Stajenka radości i pojednania w cechowni postawiona
fot: Kajetan Berezowski
Najwięcej radości z oglądania stajenki w cechowni ruchu Piekary maja najmłodsi
fot: Kajetan Berezowski
Cechownia ruchu Piekary kopalni Bobrek-Piekary, należącej do spółki Węglokoks Kraj, przybrała odświętny wystrój. Centralne miejsce zajmuje stajenka, a z głośników płyną dźwięki polskich kolęd. W okresie Bożego Narodzenia cechownię może odwiedzić każdy, kto chce pokłonić się Dzieciątku Jezus. To już kilkunastoletnia tradycja. Inicjatorami budowy szopki byli pracownicy Działu BHP ruchu Piekary, którym kieruje inż. Ireneusz Ir. Z roku na rok stajenka jest bogatsza. Nie brakuje również zapaleńców do jej stawiania. Zgłaszają się zwykle po szychcie na tydzień przed Wigilią, chwytają za piły i młotki i biorą się za robotę.
- Osiem-dziesięć godzin, jak nic, a zmęczenie takie, jakbym ze ściany wrócił po dwunastu godzinach spędzonych przy kombajnie – przyznaje Bogusław Nelec, emerytowany kombajnista i przodowy ściany.
- Najwięcej problemów jest z piłowaniem sosny i struganiem drobnych elementów wystroju, ale jak się ma wprawę, to robota idzie w miarę szybko – dodaje.
W tym roku pomagali mu: kierownik Działu Gospodarki Materiałowej Grzegorz Dramski, pracownik Działu Przewozu Waldemar Baran, Marcin Górecki z wentylacji, górnik z Oddziału Wydobywczego Michał Tomczyk oraz elektryk Stanisław Seletyn.
Stajenka z Dzieciątkiem, Maryją i Józefem stanęła w sąsiedztwie zaimprowizowanej izby domowej ze stołem nakrytym do wieczerzy wigilijnej. Z prawej strony ustawiono makietę bazyliki piekarskiej z obrazem Najświętszej Maryi Panny. Dodatkowym elementem jest wyrobisko chodnikowe w obudowie drewnianej, imitujące wyjście z podziemia.
- Umieściliśmy w nim podstawowe elementy wyposażenia, a więc półki przeciwwybuchowe i elementy sprzętów ratowniczych. Każdy więc może bliżej przyjrzeć się kombinezonom, które wkładają na siebie ratownicy, aparatom oddechowym, pochłaniaczom i sprzętowi technicznemu – opisuje Grzegorz Dramski.
Drogę pomiędzy stajenką a wyrobiskiem zajmuje renifer wraz z saniami z prezentami. Tuż przy ogrodzeniu okalającym całość ustawiono wypełniony sianem paśnik.
- Ludzie przychodzący z zewnątrz zobaczyć stajenkę mogą sobie wziąć trochę sianka na wigilijny stół. W poprzednich latach zaobserwowaliśmy, że niektórzy z gości starali się po kryjomu podbierać sianko, dlatego postanowiliśmy oficjalnie udostępniać ten element wystroju wszystkim chętnym. Minęło kilka dni i sianka wyraźnie ubyło, ale w magazynie mamy jeszcze kilka snopów, więc się nie martwimy, że zabraknie – śmieje się inż. Ir.
W ub.r. aż 2,5 tys. osób spoza kopalni odwiedziło stajenkę w cechowni piekarskiej kopalni. W tym roku już kilkaset. Do południa najczęstszymi gośćmi są dzieci z przedszkoli i szkół. W miniony wtorek wizytę złożyli uczniowie Zespołu Szkół im. Marii Grzegorzewskiej w Piekarach Śląskich wraz z opiekunami.
- W centrum ich zainteresowania prócz szopki znalazł się także chodnik, a w nim sprzęt ratowniczy. Pytań było co niemiara. Trzeba było opowiadać najmłodszym o pracy górników i ratowników górniczych. Chętnie to robię. Kopalń jest na Śląsku coraz mniej. Boję się, że za kilkanaście lat śląskie dzieci widząc górnika w mundurze, nie będą wiedziały, kto to taki – zauważa Bogusław Nelec.
Stajenka w ruchu Piekary spełnia jeszcze jedno ważne zadanie – integruje środowisko górnicze. W soboty i niedziele w cechowi spotykają się emeryci i czynni pracownicy zakładu. Jest więc okazja do wspólnej rozmowy, wspomnień i refleksji. Dobrze się składa, bo przecież Boże Narodzenie to święta radości i pojednania.
W galerii: piekarska szopka (zdjęcia: Kajetan Berezowski - portal górniczy nettg.pl).