.
– W ocenie komisji załoga stosuje indywidualne ochrony. Incydentalnie tylko ujawniono ignorowanie tego obowiązku – mówi Kazimierz Strojecki, zakładowy społeczny inspektor pracy w „Wujku”.
Strojecki przekonuje do sensu takich przeglądów. - W ich następstwie tylko w tej kopalni ujawniono 321 rozmaitego kalibru uchybień. Najistotniejsze jest to, że w niespełna dwa tygodnie po przeglądzie około 80 proc. z nich zostało wyeliminowanych. Także te grubsze zostaną załatwione, choć będzie to wymagało dłuższego czasu. Dopilnowanie, czy zostały usunięte, jest między innymi moim obowiązkiem - mówi.