Silesia Miners grali do końca (kiepsko)
fot: Jarosław Galusek
Trener Jeff Shiffmann zabrnął z Minersami w ślepą uliczkę
fot: Jarosław Galusek
Silesia Miners przegrali z Warsaw Eagles 7:23 swój ostatni mecz sezonu regularnego Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Jeżeli za tydzień Zagłębie Steelers wygrają w Gdańsku z Pomorzem Seahawks, to Górnicy spadną na ostatnią pozycję w tabeli i miejsca w I lidze będą musieli bronić jesienią w barażach.
Mecz z Eagles przywoływał wspomnienia z półfinału ubiegłorocznych rozgrywek, kiedy obie drużyny spotkały się także na stadionie Rozwoju Katowice. Tym razem życie napisało inny scenariusz. Miners z rezerwowym quarterbackiem próbowali rozbić defensywę rywali dołem. Żeby był w tym jakikolwiek element zaskoczenia trener Jeff Shiffmann zmieniał runningbacków. Etatowego – Grzegorza Sudera – zmieniał to Krzysztof Matejuk, to Tomasz Grabas. Jakoś to szło i na początku drugiej połowy Górnicy dociągnęli do pola punktowego rywali. Piłkę przyłożył Suder, a na 7:2 podwyższył Artur Pleśniak.
Na tym koniec dobrych wiadomości... Eagles szybko odzyskali prowadzenie, wykorzystując świetną dyspozycję swoich amerykańskich graczy. Miners próbowali odpowiedzieć akcjami podaniowymi, ale gra rozgrywającego i skrzydłowych (delikatnie mówiąc) pozostawiała wiele do życzenia. Skończyło się 7:23. Pozostał niesmak i oczywisty wniosek – jak się quarterbacka używa tylko po to, żeby dostarczył piłkę od centra do runningbacka, to daleko się nie zajedzie.
Skrzywdziłbym jednak Sławomira Szymusia, gdybym nie odnotował jego jednego, świetnego podania. Niestety, przy okazji oberwie się innemu zawodnikowi. W pierwszej kwarcie Szymuś idealnie obsłużył Witolda Wolnego, który miał tylko złapać podanie, stojąc bezpiecznie w polu punktowym Eagles.
Nie złapał...
Więcej kleju, chłopaki, na przyszły sezon, więcej kleju...