Rosyjski ekspert proponuje zatamować wyciek ropy eksplozją atomową

Nuclear bomb catdem org

fot: catdem.org

Głowica o mocy dziesięciu kiloton i problem z głowy - radzi wieloletni radziecki minister ds. energii atomowej

fot: catdem.org

- Eksplozja jądrowa tuż nad wyciekiem, to jest rozwiązanie. Nie wiem, na co czeka BP, oni tylko marnują czas. Głowica o mocy dziesięciu kiloton i problem z głowy - radzi wieloletni radziecki minister ds. energii atomowej i weteran sowieckiej fizyki, Wiktor Michaiłow cytowany przez tvn24.

W samych Stanach Zjednoczonych też pojawiły się głosy, że właśnie eksplozja nuklearna może być najlepszą metodą zatamowania wycieku. Nawet były prezydent Bill Clinton popiera "wybuchowe" rozwiązanie, aczkolwiek przy użyciu konwencjonalnej głowicy.

Administracja prezydenta Obamy i koncern BP odrzucają jednak tego typu pomysły, określając je jako zbyt niebezpieczne.

- Zdaniem Michałowa, jego rozwiązanie nie dość, że byłoby skuteczne, to jeszcze tanie. Jedna eksplozja kosztowałaby około 10 milionów dolarów, co jest niczym w porównaniu z 2.35 miliardami wydanymi do tej pory na całą akcję walki z wyciekiem – pisze portal tvn24.

Historia Związku Radzieckiego zna wiele przypadków, kiedy bomby atomowe używane były do zastosowań górniczych. Od 1958 roku do 1989 przeprowadzono tam 124 wybuchy jądrowe, za pomocą których "kopano" kanały, zbiorniki wodne i tworzono podziemne jaskinie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.