Stocznie: Gdańsk plus Gdynia to oszczędności
Dziś do Warszawy przyjadą związkowcy Stoczni Gdańsk, którzy boją się, że jeśli ich inwestor — ISD Polska — przejmie także Stocznię Gdynia, to ich zakład zostanie bez inwestycji, a załoga bez pracy. Rzeczywiście, wejście Ukraińców do Gdyni oznacza bardzo duże inwestycyjne cięcia, ale stocznie i rząd nie mają wyjścia, bo Komisja Europejska żąda natychmiastowej prywatyzacji zakładów, a hojniejszego od Ukraińców inwestora brak - napisał „Puls Biznesu” .
ISD zapewnia jednak, że w jego projekcie jest miejsce dla obu firm.
— W Stoczni Gdańsk nie zrezygnujemy z produkcji stoczniowej. Zajęłaby się prefabrykacją, częściowym wykończeniem, malowaniem sekcji etc. Należący do niej wydział produkcyjny K 1 jest jednym z najnowocześniejszych w Europie — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska.
W Gdyni natomiast statki byłyby montowane i wodowane.
A inwestycje?
— Sięgnęłyby 100 mln EUR (336 mln zł) może 150 mln EUR (504 mln zł) — szacuje prezes Litwinow.
To znacznie mniej niż dotychczas planowano.
Dotychczas Komisja Europejska domagała się zamknięcia w Stoczni Gdańsk dwóch z trzech pochylni. W Gdyni natomiast miałby być zamknięty najmniejszy z trzech doków. Przejęcie obu firm przez ISD zmienia plan cięcia mocy. Obecnie w grę wchodzi zamknięcie wszystkich pochylni w Gdańsku i utrzymanie wszystkich doków w Gdyni