Stocznie zostaną uratowane?
Jeden z inwestorów zainteresowany stocznią w Szczecinie już w poniedziałek był gotów złożyć swoją wersję planu restrukturyzacyjnego. - Chodzi o Mostostal Chojnice. Ale ostatecznie zrobi to w czwartek tak jak inni. Choć ich plany też już są gotowe - mówi nasz rozmówca w MSP proszący o anonimowość. Pozostali potencjalni oferenci to norweski Ulstein Verft (na szczecińską SSN) i ukraiński ISD (na Gdynię) - napisała „Gazeta Wyborcza”.
Czwartkowy termin złożenia planów w ministerstwie może dziwić, bo tego dnia dokumentacja ma znaleźć się na biurku Nellie Kroes, unijnej komisarz ds. konkurencji. Jeżeli komisarz uzna, że te plany są gwarancją na to, że stocznie będą sprywatyzowane, staną się trwale rentowne i ograniczą produkcję, to nie wyda decyzji nakazującej zwrócić otrzymaną uprzednio pomoc publiczną (taki nakaz oznaczałby bankructwo gdyńskiej i szczecińskiej stoczni).
Agencja Rozwoju Przemysłu odpowiedzialna za ratowanie Stoczni Szczecińskiej jest dobrej myśli. Nie zdradza szczegółów, ale zapewnia, że pomysły przedstawione przez Mostostal gwarantują, iż w ciągu dwóch lat Stocznia Szczecińska osiągnie dodatni wynik finansowy.
- Jeśli Komisja zatwierdzi ten plan, to ja do 15 lipca jestem w stanie podpisać umowę o sprzedaży stoczni - zapewnia \"Gazetę\" Wojciech Dąbrowski, prezes ARP.
Każdy z planów restrukturyzacyjnych (dla Gdyni i Szczecina) zakłada, że stocznie ograniczą produkcję statków. W ten sposób zgodnie z prawem UE ma być zrekompensowane zakłócenie konkurencji rynkowej wywołane otrzymaniem pomocy publicznej.
Tymczasem stoczniowi związkowcy znów zamierzają demonstrować. Po piątkowym proteście w Warszawie wystąpią w środę w Brukseli. Przed siedzibą Komisji Europejskiej ma pojawić się 350 osób z Gdańska, Gdyni i ze Szczecina. Będą żądać przedłużenia terminu prywatyzacji (przez KE wyznaczonego na połowę lipca). Przedłużenie jest konieczne, bo - jak podkreśla rzecznik stoczniowej \"Solidarności\" Marek Lewandowski - \"dzisiaj prywatyzacja robiona jest na wariata, w pędzącym tempie\".