Rząd chce zabrać pieniądze gminom górniczym, więc te łupią kopalnie
Nie czekając na rozstrzygnięcia sądów, kolejne gminy wysysają z kopalń miliony złotych.
- To już jest prawdziwa wojna. My przygotowujemy się do kryzysu, a gminy chcą od nas wyciągnąć nawet pół miliarda złotych. To może doprowadzić nasze finanse do ruiny - powiedział nam jeden z wysoko postawionych urzędników Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Od pięciu lat, czyli od 2003 roku, z powodu prawnych sporów, kopalnie nie płaciły gminom podatku od podziemnych budowli. Sprawę miał rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny, ale uznał, że to kwestia sądów. W tym roku mija pięcioletni okres, w którym podatek z 2003 roku mógł się przedawnić, więc śląskie gminy postanowiły działać.
Bank jako pierwsze rozbiły Ornontowice, które zażądały od JSW 8 milionów złotych. Spółka zapłaciła za kopalnię Budryk, która fedruje pod gminą. Pieniądze wpłynęły już na konto gminy, a ta kwota przy ok. 20 milionowym budżecie gminy to manna z nieba.
W ślady Ornontowic poszły inne samorządy. W ostatnich tygodniach JSW zapłaciła 8,5 miliona Pawłowicom Śląskim i przekazała 4,5 mln Suszcowi.
Lada dzień miliony złotych trafią z kolei na konto Gierałtowic. - W ostatnich dniach zapłaciliśmy ponad 21 milionów złotych. Płacimy, by nie narazić się na koszty komornicze i karne odsetki. Ale jednocześnie odwołujemy się od tych decyzji i gdy sądy uznają naszą rację, będziemy ściągać pieniądze z gmin z całą stanowczością - informuje Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka spółki.
Gdyby policzyć zaległy podatek z lat 2003-2007, to JSW musiałaby znaleźć na te zobowiązania 260 milionów złotych! To połowa tegorocznego zysku. W podobnej sytuacji jest Kompania Węglowa - jej zobowiązania z tego tytułu szacuje się na ok. 200 milionów złotych. W ostatnim czasie KW także została zasypana wezwaniami do zapłaty. Dostała sześć decyzji administracyjnych i nadal prowadzone są postępowania podatkowe przez dwadzieścia jeden gmin górniczych.
- Gminy górnicze nie czekając na merytoryczne rozpatrzenie sporu w wyższych instancjach rozpoczynają egzekucje komornicze - wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik KW.
Zarówno Kompania Węglowa, jak i skupione wokół niej środowiska naukowe uważają, że podatek od nieruchomości ustalony od tych obiektów w obecnym stanie prawnym jest nienależny. Jedno jest pewne, KW też się odwołuje od tych decyzji, ale sprawy sądowe i tak potrwają latami.
Procedury odzyskania zaległych podatków wszczęły m.in. Mikołów, Łaziska, Brzeszcze, Miedźna, Bojszowy, Pszów. Czy samorządowcy nie obawiają się, że będą musieli po latach zwracać pieniądze, gdy sąd opowie się po stronie spółek?
- Dostaliśmy ponad 8 milionów złotych. Pieniądze dobrze ulokujemy. Wydamy tylko ich część - na inwestycje, głównie na kanalizację. Z pieniędzmi jest tak, że zawsze ich brakuje, więc nie mogliśmy przepuścić okazji. Z pewnością jakąś kwotę ulokujemy \"na procencie\", żeby się asekurować na przyszłość - wyjaśnia Damian Galusek, wójt Pawłowic Śląskich.
Spółki węglowe ani myślą jednak płacić w nieskończoność i uważają, że lawina takich roszczeń może być gwoździem do trumny całego górnictwa.
Lobby górnicze zaalarmowało już rząd, który w listopadzie wniósł poprawkę do nowelizacji prawa geologicznego. Od nowego roku ustawa może całkowicie znieść ten podatek.
Projekt ustawy trafił już do Sejmu, co rozsierdziło przedstawicieli Stowarzyszenia Gmin Górniczych, skupiającego 37 gmin, pod którymi fedrują kopalnie. W miniony poniedziałek stowarzyszenie zwołało w Mikołowie \"naradę wojenną\".
- Przygotowujemy ostre stanowisko sprzeciwiające się temu, bo poprawki naniesiono potajemnie, bez naszej zgody. Gdy pracowaliśmy nad ustawą w czerwcu, nie było o tym mowy, a w listopadzie nagle się znalazły. A opowieści o tym, że doprowadzimy górnictwo do ruiny, są mocno przesadzone. Ten podatek całe górnictwo kosztowałby rocznie około 100 milionów złotych. Więc to nie tragedia - twierdzi Tadeusz Chrószcz, przewodniczący SGG.
W tej wojnie chodzi o nowelizację ustawy o opłatach i podatkach lokalnych z 2003 roku, która miała uprościć przepisy, a - jak się okazuje - jeszcze je skomplikowała.
Problem dotyczy tego,co należy rozumieć po pojęciem \"budowli\" w podziemnych wyrobiskach. W przypadku Ornontowic Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało, że urządzenia górnicze znajdujące się w podziemnych wyrobiskach są w rozumieniu ustawy budowlami i na tej podstawie podlegają opodatkowaniu.
Prawnicy są mocno podzieleni. Na przykład biuro legislacyjne Sejmu twierdzi, że kopalnie nie muszą płacić takiego podatku. Innego zdania są natomiast prawnicy Stowarzyszenia Gmin Górniczych.