Górnictwo: Czeska policja i polska prokuratura umarzają śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni ČSM

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Nie było mowy o żadnych niedozwolonych manipulacjach przy odczytach czujników - podkreślali eksperci

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+7 Zobacz galerię

Galeria
(10 zdjęć)

Czeska policja nie postawiła nikomu zarzutów w związku z wybuchem w kopalni ČSM w Karwinie w grudniu 2018 r. Podobnie postąpiła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która wspólnie ze stroną czeską prowadziła postępowanie w tej sprawie.

Na skutek wybuchu metanu 20 grudnia 2018 r. śmierć poniosło 13 górników, w tym 12 narodowości polskiej. Wyniki prac międzynarodowego zespołu śledczego, który został powołany w styczniu 2019 r., upubliczniono 5 stycznia br. podczas konferencji w siedzibie Dyrekcji Krajowej Śląsko-Morawskiej Policji w Ostrawie.

- Sprawa została umorzona. Wypadek był spowodowany siłami natury – potwierdzono.

- Górnicy ponieśli śmierć na skutek wybuchu metanu, który uwolnił się z wyrobisk po kolejnych wstrząsach, do których doszło wcześniej – poinformował gen. bryg.Tomáš Kužel, dyrektor Morawsko-Śląskiej Policji.

- Dochodzenie było skomplikowane. Do wyrobisk kopalni mogliśmy wejść dopiero po kilku miesiącach. Na długość śledztwa miała również wpływ pandemia koronawirusa, podczas której śledczy mieli ograniczone możliwości prowadzenia czynności dochodzeniowych. Ponadto sporo czasu pochłonęły specjalistyczne tłumaczenia dwóch ekspertyz na język polski – powiedział Jiří Foltyn, prokurator prowadzący śledztwo ze strony czeskiej.

- Zgromadziliśmy cały możliwy materiał i na jego podstawie można dziś stwierdzić z całym przekonaniem, że nie było tu winy ze strony pracowników. Nie stwierdzono naruszenia przepisów bezpieczeństwa. Eksplozja była spowodowana działalnością górniczą, a nie czynnikiem ludzkim – przyznał z kolei Pavel Ondruch, komisarz policji z Karwinie, który pracował nad sprawą.

Jak tłumaczył: – Zdarzenie nastąpiło nagłe i nie można było zareagować na czas.

- To zdarzenie nastąpiło w wyniku splotu kilku okoliczności. Jednym z nich było zjawisko geofizyczne, czyli lekki wstrząs i uwolnienie dużej ilości metanu. Wybuch spowodował stalowy pręt, który w tym czasie nawinął się na kombajn i na skutek tarcia metalu o metal pojawiła się iskra, która zainicjowała eksplozję. W sumie nastąpiły trzy wybuchy - tłumaczył.

Jak dodał, wszystkie zainstalowane czujniki metanu działały przed wybuchem prawidłowo i śledczy nie doszukali się żadnego śladu, który mógłby dowodzić, że manipulowano ich odczytami.

O manipulowaniu odczytami czujników mówili dziennikarzom niektórzy górnicy, którzy w dniu tragedii przyszli pod bramę zakładu, a także bliscy poległych górników.

- Podkreślam, że nie było mowy o żadnych niedozwolonych manipulacjach przy odczytach czujników. Myśmy ten wątek bardzo skrupulatnie badali. Nie ma żadnych okoliczności, które wskazywałyby na zawinienie jakiegoś człowieka – podkreśliła Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Pavel Ondruch zwrócił uwagę na fakt, że badając odczyty z zapisów komputera sterującego kombajnem o godz. 17.15 doszło do jego wyłączenia.

- To oznacza, że coś zwróciło uwagę pracującej załogi. Ale było już za późno na podjęcie jakichkolwiek działań, ponieważ wybuch nastąpił kilka sekund później – wyjaśniał karwiński śledczy.

Bezpośrednio po wybuchu ratownikom udało się wydobyć spod ziemi tylko cztery ciała. Ze względu na pożar miejsce to musiało zostać otamowane, a ratownicy mogli tam zejść dopiero po czterech miesiącach. W kwietniu 2019 r. ratownicy wydobyli ciała pięciu górników, które znajdowały się na początku chodnika. Miesiąc później wydano na powierzchnie ostatnie cztery ofiary tragedii.

 Zarówno strona czeska jak i polska potwierdziły wzorową i rzeczową współpracę w śledztwie.

- Zwłaszcza współpraca z Czeskim Urzędem Górniczym przebiegała bardzo dobrze. Polska i Czechy miały bardzo różne przepisy odnoszące się do bezpieczeństwa pracy. One się na tyle różniły, że mieliśmy wątpliwości, czy kwestie otamowania wyrobiska były prawidłowe. Według naszych przepisów nie, ale według czeskich tak, ale myśmy działali w oparciu o prawo czeskie. Te otamowania miały wpływ na rozprzestrzenianie się serii wybuchów. Gdyby chodnik był otamowany według naszych przepisów, istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że nie doszłoby do takiego rozprzestrzenienia się wybuchu - mówiła prok. Joanna Smorczewska.

Głos w sprawie zabrała także Naďa Chattová, rzeczniczka OKD.

- Dla nas to bardzo ważne, aby policyjne śledztwo potwierdziło, że firma w żaden sposób nie naruszyła bezpieczeństwa pracy. Jednak wydarzenie z 2018 r. wciąż przypomina nam, jak wymagająca i specyficzna jest działalność wydobywcza i jak nieprzewidywalne mogą być jej skutki. Bezpieczeństwo pracy naszych pracowników jest dla nas nadal absolutnym priorytetem i wierzymy, że taki wypadek już nigdy się nie powtórzy – powiedziała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.