SEP: górnictwo zmienia regiony

fot: Maciej Dorosiński

- To nie kopalnie powstawały w centrach miast, ale wokół kopalń powstawały miasta. Trudno więc winić górnictwo za jego lokalizację mówił Zygmunt Łukaszczyk, prezes KHW

fot: Maciej Dorosiński

+30 Zobacz galerię

Galeria
(33 zdjęć)

Zanieczyszczone powietrze i hałdy odpadów to już przeszłość. Ambicją nowoczesnego górnictwa jest nie tylko działanie w myśl zasady zrównoważonego rozwoju, ale też kreowanie nowoczesnej, postindustrialnej przestrzeni miejskiej. Przykłady takich działań przedstawione zostały podczas finałowej sesji XXV Szkoły Eksploatacji Podziemnej.

Michael Myszkowski z Caterpillar Global Mining zaprezentował referat dotyczący relacji górnictwo - otoczenie w Zagłębiu Ruhry. W tym multikulturowym regionie, zamieszkiwanym obecnie przez 5,3 mln mieszkańców, początki działalności górniczej miały miejsce już w średniowieczu. Na początek wieku XIX datuje się dynamiczny rozwój przemysłu wydobywczego. Kulminacyjnym punktem, w którym poziom wydobycia węgla osiągnął maksymalną wartość 160 mln t rocznie, był rok 1958. Od tego momentu produkcja węgla spadała. Sukcesywnie zapadały też decyzje dotyczące zamykania kolejnych zakładów górniczych.

Reakcja na zmiany
Jak wskazuje Michael Myszkowski, w Zagłębiu Ruhry działalność 3200 kopalń wyposażonych w 4600 szybów na przestrzeni kilku stuleci drastycznie przeobraziła krajobraz geograficzny, co w konsekwencji wymogło konsekwentną rekultywację.

- Żaden z cieków wodnych w Zagłębiu Ruhry nie występuje obecnie w swoim pierwotnym korycie, a osiadanie powierzchni dochodziło do 25-30 m. Skutkiem takiego stanu rzeczy jest konieczność pompowania wód pokopalnianych "aż po wieczność" - wskazuje Myszkowski.

Zagłębiu Ruhry 300 stacji pomp wypompowuje ze zlikwidowanych wyrobisk 900 mln m sześciennych wody rocznie. Kosztuje to 100 mln euro rocznie. Ale przestrzeń pogórnicza to nie tylko podniesione lustro cieków wodnych i niemal 170 hałd, na których gromadzono odpady pogórnicznie. W Bohum, na terenach pokopalnianych powstało największe muzeum górnictwa na świecie. Podziemne wyrobiska udostępnione do zwiedzania mają łączną długość 2,5 km. Centrum kultury w kopalni Zollverein w Essen nie tylko cieszy się ogólnoeuropejską sławą, ale jest też wpisane na listę zabytków Unesco. Zagospodarowane hałdy pełnią rolę punktów widokowych, stoków narciarski, obiektów sportowych, a nawet obserwatoriów astronomicznych.

Nie jesteśmy gorsi

Wprawdzie w polskich warunkach restrukturyzacja górnictwa rozpoczęła się 25 lat później niż miało to miejsce w Zagłębiu Ruhry, jednak pod względem zagospodarowania terenów pogórniczych, a nawet tworzenia przestrzeni miejskiej wcale nie zostajemy w tyle za zachodnimi sąsiadami. Przekonał o tym referat Zygmunta Łukaszczyka, prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego "Zmieniamy górnictwo w sercu Śląska".

- To nie kopalnie powstawały w centrach miast, ale wokół kopalń powstawały miasta. Trudno więc winić górnictwo za jego lokalizację. To przemysł górniczy budował osiedla, szkoły, szpitale, stadiony, sponsorował kluby piłkarskie i kiedyś nikomu to nie przeszkadzało - przypomniał Łukaszczyk.

Prezes KHW wskazał, że górnictwo w aglomeracji śląskiej się kurczy. W momencie powstania Katowickiego Holdingu Węglowego w 1993 r. obszar górniczy firmy, skupiającej 11 kopalń, wynosił 217 km kw., a długość wyrobisk korytarzowych 1500 km. Dzisiaj KHW to 4 kopalnie i 600 km wyrobisk. W trakcie swojego istnienia KHW przekazał samorządom kilkaset ha terenów w centrach miast, na których powstawały tereny rekreacyjne, autostrady i drogi szybkiego ruchu a niejednokrotnie najnowocześniejsze inwestycje w Europie. Są wśród nich m.in. Międzynarodowe Centrum Kongresowe, siedziba i fantastyczna sala koncertowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, czy największe centrum handlowe w Polsce - Silesia City Center.

- Górnictwo potrafi współpracować, podsuwać nowoczesne rozwiązania i rozwijać kapitał ludzki. Dzięki niemu miasta w centrum Górnego Śląska nabrały rumieńców. Wydobywamy węgiel, dajemy pracę, płacimy podatki - podkreślił prezes KHW.

W galerii: finałowe sesje i gala XXV Szkoły Eksploatacji Podziemnej w Krakowie (Zdjęcia: Maciej Dorosiński).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej