fot: ARC
Sosnowiec ma pecha do środulskiej „ górki” - gdy po latach starań inwestor uruchomił stok z wyciągami, wybuchł spór o własność obiektu
fot: ARC
W Sosnowcu w dzielnicy Środula otwarto stok narciarski, który od dłuższego czasu pozostawał przedmiotem sporu z prywatną firmą, dzierżawcą nieruchomości. W okresie ferii młodzież szkolna może więc korzystać ze stoku, jednak w ograniczonym zakresie, gdyż nie można uruchomić znajdujących się na nim wyciągów narciarskich.
- Nadal nie jest rozstrzygnięta kwestia własności gruntów, na których zamontowano wyciągi orczykowe – mówi portalowi nettg.pl Zbigniew Drążkiewicz, dyrektor MOSiR w Sosnowcu. - Firma „Sportowa Dolina” nie jest właścicielem terenu tylko jego dzierżawcą. Wcześniej wypowiedzieliśmy jej umowę dzierżawy. Musimy unormować kwestie prawne, by można było w sposób normalny korzystać ze stoku. Otwarta jest także sprawa sprzętu, jaki firma „Sportowa Dolina” ma na stoku. Szkoda, że nie ma rozstrzygnięcia w tej sprawie, gdyż cierpią na tym mieszkańcy regionu, a w szczególności młodzież szkolna, która mogłaby mieć znacznie lepsze warunki do uprawiania narciarstwa.
Nie tak dawno Jarosław Szylwański, prezes spółki „Dolomity Sportowa Dolina” zapowiedział, że w tym roku wyciągi na stoku w Sosnowcu nie zostaną uruchomione. Prezes podtrzymuje te słowa. Miasto jednak zapowiedziało, że mimo to atrakcji w tym miejscu nie zabraknie.
- W poniedziałek kolejny raz spotkamy się z zarządem Dolomitów, by negocjować ewentualną cenę zakupu Sportowej Doliny. Kwota sprzedaży, jaką nam do tej pory proponowano, była po prostu nie do przyjęcia, dlatego zleciliśmy biegłym majątkowy operat szacunkowy. Dzięki niemu poznamy niezależną opinię na temat wartości przedmiotu negocjacji. Prawdopodobnie jest on już gotowy – przyznaje naczelnik Wydziału Sportu Urzędu Miejskiego w Sosnowcu Artur Szczepański, który w imieniu władz miasta negocjuje kwestie finansowe.