Spojrzenie na kopalnię z 800 km

fot: ARC

SATIM został założony przez pp. Strzelczyków i Krakowskie Centrum Innowacyjnych Technologii INNOAGH, spółkę ze 100-procentowym udziałem Akademii

fot: ARC

Nauka ma to do siebie, że gdy nie znajduje praktycznego zastosowania, pozostaje treścią w mądrych książkach i specjalistycznych periodykach. Małżeństwo Strzelczyków, pracowników naukowych Akademii Górniczo-Hutniczej, podziela ten pogląd. Od razu powiedzmy: lekko nie mają.

On, Jacek - jeszcze magister inżynier w drodze do doktoratu. Ona, Stanisława - z doktorskim tytułem na koncie. Pracują w Katedrze Geoinformatyki i Informatyki Stosowanej Wydziału Geologii i - rzec by można - na swoim. Wspólnotę zainteresowań naukowych realizują w AGH i w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością SATIM, z siedzibą w jednym wydziałowym pokoju. Strzelczykowie specjalizują się w satelitarnym monitoringu zagrożeń.

Kosmiczna precyzja
A cóż to takiego? Prezes Strzelczyk wyjaśnia tak, by było to zrozumiałe dla laika.

- W przestrzeni kosmicznej orbitują satelity. Niektóre z nich mają radary. Dzięki obrazom przez nie zarejestrowanym można wykryć pionowe przemieszczenia terenu o wielkości zbliżonej do 1 mm. I to z wysokości 800 km! Takie obrazowanie można wykorzystać w górnictwie do identyfikowania szkód górniczych. Może być pomocne w rozpoznawaniu innych deformacji pogórniczych, monitorowaniu stabilności konstrukcji inżynierskich, ocenie wpływu na środowisko. W świecie jest wykorzystywane w budownictwie, także podziemnym, np. metra. Jest narzędziem, z którego korzystają sztaby zarządzania kryzysowego. W rolnictwie monitorować można nawodnienie gleby i wzrost roślin. Jest bardzo pomocne w analizowaniu zmian zagospodarowania terenu, czyli badaniach pokazujących, w jaki sposób rozwijają się miasta na przestrzeni lat...

Dr Stanisława Porzycka-Strzelczyk:
- W Polsce jesteśmy prekursorami, przynajmniej w sektorze cywilnym, bo nie trzeba dodawać, że satelitarny monitoring zagrożeń z wykorzystaniem SAR stworzono na początku dla potrzeb militarnych. Z początkiem lat 90. tę technologię udostępniono cywilom. Wówczas na orbitę wystrzelono pierwszego cywilnego satelitę, wyposażonego w radary z syntetyzowaną anteną, w skrócie SAR - od Synthetic Aperture Radar. W świecie, na tzw. fotorynku, operuje kilkadziesiąt takich firm jak nasza. Z powodzeniem. Mamy nadzieję, że nam też się powiedzie.

Nie takie zwykłe fotki
Obrazy z SAR nie są zdjęciami w klasycznym rozumieniu. To zapis pewnych parametrów fizycznych fal radarowych, wykonanych przez satelitę, który przelatuje nad danym terenem zwykle co 14-30 dni. Takie dane przetwarzane są później za pomocą specjalistycznego oprogramowania. I z ich odczytywaniem jest podobnie, jak z opisywaniem zdjęć z tomografu komputerowego: trzeba to najzwyczajniej umieć, co wcale nie jest takie powszechne.

- Oprócz aktualnych obrazów mamy do dyspozycji także zbiory archiwalne. Na ich podstawie można stwierdzić, jak te deformacje wyglądały w ciągu ostatnich 20 lat, i do pewnego stopnia prognozować, jak mogą one wyglądać w przyszłości - dodaje pani doktor.

Mógłby ktoś spytać: dlaczego reklamujecie prywatną firmę, która wykorzystuje pozycję AGH do robienia biznesu? Siła stereotypu jest duża. Otóż rzeczona spółka nie jest taką sobie zwykłą firmą, jakich w Polsce jest na metry. To spółka spin-off, czyli przedsiębiorstwo powstałe poprzez wydzielenie się z jednostki macierzystej, najczęściej uczelni lub instytutu naukowego, którego celem jest komercjalizacja wiedzy naukowej i technologii.

SATIM powstał w 2012 r. Został założony przez pp. Strzelczyków i Krakowskie Centrum Innowacyjnych Technologii INNOAGH, spółkę ze 100-procentowym udziałem Akademii.

W każdej szanującej się uczelni politechnicznej takich spółek jest wiele. Mariaż nauki i biznesu ma służyć nie tylko komercjalizacji jako takiej, ale - co dziś nie jest bez znaczenia - jest jednym ze źródeł finansowania uczelni.

Geodetów nie wyręczą
Uczelniana spółka nie ma własnego satelity.

- Korzystamy z usług niemieckiej agencji DLR i jej satelity TerraSAR-X. W ogóle dużo współpracujemy z Europejską Agencją Kosmiczną...

Swojego satelitę z radarem na pokładzie ma europejskie konsorcjum Airbus, do którego podobno doszlusować ma Polska. Dość przypomnieć, że choć mamy tylko jednego kosmonautę (już na emeryturze), to za kilka lat będziemy mieli... Polską Agencję Kosmiczną. Nie będzie prowadzić ekspedycji na Marsa, ale takie projekty, jak ten będący specjalnością Strzelczyków, i owszem.

Ale nie jest łatwo wprowadzać kosmiczne technologie na ziemi. Młodzi naukowcy mają już za sobą sporo spotkań z przedstawicielami samorządów, firm budowlanych i oczywiście górnictwa. I?

- Powiem tak, na razie skupiamy się na tworzeniu nowego rynku, prezentacji możliwości, które daje monitoring satelitarny. Przebijamy się do świadomości - podkreśla Jacek Strzelczyk.

Tymczasem w potocznym rozumieniu to narzędzie rodem z kosmosu wielu postrzega tak, jak postrzegano maszyny parowe na początku ich istnienia. Rodzi się obawa, że jeśli będzie korzystało się z takiego monitoringu, to geodeci przestaną być potrzebni.

Zdaniem założycieli spółki jest to błędne mniemanie, bowiem radary nie zastąpią geodety. Radarowe dane z satelitów pozwolą w pewnym zakresie prognozować, czy w danym miejscu może powstać osuwisko lub lej krasowy. Można także sprawdzić, jakie deformacje miały miejsce na danym terenie w ostatnich latach. Resztę pracy muszą wykonać geodeci...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.