Skrzydlaty kombajn

Pszczelarze JECH

fot: Jerzy Chromik

Karol i Marian Pniokowie w swojej przydomowej pasiece

fot: Jerzy Chromik

U Pnioków w Wesołej pielęgnuje się tradycyjny śląski ład i hierarchię. W jednej tylko dziedzinie głowa rodziny we wszystkim i bez zastrzeżeń słucha syna. Tym polem, gdzie mistrzem dla Mariana Pnioka jest 20-letni Karol, jest rodzinna pasieka.

Pierwszy ul Karola stanął w rozległym, przydomowym ogrodzie przed niespełna sześciu laty. Młody pszczelarz miał wtedy 15 lat i był licealistą. Doglądanie pszczół tak naprawdę miało być zajęciem Mariana Pnioka. Przed siedmiu laty – po 25 latach na dole w Dziale Mierniczo-Geologicznym kopalni „Wesoła” – przeszedł na emeryturę.

Tata się bał

Mama namawiała ojca, aby zajął się pszczołami. Ale wtedy szło mu to jakoś niesporo, więc postanowiłem podjąć to wyzwanie. Tata za bardzo się bał – żartobliwie podkpiwa Karol.

Syn był w szkole bardzo dobrym uczniem, ale szczególnie pasjonowała go biologia. W liceum chodziły mu po głowie studia lekarskie lub weterynaryjne. W końcu jednak uległ czarowi skrzydeł. Postanowił w przyszłości zasiąść w kapitańskim fotelu boeinga, stąd wybór studiów w krośnieńskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, gdzie poznaje tajniki mechaniki i nawigacji lotniczej. Ale przygoda z pszczołami wcale nie pozostała słomianym zapałem. Przydomowa pasieka rozrosła się do 10 uli, a już wiem, że będą następne – nie ukrywa ojcowskiej dumy Marian Pniok.

Karol wręcz przytłacza nieprawdopodobną rozległością wiedzy o tych pożytecznych owadach.

– To wciąż nie do końca poznane, tajemnicze stworzenie. Nikt nie jest w stanie w pełni zgłębić jego zachowań. Co jakiś czas odkrywane są coraz to nowe właściwości pszczoły. Każde zajrzenie do ula, to coś fantastycznego – przekonuje Karol.
Marian Pniok już dawno wyzbył się lęku przed użądleniami i przejął tę fascynację od swojego mistrza.

Natura pracoholików

Pszczoła, to niesamowity skrzydlaty kombajn. Rodzina, licząca 10-20 tys. owadów, to prawdziwa potęga, zdolna zgromadzić w sezonie 90 kg miodu i 30 kg pyłku. Przyglądanie się, jak obładowane wracają do ula, to naprawdę coś pięknego. A przy tym pszczoła ma coś z człowieka. Musi pracować. Bez zajęcia – oklapnie. Bezrobocie wyzwala w rodzinie bunt. Podobnie dzieje się w pszczelim roju – zauważa Marian Pniok.

Po krótkiej przerwie emeryckiej gnuśności i on zaczął więc dorabiać w „Wesołej”. Nie tyle może dla pieniędzy – choć w pięcioosobowej rodzinie trudno lekceważyć każdy grosz – ile raczej właśnie dlatego, by „nie oklapnąć”. Bywa jednak, że to dodatkowe zajęcie koliduje z rolą pszczelego czeladnika u syna, który albo jest na uczelni w Krośnie, albo trenuje pilotaż na lotnisku w Mielcu, albo – to dodatkowa pasja – trenuje kung-fu.

Pszczoły roją się zazwyczaj przed południem. Na początku siada matka, okłębiana przez tysiące owadów. Taka „kulka” zwykle zawisa na gałęzi drzewa blisko pasieki lub w jakimś zadaszonym miejscu. Tak pozostają zwykle do godziny, a potem mogą odfrunąć. Wtedy koniec, strata. W porę trzeba ją więc strząsnąć do tzw. rojnicy, ulokować i zaopatrzyć w ramki pracy – opowiada.

Przyjeżdżaj – wyszła rójka

A potem tata chwyta za telefon i dzwoni do Krosna: „Przyjeżdżaj do domu, bo wyszła rójka”. Wtedy od razu wiem, co będę robił w nadchodzący weekend – śmieje się Karol.

W okolicach Wesołej pora miodobrania wypada zwykle na przełomie maja i czerwca.

W gruncie rzeczy człowiek podkrada mniej więcej jedną trzecią z pszczelej spiżarni. Zrazu braliśmy sam miód. Później – to wymagało umiejscowienia w ulach specjalnych szufladek do jego strząsania z odnóży owadzich „kombajnów” – także pyłek. Na koniec zaczęliśmy pobierać także propolis, czyli tzw. kit pszczeli – wyjaśnia Karol Pniok.

Smakowita pajda

Miód w domu Pnioków był obecny od zawsze, czyli zanim jeszcze w ich ogrodzie stanął pierwszy ul.

Rocznie od znajomego pszczelarza kupowaliśmy ze 30 słoików. Dzieci nie wychodziły z domu do szkoły nie wypiwszy przedtem szklanki mleka z miodem. No, i trudno sobie wyobrazić pyszniejszą kolację od pajdy chleba z masłem, grubą warstwą twarożku i strużkami miodu na wierzchu – zachwyca się emerytowany górnik.

Jest oczywiste, że ten z własnej pasieki ma szczególny smak i aromat. Karol Pniok jest prawdziwym ekspertem także i w tej dziedzinie: – Miód miodowi nie jest równy. Nawet w jednym miodobraniu ten z niebieskiego ula jest odmienny od tego z czerwonego. Smak, kolor i aromat zależy od tego, gdzie wyleciała pierwsza zwiadowczyni. Jedna trafiła na mniszek, druga – na akację. Stąd rozmaitość miodów: bursztynowy wrzosowy, jasny i przezroczysty akacjowy...

Te rarytasy z rodzinnej pasieki trafiają przede wszystkim na rodzinny stół, ale też do przyjaciół domu, na studencką stancję przyszłych pilotów w Krośnie, jak również – oczywiście, bez oglądania się na jakikolwiek zarobek – do Społecznego Towarzystwa Hospicjum Cordis w Mysłowicach.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.

Golenie wąsa, Wodecki z Mitchami i łzy na Bartosiewicz. Dorastałem razem z OFF Festivalem

Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja OFF Festivalu, jednego z najlepszych festiwali muzycznych w Polsce. Mnie osobiście towarzyszy on od 18 lat. Dojrzewałem razem z nim, dzięki niemu kształtował się mój gust muzyczny i to z nim wiążą się moje najwspanialsze koncertowe wspomnienia.

Zabytkowa Kopalnia Węgla Jawiszowice już w lipcu będzie udostępniona dla turystów

Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau w Brzeszczach, która ma pod opieką Zabytkową Kopalnię Węgla Jawiszowice zapowiada, że już w lipcu kopalnia będzie udostępniona do zwiedzania także dla turystów indywidualnych. Ten zakład ma niesamowitą historię.